Poniedziałek, 25 stycznia 2021

imieniny: Tatiany, Miłosza, Pawła

RSS

Przez Amerykę otworzył okno na cały świat. Historia rybniczanina Michała Tumuli

15.02.2019 12:57 | 0 komentarzy | kozz

Michał Tumula to 31-letni rybniczanin. Zaczynał standardowo - jak to większość chłopców - od kopania piłki. W pewnym momencie jego życie obrało zupełnie inny kierunek, kierunek na cały świat. Kanada, Stany Zjednoczone, Australia, Brazylia, Kuba, Kolumbia czy Zjednoczone Emiraty Arabskie to tylko część miejsc, w których nasz rozmówca się pojawił. Udało się "upolować" Michała podczas jego pobytu na Śląsku i zabrać mu trochę cennego czasu, dzięki czemu powstał wywiad, który przeprowadził Maciej Kozina.

Przez Amerykę otworzył okno na cały świat. Historia rybniczanina Michała Tumuli
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

- Od najmłodszych lat towarzyszyła Ci piłka nożna.

- Rozwinąłeś się także jako trener personalny.

- Tak. Po pewnym czasie miałem swoją siłownię na kółkach. Dojeżdżałem do klientów i ich trenowałem. Pracowałem także w studiu personalnym i dla ośrodka aktywnego życia po 50-tym roku życia. W Australii życie zaczyna się na emeryturze: podróże, tańce, sport i wiele innych przyjemności. Ja byłem osobą dbające o ich przygotowanie fizyczne i cieszyłem się widząc szczęśliwych i wdzięcznych ludzi. Często czułem się jak osoba dająca drugie życie lub chociaż w znaczący sposób poprawiająca jakoś życia.

- A jak jest z niebezpiecznymi zwierzętami? Mówi się o groźnych pająkach, wężach i innych stworzeniach.

- Przed wyjazdem faktycznie spotykałem się z takimi ostrzeżeniami. Przez 4 i pół roku zauważyłem jednego węża, który zrobił na mnie wrażenie. Poszedłem do lasu w góry z siostrą i spotkaliśmy go na swojej drodze, a w jego naturalnym otoczeniu. Wąż miał około trzech metrów długości. Było to trochę nieodpowiedzialne zachowanie z naszej strony. Na szczęście wąż nie był nami zainteresowany, ale kiedy prześlizgnął się blisko nas, serce stanęło mi w gardle. W Australii jest także dużo pająków, ale one nie są jadowite. Widziałem jednego naprawdę ogromnego, ale okazało się, że nie tylko nie jest groźny, ale nawet jest pożyteczny. Jeżeli pójdziesz w las, to można się wszystkiego spodziewać, ale w mieście na nie nie trafiłem.

- Spędziłeś w Australii kilka lat i postanowiłeś wrócić do kraju.

- Trochę się tam zasiedziałem. Łącznie byłem 4 i pół roku. Wiza mi się skończyła, więc uznałem, że to dobry moment, aby wrócić. Miło wspominam ten czas i uważam go za wspaniale doświadczenie. Czas zacząć kolejny rozdział w moim życiu.

- A Twój język angielski ewoluował?

- Na początku było trudno ze względu na inny akcent, ale z każdym dniem, tygodniem, miesiącem było lepiej. Teraz, jak rozmawiam z kimś w Polsce, to wyczuwają u mnie australijski akcent.

- Spędziłeś czas w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Australii. który kraj był najlepszy dla Ciebie?

Myślę, że zdecydowanie Australia. Można powiedzieć, że to kraj mlekiem i miodem płynący.

Jedyny minus który udaje mi się znaleźć, to odległość od rodziny. Lot trwa około 21 godzin. Najczęściej są to 3 loty po 7 godzin. Doliczając czas na przesiadki, łączny czas podróży wynosi ponad 30 godzin. Cala reszta była bliska ideału.

- W Australii niejednokrotnie ciężko pracowałeś, żeby zarobić pieniądze. Między innymi na podróże, o które Cię teraz zapytam. Co robiłeś ostatnio na Kubie, w Kolumbii i Brazylii?

- Wracając do Polski, zahaczyłem zresztą nie pierwszy raz o Dubaj w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Miałem też w planach zwiedzanie świata. W międzyczasie postanowiłem grać znów w piłkę nożną, ale tym razem już nie jako bramkarz, tylko zawodnik z pola. Wróciłem do Stali Kuźnia Raciborska. Dobrze się tam czuję. Drużyna obdarza mnie zaufaniem, bo w seniorach grają tam teraz chłopcy, których przed laty trenowałem w trampkarzach. Zagrałem w kilku meczach i strzeliłem nawet cztery bramki w siedmiu spotkaniach. Wracając do wycieczek, to najpierw z dziewczyną - Australijką, pozwiedzaliśmy polskie miasta, następnie najbliższe stolice, jak Praga, Budapeszt czy Wiedeń. Później przyszedł czas na wspomnianą przez Ciebie Kubę i inne kraje za oceanem. W Miami spotkałem się z kolegą z Dubaju, którego poznałem w Ameryce i polecieliśmy dalej w świat.

- Gdzie w takim razie byliście?

- Zaczęliśmy od Kuby, później Kartagena, Bogota i Modelin w Kolumbii, następnie Rio de Janeiro w Brazylii. Generalnie to były spontaniczne podróże. Lecieliśmy tam, gdzie w danym momencie mieliśmy ochotę. Plaża Copacabana ze względu na liczne boiska to prawdziwy raj dla sportowców. W Brazylii jedyne, co mnie złego spotkało, to utrata telefonu. Najprawdopodobniej został skradziony, co potwierdza opinie, że w Rio jest niebezpiecznie.

- Dużo udzielasz się w social media. Między innymi dlatego chciałem przeprowadzić z Tobą wywiad, bo zauważyłem Twoje przemieszczanie się po świecie.

- Jestem wdzięczny za social media. One pomagają w znacznym stopniu utrzymać znajomości na całym świecie. Często też celowo zaznaczam, że lecę z jednego do drugiego miejsca, aby znajomi z danego miasta wiedzieli, że odwiedzam ich strony. Niektórzy odbierają takie oznaczanie lokalizacji jako przechwalanie się, ale w moim przypadku to chęć poinformowania znajomych na całym świecie.

- Wróciłeś do Polski po raz kolejny i znów na chwilę. Widzisz jakąś różnicę między Polską sprzed 5 lat a tą obecnie?

- I tak i nie. Mój dom rodzinny jak stał tak stoi, pełen życia i radości, ale zmieniło się np. to, że w Rybniku są teraz świetne ścieżki rowerowe. Generalnie jest czyściej i ładniej niż kiedyś. Aczkolwiek chciałbym zauważyć, że nie wyjechałem z Polski w pogoni za lepszym życiem, ani dlatego, że było mi tu źle. Po prostu tak się ułożyło życie, że kolejny wyjazd rodził kolejny. To wynikało z chęci poszukiwania przygód.

- A teraz wylatujesz do...

- Do Dubaju. Dostałem pracę jako trener personalny w Al. Manzil Fitness First tuż obok najwyższego budynku na świecie – Burj Khalifa, Wszystkich odwiedzających Dubai serdecznie zapraszam na trening lub do śledzenie moich treningów i przygód na Instagramie Mike_T4u.

- Mija kolejne 5 lat i gdzie siebie widzisz?

- (śmiech). W moim przypadku to nie jest łatwa odpowiedź, wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie- mogę być wszędzie Może to będzie Polska, Stany Zjednoczone, Australia, Dubaj. Czas pokaże.