środa, 18 września 2019

imieniny: Stefanii, Irmy, Stanisława

RSS

Nowy szef edukacji: jestem otwarty na wszystkie propozycje

03.04.2019 07:00 | 11 komentarzy | ma.w

Z Krzysztofem Żychskim, który objął tekę naczelnika wydziału edukacji, kultury i sportu w raciborskim magistracie rozmawiamy o jego pierwszych dniach pracy, planach na przyszłość i powodach decyzji, wskutek której podjął pracę w urzędzie.

Nowy szef edukacji: jestem otwarty na wszystkie propozycje
Krzysztof Żychski jest od 18 marca nowym szefem raciborskiej oświaty w urzędzie
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

– Pana zwycięstwo w konkursie na stanowisko naczelnika zaskoczyło o tyle, że niewiele jest osób, które porzucają sferę biznesu by wejść w struktury samorządowe. Dlaczego pan się na to zdecydował?

– Opowiem o tym, skąd się tutaj wziąłem. W 1998 roku założyłem własną firmę. Po ukończeniu szkoły średniej, podjąłem studia, a mój tok myślenia skłaniał się w kierunku oświaty. Dlatego wybrałem studia z zarządzania i ekonomiki oświaty. Kiedy ukończyłem studia w Opolu, przemyślałem co chcę robić w życiu i postanowiłem spróbować robić coś na własną rękę. I tak „przeciągnęło” się to na kolejne 20 lat. W 2017 roku podjąłem decyzję, że zmieniam trend w firmie i dokonałem dywersyfikacji w jej działalności. Mogłem zrezygnować z tego co absorbowało większość mego czasu i zostałem z działalnością, która zajmuje mi w ciągu miesiąca godzinę czy dwie. Byłem zatem od jakiegoś już czasu wolnym człowiekiem. Zajmowałem się domem, swoimi zainteresowaniami. Nie nudziłem się, bo nie potrafię się nudzić. Przez te 20 lat byłem aktywnym człowiekiem. I przyszły wybory samorządowe, którymi postanowiłem się zainteresować, a efekt końcowy tego zainteresowania to objęcie funkcji naczelnika wydziału edukacji.

– Zna pan prezydenta miasta Dariusza Polowego, reprezentował pan jego komitet w Miejskiej Komisji Wyborczej. Od jak dawna panowie się znacie?

– Od czasu wyborczego znamy się dużo lepiej, ale wcześniej nasze kontakty sprowadzały się tylko do wiedzy, że obaj prowadzimy działalność. Po prostu wiedziałem kto to jest. Jakieś wspólne relacje były wtedy rzadkie. Absolutnie nie zgadzam się z tezą, że poszliśmy wspólnie po władzę w mieście. Moja obecność w jego komitecie wzięła się w sumie z przypadku. Byłem na spotkaniu wyborczym Dariusza Polowego, bo chodziłem na takie wydarzenia, także te organizowane przez innych kandydatów. Zainteresowało mnie to, o czym mówił pan Dariusz. Sam nie zamierzałem kandydować, przyszedłem tam z ciekawości, jako raciborzanin. Wtedy nie myślałem o pracy w samorządzie. Rola pełnomocnika nie była zbyt wymagająca. Doświadczenie okazało się bardzo ciekawe.

– Mając tak długą przerwę między studiami, nie obawiał się pan, że w konkursie wypadnie pan słabiej niż doświadczeni oświatowcy – praktycy? Tacy byli w stawce, konkurując z panem o fotel naczelnika.

– Sięgnąłem po tę moją skarbnicę wiedzy oświatowej, do której dołożyłem w międzyczasie 20 lat doświadczeń w prowadzeniu biznesu. Wydział, którym teraz kieruję łączy w sobie tyle dziedzin, jak żaden inny. Edukacja, sport, kultura i turystyka. Jest tu w zasadzie wszystko. Znam teorię zarządzania oświatą. Wiem jak funkcjonuje system oświaty. Choć systemy nauczania zmieniały się przez lata, to zarządzanie placówkami, to jak to wszystko funkcjonuje, jest oparte na tych samych zasadach co wcześniej. Weszły nowe technologie, jakaś rewolucja się dokonała, ale ja to śledziłem na bieżąco. Ta oświata cały czas była w głowie. Zawsze byłem nią zainteresowany. Śledziłem co się dzieje w szkolnictwie. Czytałem plany ministerialne dotyczące reform. Pojawiły się gimnazja, mnie to interesowało. Oczywiście nie uczestniczyłem w tym z bliska, bo nie czułem potrzeby. Z drugiej strony na własnej skórze doświadczyłem wielu spraw z zakresu prawa, ekonomii, pozyskiwania środków unijnych czy relacji z instytucjami. Dzięki temu, z każdego działu, jakim przyjdzie mi zarządzać znam jakieś zagadnienia.