Wtorek, 25 czerwca 2019

imieniny: Łucji, Wilhelma, Albrechta

RSS

Hydranty nie działają jak należy

18.05.2019 13:00 | 1 komentarz | juk

Sieć hydrantowa w naszym mieście jest niewydolna - alarmują pszowscy strażacy, którzy podkreślają, że może to rodzić problemy podczas gaszenia pożarów. Jeden z zakładów wodociągowych winą za ten stan obarcza ukształtowanie terenu miasta, które odznacza się dużym zróżnicowaniem.

Hydranty nie działają jak należy
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Na terenie Pszowa jest wiele hydrantów naziemnych, z których teoretycznie straż pożarna może czerpać wodę do gaszenia pożarów. - Ich stan techniczny pozostawia jednak wiele do życzenia - ocenia Piotr Fiszer, naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej w Pszowie. - Prócz tego, że są ładne i kolorowe, to ich wydajność jest słaba, a ciśnienie wody jest niewystarczające - dodaje podkreślając, że korzystanie z nich zimą jest jeszcze bardziej ograniczone. Zawory hydrantów po prostu zamarzają.

Duże zróżnicowanie terenu

Za utrzymanie ulicznych hydrantów we właściwym stanie technicznym odpowiadają zakłady wodociągowe. W Pszowie są to dwie firmy: Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji (PWiK) z Wodzisławia Śl. oraz pszowski Amar. To właśnie na tych firmach ciąży obowiązek dokonywania przeglądów i konserwacji hydrantów. Jak tłumaczy Katarzyna Machowska-Bujak z wodzisławskiego PWiK-u, pszowska sieć wodociągowa, na której zabudowane są hydranty, nie jest odrębną siecią przeciwpożarową, ale tą samą, którą dostarczają wodę swoim odbiorcom. - Głównym czynnikiem mającym wpływ na wysokość ciśnienia wody w sieci jest bardzo duże zróżnicowanie wysokościowe terenu sięgające blisko 70 m - mówi Katarzyna Machowska-Bujak. W efekcie ciśnienie w sieci wodociągowej waha się od 2 do 6 barów. Nie może być wyśrodkowane, ponieważ dochodziłoby wówczas do awarii na wewnętrznych instalacjach wodociągowych budynków położonych w niższych partiach miasta. Od przedsiębiorstwa Amar nie udało nam się uzyskać komentarza.

Hydrant na pokopalnianym terenie

Naczelnik Fiszer przywołuje zeszłoroczny duży pożar budynku dawnej cechowni kopalni Anna przy ul. Skwary. - Z ogniem przez kilka godzin walczyło kilkanaście zastępów straży pożarnych. Gdyby nie hydrant w rejonie szybu Choroby II to tak naprawdę musielibyśmy wodę do gaszenia dowozić z innych gmin - mówi. Aktualnie z urządzenia strażacy nie mogą już korzystać. Hydrant znajduje się na prywatnym terenie należącym do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. - Gdyby miastu udało się przejąć urządzenie i teren wokół niego a później wykonać utwardzony dojazd, to hydrant zapewniłby dużą ilość wody do celów pożarowych dla naszego miasta o każdej porze roku - mówi Fiszer.

Temat hydrantu na pokopalnianym terenie jest pszowskich włodarzom dobrze znany. Jak wyjaśnia wiceburmistrz Piotr Kowol, znajduje się on pograniczu terenu sprzedanego przez SRK prywatnemu przedsiębiorcy a terenu, które miasto chce przejąć. - Do sprawy będzie można wrócić po faktycznym przejęciu przez miasto tego miejsca - mówi Kowol.

(juk)