Wtorek, 18 września 2018

imieniny: Stefanii, Irmy, Stanisława

RSS

Stadionowe kuriozum w Jastrzębiu z polityką w tle

29.08.2018 13:00 | 6 komentarzy | web

Stare hasło jastrzębskich kibiców "Nigdy śląskie, zawsze polskie - Jastrzębie", jeden z polityków Śląskiej Partii Regionalnej postanowił wykorzystać, by przypomnieć o swoim istnieniu. Fakt, że za dwa miesiące są wybory samorządowe, jest oczywiście "przypadkowy".

Stadionowe kuriozum w Jastrzębiu z polityką w tle
Kibice z Żywca w Jastrzębiu. 2012 r.
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Kibice GKS Jastrzębie od lat, w mojej pamięci co najmniej od kilkunastu, skandują na meczach hasła typu: "Nigdy śląskie, zawsze polskie Jastrzębie", "Ostatni bastion polskości na Śląsku", czy "Jedyne polskie miasto na Śląsku". Ot durne frazesy potomków przybyszów, którzy do Jastrzębia, śląskiego uzdrowiska, przybyli kilkadziesiąt lat temu ze wszystkich stron kraju. W moim, polskiego Ślązaka, przekonaniu, durne, bo przeciwstawiają śląskość polskości. Jakby obie te tożsamości się wykluczały.

Co ciekawe, przez wiele lat hasła te wkurzały jedynie kibiców innych klubów ze Śląska. Teraz sprawa nabrała nagle sporego rozgłosu. Dziwię się, powtarzam, bo te hasła znane są od lat. 

No ale, z jednej strony wciąż sezon ogórkowy, więc hasła jastrzębskich kibiców stały się łakomym kąskiem dla dziennikarzy z innych regionów kraju, którzy najwyraźniej dostrzegli je, kiedy GKS zaistniał w I lidze polskiej biedapiłki. Z drugiej strony, jastrzębski klub postanowił zachęcić ostatnio kibiców kopanej z powiatu wodzisławskiego do odwiedzenia stadionu w Jastrzębiu darmowymi biletami. Klub, którego kibice odcinają się od lat od wszelkich przejawów śląskości, zwraca się do mieszkańców powiatu wodzisławskiego, np. z Godowa czy Mszany, w większości Ślązaków z dziada pradziada, zapraszając ich na mecze. Bez komentarza. A przepraszam. Chyba, że klub zwraca się do byłych mieszkańców Jastrzębia, którzy z wielkiej jastrzębskiej, a więc polskiej blokowej płyty, postanowili przenieść się na śląskie wsie - pewnie w nadziei ich "polonizacji"...

Jest i trzecia - tak, tak - strona medalu, a w zasadzie jego bok. Oto kibice z Jastrzębia zaznaczyli, że nie życzą sobie na miejskim stadionie barw niebiesko-żółtych, a więc śląskich. Według jastrzębskich kibiców,  te barwy są przeciwstawne bieli i czerwieni. Jegomoście z Jastrzębia najwyraźniej są mocno na bakier z historią a może i geografią. Nie wiedzą, że to oficjalne barwy Śląska, nawiązujące do herbu województwa, którego Jastrzębie jest częścią. Herb województwa z kolei odnosi się do herbu górnośląskich Piastów z czasów średniowiecza, którzy wywodzą się od Władysław Wygnańca, syna Bolesława III Krzywoustego... polskiego księcia. Dobra, dość tej historii.

W Jastrzębiu po prostu najwyraźniej nie przyjmują do wiadomości, że są na Śląsku ludzie, ba jestem przekonany, że jest ich zdecydowana większość, dla których drogie są zarówno barwy żółto-niebieskie, jak i biało-czerwone.

W jastrzębskie kuriozum swoje dwa grosze musieli wtrącić politycy. Przepraszam jeden polityk. Janusz Wita, działacz Ruchu Autonomii Śląska, a ostatnio Śląskiej Partii Regionalnej, mieszkaniec gminy Mszana. Idą wybory samorządowe, więc ów radny sejmiku śląskiego, postanowił przypomnieć o sobie, uznając nagle hasła jastrzębskich kibiców i ich podjeście do barw Śląska za szowinistyczne. Gdzie był Wita przez ostatnie lata, kiedy te hasła też na jastrzębskim stadionie były obecne? Aha, wtedy na nich nie można było wypłynąć, bo pies z kulawą nogą (poza kibicami) nimi się nie interesował. 

/czytelnik/