Czwartek, 18 kwietnia 2019

imieniny: Apoloniusza, Bogusławy, Gościsława

RSS

Kiedyś budował bloki w Raciborzu, dzisiaj na ochotnika sprząta miasto

26.03.2019 13:16 | 2 komentarze | ż

Emerytowany mieszkaniec Raciborza zauważył, że ścieżka rowerowa na wałach przeciwpowodziowych zaczyna przypominać śmietnisko. Nie oglądając się na nikogo, zakasał rękawy i wziął się do pracy...

Kiedyś budował bloki w Raciborzu, dzisiaj na ochotnika sprząta miasto
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Mieczysław Kondziołka ma 70 lat. Jest emerytowanym budowlańcem. W Raciborzu jego brygada postawiła 26 bloków. Ale emerytura nie jest dla niego czasem wyłącznie zasłużonego odpoczynku. Jest niezwykle energicznym człowiekiem, pełnym inicjatywy, który nie lubi, kiedy w "rozkładzie" jego dnia pojawiają się zbędne dłuższe przerwy. Kilka miesięcy temu znajomi namówili go na wyprawę rowerem po raciborskich wałach. W czasie wycieczki zwrócił uwagę na to, że okolice wałów są częstokroć miejscem, które mieszkańcy traktują jak wysypisko śmieci. Krzewy, zarośla są pełne aluminiowych puszek po piwie, opakowaniach po jedzeniu, szklanych butelkach po napojach.

Pana Mieczysława taki stan rzeczy mocno zdenerwował. Nie wystarczył mu jedynie telefon na Straż Miejską i poinformowanie funkcjonariuszy o dzikich wysypiskach. Wziął sprawy w swoje ręce i zaczął samemu sprzątać okolice ścieżki rowerowej na wałach. Codziennie, po śniadaniu, uzbrojony w kilka siatek i worków rusza w podróż rowerem i sprząta. Wraca na obiad o wpół do pierwszej. Po 14.00 wyrusza znowu w trasę. Nie jest to jedynie wyrywkowe sprzątanie, bo pan Mieczysław zauważył, że śmiecący często wyrzucają odpady po sobie nawet kilkanaście metrów od rowerowego traktu.

Jak wyczerpująca jest to praca, niech świadczy fakt, że w ciągu miesiąca swojego nowego zajęcia zrzucił prawie 10 kilogramów wagi. Emerytowany budowlaniec śmiejąc się zauważa: Z 94,6 kilograma doszedłem do 84,8. Pan Mieczysław tłumaczy, że intensywność sprzątania spowodowana jest tym, że trzeba stale schodzić z roweru i dreptać po śmieci w dół wału i z powrotem. Taka przebieżka powoduje, że pot się perli na czole.

Praca społecznika nie polega wyłącznie na zebraniu śmieci. Pan Mieczysław oprócz tego segreguje odpady. Efekt jego codziennego działania to rząd kilkunastu worków ze szkłem, papierem i plastikiem (na tę chwilę emerytowany budowlaniec policzył ich sobie ponad 60). Po kilkunastu dniach rowerowych wypraw z siatkami, do których trafiają śmieci pan Mieczysław ma również swoje obserwacje i wnioski. - Na przykład butelki po wodzie zostają po biegaczach. Ludzie biegają, także młodzież, uzupełnia w trakcie biegu płyny i butelkę wyrzuca. Jak kolarze – mówi. - I trzeba zaczynać sprzątać wcześniej, bo później trawa jest wysoka i trudno jest śmieci zauważyć. Gubią się - dodaje.

Worki, w których finalnie lądują odpady zebrane w czasie wypraw na wałach, pan Mieczysław w tym miesiącu otrzymał z Urzędu Miasta. Wcześniej kilka jutowych worów dostał z Przedsiębiorstwa Komunalnego, kilka wydostał z własnej piwnicy.

Dlaczego podjął się roli sprzątacza–ochotnika? Odpowiedź jest bardzo prosta. Nie odpowiada mu, że jest brudno. - W oczy kłuje - mówi. Apeluje również do młodzieży, aby po sobie sprzątała.

Zapytany o to, jak długo jeszcze będzie zbierał śmieci nad miejską Odrą, pan Mieczysław odpowiada z uśmiechem: Do połowy czerwca. Później wyjeżdżam na jagody. A później zobaczymy. Jeśli zdrowie pozwoli, to może dalej będę zbierał...

źródło: UM Racibórz, oprac. ż