Niedziela, 29 listopada 2020

imieniny: Błażeja, Saturnina, Fryderyka

RSS

Epidemia na Śląsku:

Nowy rok – stare nawyki. Czy tak musi być?

02.02.2019 13:00 | 3 komentarze | Władysław Szymura

W minionym roku jeździliśmy również beztrosko, o czym mówią statystyki spowodowanych wypadków drogowych. Przyczyny są wciąż te same. Brawura, nadmierna prędkość, brak rozsądnego myślenia, przewidywania, wymuszenia pierwszeństwa przejazdu, wyprzedzanie na pasach dla pieszych, przejeżdżanie podwójnej linii ciągłej, czego „dokonali” polscy kierowcy na terenie Słowacji.

Nowy rok – stare nawyki. Czy tak musi być?
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Szybcy, wściekli i bezmyślni - to kierowcy „piraci”, którzy spowodowali wypadek na terenie Słowacji. Szaleńcza jazda trzech Polaków doprowadziła do śmierci niewinnego kierowcy. Z tego, co widzieliśmy na upublicznionym filmie można mówić o wszystkim, tylko nie o nieszczęśliwym wypadku. To nie była jazda, ale zorganizowana „gangsterka” drogowa, wspomagana brakiem wyobraźni i umiejętności. To nie wypadek, zdarzenie, a tragedia. A wszystko zaczęło się od łamania przepisu dotyczącego znaku na jezdni, jakim jest „linia ciągła” (pojedyncza lub podwójna) wyznaczona w miejscach bardzo niebezpiecznych, nie przestrzegana często przez naszych kierowców. Znaki poziome stanowią nieocenioną pomoc w czasie prowadzenia pojazdu w złych warunkach atmosferycznych, w nocy lub we mgle, ułatwiając jazdę odpowiednim pasem ruchu, a niekiedy nawet prawą stroną jezdni. Dlatego też znaków tych nigdy nie należy lekceważyć (jak uczynili to polscy kierowcy, doprowadzając do tragedii). Jeśli pasy ruchu są oddzielone linią ciągłą zarówno pojedynczą, jak i podwójną, przejeżdżanie na sąsiedni pas jest zabronione, na linię te nie wolno nawet najeżdżać.

Znaki poziome przyczyniają się do znacznej poprawy bezpieczeństwa i sprawności jazdy. A jak to wygląda w praktyce: oto przykłady codzienności na naszych drogach. Ulica Gorzycka, łącząca Czyżowice z Gorzycami przy dojeżdżaniu do wiaduktu kolejowego, niebezpieczne zakręty oznaczone znakami ostrzegawczymi, podwójna linia ciągła, kierowca wyprzedza mnie na tym odcinku drogi, przekraczając podwójną linię ciągłą. Ulica Pszowska, oczekiwanie na skrzyżowaniu na zmianę światła, za mną pojazd, w nim młody kierowca „popędza – straszy” sygnałem do ruszania (prawidłowego), rusza z piskiem opon. Z przeciwka kierowca tira, w jednej ręce komórka, w drugiej kierownica. Za mną kierowca „siedzi na zderzaku”, nie przewidując uzasadnionego hamowania. To tylko niektóre z tych wykroczeń drogowych powodujących wypadki. No i ci najgorsi (zabójcy, bo tak ich trzeba nazwać), którzy zasiadają za kierownicą pijani lub znarkotyzowani. Do tego wszystkiego ostatnio doszła na naszych drogach nowa metoda, „piractwo drogowe”, szczególnie na ulicach naszych miast, wieczorowo na zasadzie „kaskaderów” żywcem wziętych z filmów grozy. Giną niewinni ludzie. Ci kierowcy, którzy to uprawiają mają problem z psychiką. Powinni zostać przebadani, powinno im się odebrać prawo jazdy lub skierować na powtórny egzamin.

Zastanawiam się ciągle skąd u nas kierowców tyle arogancji, wulgaryzmów (o czym sam niejednokrotnie się przekonałem). Nie o to przecież chodzi. Dzięki temu nikt na drodze nie będzie bezpieczniejszy. Na przykład używanie sygnału dźwiękowego (co zdarza się bardzo często) w nerwowym uniesieniu, w konsekwencji można doprowadzić do zagrożenia. To szczyt chamstwa, świadczący o kulturze osobistej kierowcy. Kto pamięta, co to „zasada ograniczonego zaufania”, stosując ją w stosunku do tych, których jazda budzi zastrzeżenie? Kto dziś parkując na chodniku pozostawia odstęp dla pieszych, co najmniej 1,5 m? Przykładów nie brakuje. Można ich wymieniać w nieskończoność. Jak wynika ze statystyki, co trzeci kierowca na polskich drogach łamie podstawowe przepisy o ruchu drogowym. Okazuje się jednak, że wyjeżdżając za granicę potrafimy przestrzegać skrupulatnie obowiązujące tam przepisy. Strach przed czeskim, austriackim, niemieckim policjantem dyscyplinują nasze zachowania z wielką dokładnością. Tak więc zero tolerancji dla kierowców „piratów”, którzy sieją strach na naszych drogach.

Konieczne jest przestrzeganie przepisów kodeksu drogowego, a w szczególności:

• przestrzeganie bezpiecznej prędkości, pamiętaj, że nie jesteś sam na jezdni. Obserwuj jezdnię, chodnik i pobocze;

• włącz zawczasu kierunkowskaz, przed włączeniem spójrz w lusterko (pamiętaj, że samo włączenie kierunkowskazu nie uprawnia do wykonania manewru);

• nie zatrzymuj się i nie urządzaj postoju w miejscach zabronionych;

• utrzymuj odpowiednią odległość od poprzedzającego pojazdu (najechanie na tył poprzedzającego pojazdu to Twoja wina);

• przed manewrem wyprzedzania zastanów się czy warto go podjąć);

• zwróć szczególną uwag na miejsca jakimi są przejścia dla pieszych oraz przejazdy dla rowerzystów oraz przystanki komunikacji publicznej (to co dzieje się obecnie na przejściach dla pieszych „woła o pomstę do nieba”);

• nie zasiadaj nigdy za kierownicę w stanie wskazującym na użycie alkoholu lub innych środków odurzających.

Bądź uprzejmy i kulturalny na jezdni nawet dla tych, którzy na to nie zasługują. Przestrzeganie tych zasad pozwoli nam w tym 2019 r. na szczęśliwe wyjazdy i powroty, cieszyć się życiem swoim i innych.

A co chciałbym, aby w tym roku 2019 stało się w Wodzisławiu Śląskim? Niedużo. To, o czym pisałem w ubiegłym roku. Aby nasz piękny Rynek był „oazą” wolną od wszelkiego rodzaju „urządzeń poruszających się na kołach”, które zanieczyszczają powietrze i „sieją strach” wśród spacerowiczów. Aby przejścia dla pieszych w najbardziej newralgicznych miejscach były wyraźnie oznakowane znakami poziomymi (pasy) oraz znaki pionowe tych miejsc podświetlone światłem ostrzegawczym, jak uczyniono to w ościennych miastach naszego rejonu. Aby piękne przyległe do Rynku uliczki stały się pasażami (bezpiecznymi) dla spacerujących.

Władysław Szymura, były wieloletni wykładowca przepisów ruchu drogowego, instruktor w ośrodkach szkolenia kierowców.