środa, 17 lipca 2019

imieniny: Anety, Aleksego, Julietty

RSS

Gołębnik z karuzelą. Nie chce się mieszkać

05.06.2019 18:30 | 9 komentarzy | web

Co za czasy! W jakim mieście my żyjemy! Jak mam rozwiązać problem i z kim w ogóle o nim rozmawiać?  - pisze raciborzanka w liście do redakcji.

Gołębnik z karuzelą. Nie chce się mieszkać
Czytelniczka przysłała nam zdjęcie gołębi siadających na bloku, w którym mieszka. Na jej zgłoszenie SM Nowoczesna zareagowała wywieszką na klatce, prosząc o niedokarmianie ptaków...
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Jestem mieszkanką bloku spółdzielni „Nowoczesna” przy ulicy Rudzkiej 55 na Ostrogu. To chyba aktualnie najbrzydszy blok, którym dysponuje spółdzielnia. Na moim osiedlu od 3 lat trwa w najlepsze „proceder” dokarmiania gołębi. Trwa on niestannie w ciągu każdego roku.

Zniszczone są parapety, zaśmiecone i poniszczone trawniki oraz ławki. Powszechnie wiadomo jakie choroby i zanieczyszczenia roznoszą gołębie i jak te ptaki narażają na niebezpieczeństwo zdrowotne nieświadomych tego ludzi. Tymczasem ani władze spółdzielni z ulicy Wileńskiej, ani administracja osiedla, działająca przy ul. Książęcej (mojej dzielnicy) nic z tym dotąd nie potrafią zrobić. Lata płyną, świadomość problemu jest, ale widzę tylko rozkładane ręce. Tymczasem sąsiedzi muszą się zmagać z uciążliwościami, jakie wyrządza jeden z lokatorów.

A to nie jest jedyny kłopot.

Inny mieszkaniec wycina zieleń, niszczy mienie i zakłóca spokój na osiedlu. Włącza muzykę na cały regulator. Czujemy się wtedy jak na karuzeli. W spółdzielni znów rozkładają ręce, jak się to zgłasza. A kiedy wzywa się policję, to ona też rozkłada ręce, bo lokator, do którego przyjeżdżają, nie otwiera drzwi. Koniec interwencji, koniec problemu. Tymczasem muzyka gra tygodniami, nawet po 12 godzin dziennie. W tygodniu i w weekendy. Zatyczki do uszu nie są tu skuteczne. Kto chciałby mieszkać w takiej spółdzielni? Przez tyle lat skarg nic z tymi problemami nie potrafi zrobić.

Mam wrażenie, że nastały czasy, w których pobiera się od mieszkańców pieniędze, czynsz, ale jak trzeba, to brakuje reakcji na skargi i prośby. Marzeniem stał się w mojej okolicy spokój, czystość i godne warunki mieszkaniowe. Przecież kiedyś było tutaj zielono, cicho i czysto. Słuchało się śpiewu ptaków i bzyczenia owadów. Zastąpiły je głośna muzyka i odgłos wiertarek w remontowanych pomieszczeniach. Piszę o tym do gazety, żeby dowiedzieli się o tym inni raciborzanie. Może ten głos, usłyszany na szerokim forum wzruszy tych, którzy decydują o losach spółdzielni, o jej przyszłości.

Mieszkanka Ostroga
(imię i nazwisko do wiadomości redakcji)