Poniedziałek, 27 maja 2019

imieniny: Jana, Juliusza, Radowita

RSS

Kultura

Perła baroku na wyciągnięcie ręki

12.05.2019 07:00 | 1 komentarz | red

Mowa o kościele w Tworkowie: z daleka widoczny, usytuowany na wzniesieniu w środku wsi, w nocy podświetlony. Jest jedną z najstarszych (ma 320 lat) i najpiękniejszych świątyń w okolicy. Wnętrze małe, ale wprost przepełnione bogato zdobionymi ołtarzami i innymi elementami sakralnymi. W bocznej kaplicy atrakcja ostatnich lat: trumny wydobyte z podziemnej nekropolii z XVII w.

Perła baroku na wyciągnięcie ręki
fot. parafiatworkow.pl
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Miejscowość

Kościół to nie jedyny powód do dumy mieszkańców Tworkowa: są ruiny zamku, jest park i basen pływacki. Stąd pochodzi ks. Emil Szramek, jedyny na razie wyniesiony na ołtarze człowiek Ziemi Raciborskiej. Tu duszpasterzował
i pisał „Tacyt górnośląski” ks. Augustyn Weltzel.

Najstarsza wzmianka historyczna o Tworkowie pochodzi z 1258 r. Znaleziska świadczą jednak, że mieszkali tu ludzie już w czasach prehistorycznych.

Politycznie Tworków należał, jak całe księstwo raciborskie, wpierw do Polski, później do Czech i Austrii, a od 1742 r. do ostatniej wojny do Niemiec.

W plebiscycie w 1921 r. 458 głosów oddano za Polską, a 1002 za Niemcami.

Jako parafia Tworków należał do diecezji wrocławskiej, a nie ołomunieckiej, teraz naturalnie do opolskiej. Wieś była częścią dekanatu raciborskiego, a od 1912 r. jest stolicą nowo utworzonego dekanatu tworkowskiego. Obecny proboszcz ks. Piotr Tkocz pełni aktualnie funkcję dziekana.

Właściciele Tworkowa

Wieś w swych początkach należała do rodziny Tworkowskich, stąd jej nazwa. Ród wygasł w XV w. W późniejszych latach zmieniali się właściciele Tworkowa: była więc rodzina Reiswitzów (to ich ciała spoczywają w podkościelnej krypcie),
w 1752 r. dobra nabył Leopold von Eichendorff, a od 1841 r. do końca ostatniej wojny panowała tu rodzina Saurma-Jeltsch. Przedstawiciele tego rodu żyją w Niemczech i odwiedzali Tworków w ostatnich latach zaproszeni przez tutejsze DFK.

Zniszczenia wojenne były bardzo wielkie. Przez trzy tygodnie Tworków był ostrzeliwany; wojska radzieckie weszły tu dopiero 20 kwietnia 1945 r., podczas gdy w Raciborzu były już 31 marca.

Kościół

Pierwsza wzmianka o kościele w Tworkowie pochodzi z 1339 r. Był drewniany i był pod wezwaniem św. Małgorzaty. Spłonął w 1676 r. W 1687 r. przyszedł energiczny proboszcz ks. Georg Kulik, pochodzący spod Ołomuńca, który zmobilizował ludzi do budowy masywnego, murowanego kościoła. Cegły sprowadzono aż z Opawy. Również główni budowniczowie: a więc architekt Jan Zeller i inni fachowcy byli stamtąd. Budowę rozpoczęto w 1691 r., w 1694 założono hełm na wieżę, a w 1697 r. został konsekrowany z tytułem św. Piotra i Pawła oraz św. Małgorzaty. Duży wkład pochodził od opiekuna-patrona barona Gregora Reiswitza. Ks. Kulig zmarł w 1703 r.

Kościół dziś

Forma budynku kościoła pozostała do naszych czasów ta sama. Ołtarz główny, bogato zdobiony płaskorzeźbami, przedstawia w głównym obrazie św. Piotra, któremu Jezus wręcza klucze. Nad nim jeszcze jeden obraz (z XVII w.) przedstawiający rozmnożenie chleba. Po bokach są figury św. Piotra i Pawła.

Na północnej stronie jest okratowana kaplica, a w niej wspomniana ekspozycja trumien odkrytych przypadkowo pod posadzką kościoła podczas prac remontowych po wojnie. Trumny, dwie duże oraz kilka dziecięcych, sporządzone są z miedzianej blachy, bogato zdobione barwnymi napisami z cytatami biblijnymi w języku niemieckim. Przy ścianie zawieszono dobrze zachowane ubranka dziecięce znalezione w trumienkach, świadectwa, jak ubierano dzieci możnych w XVII w. Nad kaplicą loża kolatorska, czyli miejsce dla hrabiów. Na południowej stronie kościoła znajduje się zakrystia, a naprzeciw loży kolatorskiej imponująca ambona.

Kościół został w 1945 r. poważnie uszkodzony. Gruntownie odrestaurowany ostatnio przy wsparciu fundacji niemiecko-polskiej i państwa, jest istną perłą architektury baroku.

Wychodząc z kościoła każdy rzuca okiem na tylną ścianę, tam gdzie nad organami widnieje duży wymowny obraz sądu ostatecznego. Swoiste „Memento mori” dla każdego. Spójrz więc, człowiecze, jeszcze raz w bok do kaplicy z resztkami hrabiów i wiedz że „postanowiono człowiekowi raz umrzeć, a potem sąd!”