Czwartek, 15 listopada 2018

imieniny: Alberta, Leopolda, Odalii

RSS

Piotr Sput o wyborach w Raciborzu: "tato" Tadeusz, nierealne programy i egzotyczne listy

02.11.2018 12:02 | 2 komentarze | web

- W Raciborzu natomiast, który bardzo długo (a przynajmniej od roku 1933) nie słynął z wielkich tradycji demokratycznych czy samorządowych, wszystko po staremu. Nadal obowiązuje model „taty” Tadeusza (nie mylić proszę z ojcem Tadeuszem), który skutecznie, przez dwie i pół dekady, pozwalał na trzymanie lokalnej władzy przez wybraną grupę, z fatalnym dla miasta i powiatu skutkiem - pisze historyk i pedagog Piotr Sput.

Piotr Sput o wyborach w Raciborzu: "tato" Tadeusz, nierealne programy i egzotyczne listy
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Od wielu lat śledzę wszelkie raciborskie wybory i przyznać muszę, że nie zmieniają się one w swym swoistym folklorze od ćwierćwiecza. Od razu muszę przyznać, że mój osąd jest nieco zmącony czynnym swego czasu uczestnictwem w podobnych (tylko z nazwy) kampaniach samorządowych w jednym kraju zachodniej Europy. W kilku zdaniach nie da się opisać kolorytu naszych wyborów, najbardziej j pasuje tu jeden z aforyzmów Leca: „Czasem trzeba okres między przeszłością a przyszłością przeżywać w jakimś zastępczym czasie gramatycznym”. Ja bym dodał, że już nie w pełni białoruskim, ale jeszcze dalekim od demokratycznego. Wspomniany proces wyborczy nie może być demokratyczny, skoro nie ma u nas społeczeństwa obywatelskiego! Jak może się owo społeczeństwo wytworzyć, jeżeli nie ma zapewnionych przesłanek, aby ono powstało?

Brak społeczeństwa obywatelskiego

Tak, przyznaję, skąd nagle ma się pojawić społeczeństwo obywatelskie? Jeszcze kilka pokoleń temu tkwiliśmy na wschodzie w poddaństwie, potem wybito nam prawie całą elitę narodową, komunizm, z którym nie było kompletnie rozliczenia, dokonał dzieła zniszczenia. Cała komunistyczna hołota przepoczwarzyła się nagle w pseudodemokratyczne elity. Mordercy z UB w biznesmenów, potomkowie komunistycznych kacyków w ludzi z pierwszych stron gazet, celebrytów i ludzi kształtujących opinię publiczną. Za szybkie procesy społeczne, bez kilku koniecznych faz rozwojowych, dokończyły dzieła. Widzimy to codziennie, najwyraźniej na polskich ulicach, gdzie wielu kierowców mercedesów ma jeszcze mentalność woźnicy furmanki - bezmyślnie zabijając siebie i innych. Kultura poruszania się na ulicach jest w więc w Polsce podobna do kultury politycznej – czyli żadna.

W Polsce nie są spełnione warunki konieczne dla istnienia społeczeństwa obywatelskiego i dobrej władzy samorządowej. Chyba, że ktoś będzie twierdzić, że mamy niezależne i w pełni wolne lokalne massmedia, liczne i niezależne stowarzyszenia, organizacje, w tym pozarządowe, a w życiu politycznym, współzawodniczące ze sobą organizacje, partie i grupy interesu oraz inne grupy aktywnych obywateli, które zrzeszają dużą cześć społeczeństwa - miliony ludzi. Ja czegoś takiego nie widzę.

Mentalność homo sovieticus

Polacy nie mają wzorca osobowego potrzebnego w społeczeństwie obywatelskim. Bo nie może być takim lokalny kacyk, który trzyma się przy władzy od ponad 40 lat, celebryta piszący bzdury w kolorowym żurnalu lub inny, posiadający wpływy lub pieniądze, często te dwa atrybuty razem, lokalny boss. Nie mamy pozytywnych wzorców osobowych, często ludzi oceniamy jeszcze w sposób wschodni, białoruski, feudalny – po grubości portfela, posiadanych wpływach i znajomościach, pozycji w miejscowym układzie. Zachodzi tu podstawowy konflikt pomiędzy procesami demokratycznymi a oligarchicznymi, potęgowany intensywnością przechodzenia do rozwiniętej gospodarki rynkowej bez należytego przygotowania mentalnego, w tym zmian w osobowości, świadomości, postaw, sposobie myślenia i postrzegania tych procesów, co najważniejsze, hierarchii uznawanych wartości. Innymi słowy poruszamy się w zdigitalizowanym świecie wysokorozwiniętej gospodarki rynkowej a nasza świadomość i mentalność pozostała często na etapie pańszczyźnianym, czy też homo sovieticus. Nikt bowiem nie próbował zrobić z Polaków obywateli, ale od razu próbowano przeskoczyć kilka etapów, mówiąc obrazowo, od bezpodmiotowego kmiotka do świadomego konsumenta.

Bierność polityczna, brak pozytywnych wzorców osobowych, zapóźniona świadomość i osobowość społeczna, hamuje mechanizmy artykułowania realnych interesów grupowych oraz powstawania instytucje społeczeństwa obywatelskiego. Droga polski do budowania społeczeństwa obywatelskiego będzie więc jeszcze długa.

Układ w białoruskim klimacie

W Raciborzu natomiast, który bardzo długo (a przynajmniej od roku 1933) nie słynął z wielkich tradycji demokratycznych czy samorządowych, wszystko po staremu. Nadal obowiązuje model „taty” Tadeusza (nie mylić proszę z ojcem Tadeuszem), który skutecznie, przez dwie i pół dekady, pozwalał na trzymanie lokalnej władzy przez wybraną grupę, z fatalnym dla miasta i powiatu skutkiem. Jest to system gangrenujący życie publiczne, nie tylko polityczne, nadającym mu białoruski format i klimat. Dominuje tam układ, popieranie swoich, zasada mierny ale wierny, serwilizm, desygnowania na różne stanowiska wasale liżą łapy i są ślepo podporządkowani lokalnym suwerenom (kacykom).


Opinie oraz treści zawarte w rubryce WebKrytyka przedstawiają wyłącznie własne zdanie autorów i mogą ale nie muszą odzwierciedlać poglądów redakcji. Masz coś ciekawego do przekazania szerszemu gronu - zapraszamy na łamy portalu nowiny.pl - opublikujemy Twój felieton bezpłatnie. Wyślij swoje przemyślenia na adres webkrytyka@nowiny.pl. Redakcja zastrzega sobie prawo odmowy publikacji materiału.

Czytaj podobne