Czwartek, 17 stycznia 2019

imieniny: Antoniego, Jana, Sabiniana

RSS

Przez 40 lat był bezdomny. Przeszedł metamorfozę. "Wygląda jak nowo narodzony"

29.11.2018 19:11 | 29 komentarzy | mak

Poznajcie niezwykłą historię 58-letniego Grzegorza, znanego wielu mieszkańcom Wodzisławia Śląskiego pod pseudonimem "Gwizdek". Od 40 lat bezdomny, wychowywany przez ulicę. Pił, bo "wszyscy pili". Jego losem zainteresowała pani Urszula ze Starego Miasta. Pomogła mu w przemianie. - Wygląda jak nowo narodzony, inny człowiek! Nawet inaczej mówi - nie mogą uwierzyć wodzisławianie, którzy widzieli jego metamorfozę. Pan Grzegorz wychodzi na prostą, ale potrzebuje kolejnego wsparcia. Tym razem na okulary i uzębienie. Jak mu pomóc?

Przez 40 lat był bezdomny. Przeszedł metamorfozę. "Wygląda jak nowo narodzony"
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Był trudnym dzieckiem, uczył się w szkole specjalnej i przysparzał kłopotów rodzicom. Kiedy miał 18 lat, musiał - delikatnie to ujmując - usamodzielnić się. Pracował w nieistniejącym już zakładzie obuwniczym "Zgoda", gdzie zajmował się przyklejaniem obcasów. Jego losy zależały od tego kto i kiedy go przygarnie, kto nim się zainteresuje. Czasami trafiał na dobrych ludzi, którzy dawali mu pracę i schronienie, a czasami takich, którzy chcieli go wykorzystać i namawiali do złego.

Często zrzucał węgiel na Starym Mieście w Wodzisławiu i pomagał na stoisku z warzywami. Albo proponował, że zaniesie zakupy. Za jakieś drobne. Pomieszkiwał gdzie popadnie: w miejskiej toalecie, w opuszczonych lokalach, starej kotłowni, czasami w noclegowni. Pił z bezsilności. Bo "wszyscy pili". Wodzisławianie mówili na niego "Gwizdek". Bo tak głośno komunikował się ze światem.

Zachorował...

Jak przetrwać w takich warunkach przez 40 lat? Jak żyć? W tym roku pan Grzegorz stanął przed szansą. Rozchorował się i trafił do szpitala. Jego nieobecnością zainteresowała się jedna z mieszkanek Starego Miasta, pani Urszula. Od straganiarza, któremu pan Grzegorz pomagał dowiedziała się, że jest w wodzisławskim szpitalu. Trafił tam z wieloma chorobami związanymi z nałogiem i bezdomnością.

Odwyk. Jutro o 8.00

Pani Urszula postanowiła działać. Udała się do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Wodzisławiu aby dowiedzieć się, jakie są sposoby pomocy takiej osobie. Okazało się, że procedury nie napawają optymizmem. Można mu pomóc jeżeli podejmie się terapii, na którą czeka się kilka miesięcy. Krótko mówiąc - wychodzi ze szpitala na ulicę, otrzymuje skierowanie, jedzie do ośrodka odwykowego i tak rezerwuje sobie pobyt. Dla wielu z nas to prosta procedura, ale dla wieloletniego bezdomnego? Pani Urszula postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Pojechała do Ośrodka Uzależnień w Gorzycach w celu załatwienia dla niego miejsca. Mimo braku miejsc, wspólnie z pielęgniarka oddziałową znalazły sposób, aby przyjąć pana Grzegorza na oddział. Warunek - musi mieć skierowanie i musi się stawić drugiego dnia o godz. 8.00 na izbę przyjęć.

Pani Urszula stanęła przed kolejnym wyzwaniem, jak szybko zorganizować wszystko co potrzebne i jak w ogóle powiedzieć panu Grzegorzowi o odwyku. Biorąc pod uwagę jej charyzmę i determinację nie było z tym jednak większych problemów. Wszystkie osoby zaangażowane w proces stanęły na wysokości zadania gromadząc odpowiednie dokumenty w przyspieszonym czasie.

Pomoc niemal każdego dnia

Pan Grzegorz ucieszył się na widok pani Urszuli i jej męża, bo widywał ich na straganie i często mu pomagali. Podjął wyzwanie i rozpoczął terapię. Pani Urszula wraz z mężem odwiedzali go systematycznie dowożąc niezbędne zakupy i wpierając go w terapii nieustająco (do tej pory, pozostaje z nimi w kontakcie i odwiedza regularnie). Po sześciu tygodniach trafił do Domu Towarzystwa Pomocy im. Świętego Alberta w Wodzisławiu Śląskim. W międzyczasie pani Urszula pomogła wypełnić i złożyć dokumenty o przyznanie świadczeń dla osoby niepełnosprawnej, rozmawia o jego przyszłej pracy w zakładach zatrudniających takie osoby, przygotowuje skierowanie do okulisty i stomatologa. Analizuje także kolejne działania, które pozwolą mu się usamodzielnić. Spotyka na swoje drodze ludzi, którzy twierdzą, że to się nie uda, że alkoholik zostanie alkoholikiem a bezdomny bezdomnym. Nie osłabia to jej ducha walki o przyszłość Grzegorza, chce udowodnić, że niemożliwe jest możliwe!

Każdy może pomóc

Z bezdomności można wyjść małymi kroczkami. W tej chwili prowadzona jest zbiórka pieniędzy, aby Grzegorzowi zakupić okulary i naprawić uzębienie. Każdy może pomóc!- Zróbmy wspólnie świąteczny prezent naszemu lokalnemu bezdomnemu, który już dzisiaj ma dach nad głową - zachęcają organizatorzy zbiórki.

Jak pomóc panu Grzegorzowi? W serwisie zrzutka.pl prowadzona jest zbiórka. Tam można wpłacać pieniądze.

To pan Grzegorz

Pan Grzegorz przeszedł niezwykłą przemianę. Tak teraz wygląda. Czysty, schludnie ubrany. - Spotkałam go niedawno. Na początku nie poznałam! Wygląda jak nowo narodzony! Nawet inaczej mówi, tak spokojnie, ciszej. Niesamowita historia i wiele osób trzyma kciuki - mówi jedna z mieszkanek Wodzisławia.

Przy tej okazji pani Urszula serdecznie dziękuje lekarzom i pielęgniarkom szpitala w Wodzisławiu Śląskim, dyrektorowi Ośrodka Uzależnień w Gorzycach, cudownej pani oddziałowej, personelowi i fantastycznym terapeutom. Pani dyrektor i personelowi MOPS-u w Wodzisławiu Śląskim, a nade wszystko pani Urszuli - kierowniczce Domu Towarzystwa Pomocy im. Świętego Alberta w Wodzisławiu Śląskim, która z ogromną nadzieją, wiarą i radością przyjęła pana Grzegorza pod dach w domu przy Rzecznej.