środa, 26 czerwca 2019

imieniny: Jana, Pawła, Miromira

RSS

Tylko w zagrożeniu życia

11.09.2018 07:00 | 0 komentarzy | ma.w

Kolejne dziecko odesłano z raciborskiej izby przyjęć, tym razem pięciomiesięczne. Bo w szpitalu nie ma chirurgii dziecięcej. – To już 10 lat jak u nas nie działa – tłumaczy wicedyrektor lecznicy.

Tylko w zagrożeniu życia
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Lecznica przeszła ostatnio kontrolę Narodowego Funduszu Zdrowia. Sprawdzano jak wyglądają procedury zaopatrzenia najmłodszych dzieci, bo znów doszło do przypadku odesłania pacjenta – maluszka z izby przyjęć na Gamowskiej. Jak wygląda zabezpieczenie kadry lekarskiej odnośnie leczenia takich dzieci, pytał na ostatnim posiedzeniu komisji zdrowia radny Marceli Klimanek.

Jak poinformowała zastępca dyrektora szpitala Elżbieta Wielgos – Karpińska, kontrola z Funduszu odbyła się na Gamowskiej po tym przypadku odesłania stamtąd pięciomiesięcznego dziecka, przywiezionego na izbę przez rodziców z Pietrowic Wielkich. Urzędnicy z NFZ sprawdzili wszystkie procedury. Okazało się, że dziecko zostało ujęte w bazie chorych, było zbadane i miało wykonane badanie dodatkowe. – Zgodnie z profilem jakim mamy. U nas nie funkcjonuje chirurgia dziecięca, dlatego pacjent został wysłany do innego szpitala – wyjaśniała Wielgos – Karpińska.

Wicedyrektor rozkładała ręce przez radnymi powiatowymi mówiąc, że „Tak to już jest”. – W takich przypadkach tylko zabiegi ratujące życie wykonujemy na chirurgii. Także dla dzieci. W tym roku jeszcze się taka sytuacja nie zdarzyła, ale w zeszłym odnotowaliśmy kilka przypadków, bo było tak źle, że nie mogliśmy już odesłać dziecka – przyznała.

Goszcząc na posiedzeniu komisji opowiedziała radnym o tym, że lekarze z Gamowskiej poradzą sobie z dzieckiem „współpracującym” (takie, które ma już około 7 lat), ale „małego, wymagającego znieczulenia, do nastawienia mu czegokolwiek, nikt u nas nie znieczuli” i są odsyłane gdzie indziej (zwykle do Rybnika – przyp. red.). Wielgos – Karpińska podkreśliła, że chirurgii dziecęcej nie ma w Raciborzu już 10 lat. Gdy radny Klimanek stwierdził, że „to właśnie go fascynuje, że szpital starano się stworzyć jako spełniający wszelkie wymogi NFZ, była o to walka, a teraz jest jak jest”, wicedyrektor odparła, że powód utraty kontraktu na chirurgię dziecięcą był jeden. – Nie utworzyliśmy na czas żadnego łóżka intensywnego nadzoru. Respiratorów dziecięcych mamy wystarczająco – stwierdziła.

Wielgos – Karpińska pocieszyła radnych, że „dziecko, które trafi na izbę z wypadku, np. ze wstrząśnieniem mózgu, zostanie skierowane na pediatrię, bo jest rezonans” i można się nim zająć. – Gdy taki pacjent będzie wymagał zabiegu to niestety znów odeślemy – podsumowała.

(ma.w)


Jak pracuje anestezjologia?

Wicedyrektor szpitala informowała radnych, że w okresie wakacyjnym do zabiegów operacyjnych, przyjmowano w szpitalu pacjentów ze wskazaniem nagłym, nie realizując planowanych. – Bo wszyscy, jak wszyscy poszli na urlopy, także anestezjolodzy – powiedziała. Był zorganizowany jeden dyżur takiego specjalisty plus jeden dodatkowy. – Badania diagnostyczne, wszystkie cięcia i zabiegi pilne były realizowane. Od zakończenia wakacji jest pełna obsada i normalnie wszyscy pracują – zaznaczyła. Zastępca dyrektora mówiła także, że „anestezjolog w tej chwili bardzo drogo kosztuje, nie czarujmy się, jest to zacne stanowisko”.

– Przedstawiono mi plan że są 3 zabiegi dziennie, to ja nie mogę zatrudnić 4 anestezjologów dodatkowo. Wystarczy 1 do obsługi zaplanowanych zabiegów – oznajmiła Elżbieta Wielgos – Karpińska.

Ludzie:

Marceli Klimanek

Marceli Klimanek

Radny powiatu raciborskiego.