Niedziela, 24 stycznia 2021

imieniny: Felicji, Tymoteusza, Rafała

RSS

Epidemia koronawirusa:

Nauczyciele w powiecie wodzisławskim chcą strajku. Ale nie wszędzie

04.04.2019 19:00 | 6 komentarzy | mak, art

Nauczyciele zdecydowanej większość szkół podstawowych i średnich w powiecie wodzisławskim opowiedzieli się w referendach za strajkiem w szkołach. Jego początek planowany jest na 8 kwietnia. Ale są wyjątki. Najwięcej nauczycieli nie poparło strajku w gminie Lubomia.

Nauczyciele w powiecie wodzisławskim chcą strajku. Ale nie wszędzie
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Co z egzaminami?

W dniach 10-12 kwietnia zaplanowano egzamin gimnazjalny, tydzień później rozpocznie się egzamin ósmoklasisty, a na początku maja – matury. Jeżeli strajk potrwa kilka, a nawet kilkanaście dni, wystąpią trudności związane w przeprowadzeniem ważnych egzaminów. - Minister edukacji Anna Zalewska twierdzi, że egzaminy odbędą się. Tylko mam wrażenie, że nie ma pojęcia jakie są w trakcie tych egzaminów procedury. Ciągle mamy nadzieję, że do strajku nie dojdzie, że rząd przychyli się do naszych postulatów. Jeśli tak się nie stanie, o wszystkich szczegółach będziemy na bieżąco informować - wyjaśnia Maria Tkocz. Dodaje, że strajk nauczycieli nie może być dla rządzących zaskoczeniem, bo rozmowy dotyczące postulatów nauczycieli trwają od dawna. - Ciągle słyszeliśmy, że budżet nie jest z gumy i nie ma pieniędzy na podwyżki dla nauczycieli. Tymczasem okazuje się, że pieniądze są, ale dla innych grup w społeczeństwie - dodaje mając na myśli ogłoszony niedawno program „Piątka Kaczyńskiego”, czyli 500 plus na pierwsze dziecko, „trzynasta” emerytura czy brak podatku PIT do pracowników do 26. roku życia.

– Pikiety, strajki, próby nawiązania konkretnych rozmów zostały słabo zauważone. Teraz wszyscy wytykają nam termin strajku, choć nie został on ustalony na dzień jakiegokolwiek egzaminu, lecz 2 dni wcześniej i ogłoszony kilka tygodni wcześnie. Jak jeszcze mamy dać do zrozumienia uczniom, rodzicom, władzom samorządów, że chcemy, by egzaminy się odbyły? Tylko Ministerstwo Edukacji Narodowej zdaje się nie widzieć problemu – mówi prezes oddziału ZNP w Rydułtowach Wojciech Koźlik.

Jak pracują i zarabiają nauczyciele w Czechach?

Czeski system wynagradzania nauczycieli znacznie różni się od polskiego. W Czechach nie funkcjonuje karta nauczyciela. Nie ma również stopni awansu zawodowego, od którego uzależniona jest wysokość pensji. Etat nauczyciela wynosi zaś 40 godzin tygodniowo, z czego przy tablicy musi spędzić 22 godziny, pozostały godziny ma na przygotowanie zajęć, pisanie projektów i pracę z dokumentacją nauczyciela. Dla porównania etat polskiego nauczyciela w szkole to na ogół 18 godzin (22-25 nauczyciela w przedszkolu). Nauczyciele w Czechach mają również nieco mniej wolnego. Ferie zimowe trwają tydzień. Latem, wolne trwa w miesiącach lipcu i sierpniu.

Z kolei wysokość pensji uzależniona jest od stażu pracy oraz zaangażowania nauczyciela. Od stażu pracy zależy do jakiej grupy zaszeregowania trafi nauczyciel, przy czym w każdej grupie zaszeregowania jest ponadto kilka stopni. Czynnikiem motywacyjnym są dodatkowo premie.

Umiejętności i zaangażowanie w wykonywanie przez nauczyciela obowiązków ocenia dyrektor szkoły. - Jeśli widzę, że nauczyciel wykonuje tylko podstawowe zadania do niego należące, to ma niższe premie. Jeśli się stara, jego podopieczni osiągają sukcesy, to wtedy proponuję wyższą stawkę czynnika motywacyjnego – mówi Sabina Suchanek, dyrektor Szkoły Podstawowej z polskim językiem nauczania w Lutyni Dolnej.

Jak wyjaśnia, nauczyciel z 10-letni stażem zawodowym może liczyć w Czechach na pensję w wysokości około 33 tys. koron brutto. - Myślę, że na rękę jest to około 25 tys. koron – mówi Suchanek. Przy kursie korony w wysokości 0,1669 jest to około 4,1 tys. zł. Jak powiedział nam nauczyciel z 5-letnim stażem w pracy, który w Polsce byłby pewnie nauczycielem kontraktowym, być może mianowanym, w Czechach zarabia on mniej więcej tyle, ile w Polsce nauczyciel dyplomowany.