Wtorek, 10 grudnia 2019

imieniny: Danieli, Julii, Eulalii

RSS

Mieszkańcy zostali bez ciepła, bo spółdzielnia nie opłaciła rachunków

20.01.2019 07:00 | 3 komentarze | mak, juk

Spółdzielnia Mieszkaniowa „Marcel” nie zapłaciła za prąd, więc Tauron odciął zasilanie kotłowni, która ogrzewa bloki przy ul. Brackiej w Wodzisławiu Śląskim. Przez to ludzie marzli w swoich domach. - Wysyłaliśmy czterokrotne ponaglenia - zapewnia rzecznik prasowy spółki energetycznej. - Dostaliśmy tylko jednego maila - broni się prezes spółdzielni.

Mieszkańcy zostali bez ciepła, bo spółdzielnia nie opłaciła rachunków
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Bulwersująca sytuacja w Wodzisławiu Śląskim. W blokach przy ul. Brackiej - należących do Spółdzielni Mieszkaniowej „Marcel” - nagle przestały grzać kaloryfery. Było to 7 stycznia. O problemie, późnym popołudniem poinformował nas jeden z mieszkańców. - Dzisiaj koło południa wyłączyli nam ogrzewanie. Kaloryfery zaczęły stygnąć i teraz są już zupełnie zimne. Mamy największe mrozy tej zimy i lodowato w mieszkaniach - przekazał nam zmartwiony wodzisławianin.

Zaczęliśmy kontaktować się z innymi mieszkańcami bloków przy Brackiej. Ci przekazali nam bulwersujące informacje. - Dowiedziałam się, przyjechał dostawca prądu i odciął od prądu kotłownię, która dostarcza nam ciepło do mieszkań - mówiła jedna z lokatorek. - Wszystko wskazuje na to, że ktoś z naszej spółdzielni nie zapłacił rachunku za prąd i dlatego dostawca ten prąd odciął. Takie informacje mam od kierownika z naszej spółdzielni - dodała wodzisławianka.

Mieszkańcy bloków przy ul. Brackiej powiedzieli nam, że początkowo nawet palacz z kotłowni był zdezorientowany. Nie wiedział co jest powodem braku prądu. - Przyjechał, żeby to sprawdzić. Wezwał ekipę elektryków, posprawdzali i dopiero wtedy wyszło na jaw, że prąd jest odcięty - mówili ludzie. - Jeśli to prawda, że ktoś w spółdzielni zawalił, to prezes powinien wyciągnąć surowe konsekwencje, bo to działanie na szkodę całej spółdzielni. My tu wszyscy jesteśmy zdezorientowani. Nikt nic nie wie, spółdzielnia powinna w takiej sytuacji informować swoich mieszkańców. Tu już powinny być dostarczone agregaty i jakakolwiek pomoc - bulwersowali się ludzie. Tym bardziej, że zbliżała się noc, a synoptycy zapowiadali temperatury poniżej zera. Szczęśliwe - jak na tak trudną sytuację - około godz. 19.30 kaloryfery znów zaczęły grzać.