Niedziela, 21 kwietnia 2019

imieniny: Anzelma, Bartosza, Konrada

RSS

Łzy na sesji. Zapłakane radne i rozżalone władze w Pietrowicach Wielkich

21.12.2018 03:08 | 12 komentarzy | ma.w

Smutna była końcówka grudniowych obrad pietrowickiego samorządu. Z gminy mają zniknąć dwie placówki - "domy dziecka" w Samborowicach i Cyprzanowie. Po ponad czterech latach ich działalności w wioskach, miejscowa ludność zżyła się z ich małymi mieszkańcami, a wśród nich radne Ilona Gawlica i Maria Palisa. Ich wystąpieniom na sesji towarzyszyły silne emocje, jedna z pań musiała wyjść z sali.

Łzy na sesji. Zapłakane radne i rozżalone władze w Pietrowicach Wielkich
Radne Maria Palisa i Ilona Gawlica wraz z szefem rady Pietrowic Wielkich Piotrem Bajakiem nie kryli żalu, że dzieci z placówek opuszczą gminą
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Placówki opiekuńczo - terapeutyczne zakończą działalność w gminie, bo stowarzyszenie Otwarte Serca, które je prowadziło przegrało konkurs o dotacje na ten cel. Organizował go Regionalny Ośrodek Polityki Społecznej z Katowic i ze startujących podmiotów Otwarte Serca uzyskały najniższą punktację. Wskutek tego dzieci zostaną przeniesione do innych placówek na Śląsku - ośrodków w Bielsku Białej, Gliwicach i Częstochowie. Z informacji jakie uzyskaliśmy po sesji w Pietrowicach Wielkich wynika, że opieką nad dziećmi z Samborowic i Cyprzanowa zajmą się teraz siostry zakonne.

Poza zasięgiem

Radni Pietrowic Wielkich nie kryli oburzenia takim obrotem spraw, bo decyzje z Katowic są dla nich "sporym zaskoczeniem" i dowiedzieli się o nich praktycznie post factum. Przewodniczący rady Piotr Bajak skrytykował zabieranie dzieci w okresie świąt Bożego Narodzenia i w środku roku szkolnego. Opowiedział zgromadzonym jak samorządowcy starali się o zmianę decyzji ROPS-u, by dzieci wychowywane w Samborowicach i Cyprzanowie przynajmniej doczekały do czerwca i ukończyły rok szkolny w tutejszych placówkach. Proponowano nowym opiekunom współpracę w oparciu o lokalizacje pietrowickie. - To jest jednak poza naszym zasięgiem. Tłumaczą nam wszyscy: takie są przepisy - oznajmił szef rady. W sprawę angażowali się członek zarządu województwa śląskiego Michał Woś oraz radny powiatowy Adrian Plura (szef komisji oświaty), ale jak dotąd ich starania nie przyniosły skutku. Rozmowy odbyły się m.in. z dyrektorem ROPS. Udało się jedynie uzyskać potwierdzenie, że placówki w gminie były prowadzone wzorowo.

Nowiny pisały wcześniej o tych placówkach

Pracująca z tymi dziećmi w szkole radna Ilona Gawlica z Samborowic próbowała wypowiedzieć się w tej kwestii na forum rady, ale rozpłakała się i musiała na chwilę opuścić obrady. Gdy o sprawie mówiła Maria Palisa z Cyprzanowa, tamtejsza sołtyska, także łamał się jej głos. - Najtrudniejsze będzie pożegnanie. Boję się tego wyjazdu - przyznała. Piotr Bajak dodał, że trudno jest przekazać smutne wieści podopiecznym placówek, gdy te pytają: co z nami będzie?

To co najlepsze

Wójt Andrzej Wawrzynek stwierdził, że najbardziej mu żal kapitału ludzkiego jaki został zbudowany w obu wsiach, mimo początkowych problemów generowanych przez młodzież w tych miejscowościach. Przyznała to później I. Gawlica mówiąc, że zdarzały się trudne sytuacje, padały wyzwiska, ale co złe zostało wyeliminowane i dzięki pracy całej społeczności "dzieciom przekazano wiele dobra". - Wykrzesaliśmy z nich to co najlepsze. Z tym pójdą dalej w życie - mówiła radna. Ilona Gawlica gorzko stwierdziła, że "przestała wierzyć w urzędy i ludzkie serca". Oceniła sytuację jako tragiczną.

- Powstały więzi, te dzieci były z nami zżyte. Włożono w to maksimum i multimum pracy - dodał wójt Wawrzynek. Gmina sfinansowała dokształcanie nauczycieli swoich szkół do pracy z wychowankami placówek. - Kiedy zaczęło się to kręcić to następuje koniec. To dla nas szok - skwitował włodarz gminy. Postępowanie ROPS w tej sprawie szef rady Piotr Bajak nazwał brutalnym. - Dzieci są przerzucane jak towar, niczym w magazynie z półki na półkę - ocenił. Zgodziła się z nim szefowa komisji oświaty Monika Łyczko, mówiąc, że doszły do niej informacje, że nowi opiekunowie już wskazują, że chcą do określonego ośrodka "6 dziewczynek i 6 chłopców".

Piotr Parys z Lekartowa uważa, że medialne nagłośnienie tematu przenosin, budzących kontrowersje wśród samorządowców, jest w tej sytuacji potrzebne. Rozważano nawet akcję protestacyjną, pisano do Rzecznika Praw Dziecka. - Nic już nie zrobimy - stwierdziła M. Palissa, a Piotr Bajak ostatnią nadzieję dostrzegł w nadchodzącej Gwiazdce i modlitwach.

Ludzie:

Ilona Gawlica

Ilona Gawlica

Radna gminy Pietrowice Wielkie

Maria Palisa

Maria Palisa

Radna gminy Pietrowice Wielkie

Monika Łyczko

Monika Łyczko

Radna gminy Pietrowic Wielkie

Piotr Bajak

Piotr Bajak

Przewodniczący rady gminy Pietrowice Wielkie