środa, 21 listopada 2018

imieniny: Janusza, Marii, Konrada

RSS

21.08.2018 07:00 | 8 komentarzy | acz

Gdyby siedemnastoletnia Alicja nie podeszła do Adriana P. pod klubem w centrum Rybnika, prawdopodobnie dziś by żyła. Swojego zabójcy nie znała, a jedynie kojarzyła z widzenia. Dotarliśmy do nowych, nieznanych dotąd faktów z tragicznej lutowej nocy.

Tak wyglądała ostatnia noc Alicji
Alicja F. prawdopodobnie by żyła, gdyby po godzinie 4.00 wróciła z dwoma koleżankami autobusem do domu
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Prokuratura Rejonowa w Rybniku przesłała właśnie do rybnickiego wydziału zamiejscowego Sądu Okręgowego w Gliwicach akt oskarżenia przeciwko dwudziestoletniemu Adrianowi P. Mężczyzna jest oskarżony o zamordowanie 3 lutego 2018 roku młodej mieszkanki Rybnika Alicji F. Oskarżony to bezrobotny stolarz zamieszkujący z matką, w przeszłości karany za rozbój i odsiadujący wyrok w poprawczaku. Kawaler, ojciec dziecka, utrzymujący się z prac dorywczych. Przed sądem będzie odpowiadał za brutalny mord w warunkach recydywy i posiadanie broni bez zezwolenia.

To miał być wesoły wieczór

Alicja F. mieszkała z rodzicami i rodzeństwem w bloku przy ulicy Czwartaków w Boguszowicach. Kiedy wieczorem 2 lutego siedemnastolatka szła do swojej koleżanki, nic nie zapowiadało, że ta noc zakończy się dla niej tragicznie. Razem z dwoma koleżankami planowały wybrać się do Rybnika. Wcześniej we trzy wypiły wino i skierowały się na przystanek. Autobus zatrzymał się na przystanku w centrum o godzinie 20.05. Kobiety poszły najpierw pod Teatr Ziemi Rybnickiej, a następnie do klubu w centrum Rybnika. Jak zeznają jej znajomi, Alicja F. tego wieczoru bawiła się w klubie i spożywała alkohol. Już 3 lutego, około godziny 2.00, siedemnastolatka wyszła z klubu i razem z dwoma koleżankami poszła do mieszkania znajomego. W tym czasie część jej znajomych już wracała do domu, dziewczyny jednak chciały się nadal bawić. Pomiędzy godziną 2.00 i 3.00 w lokalu pojawił się w towarzystwie kolegów dwudziestoletni Adrian P. Był mocno pijany, wywoływał awantury, jedną z osób uderzył w twarz. Około godziny 3.30 Alicja i jej dwie koleżanki ponownie pojawiły się w lokalu. Znów piły alkohol, aż do godziny 4.40 kiedy to towarzyszki Alicji postanowiły wracać do domu. Siedemnastolatka miała wracać razem z nimi. Koleżanki poszły na plac Wolności i autobusem wróciły do domów. Alicja została w klubie… Siedemnastolatka wyszła przed klub gdzie zauważyła Adriana P. Mężczyzna był bratem jej koleżanki i kolegą jej byłego chłopaka. Osobiście jednak go nie znała. Nastolatka zawołała dwudziestolatka, zaczęła z nim rozmawiać. Tak poznała swojego oprawcę.

Ostatni spacer Alicji

Po krótkiej rozmowie Adrian P. i Alicja F. udali się pieszo od klubu, przez rynek, pasaż, plac Wolności aż do ulicy Łony. W trakcie spaceru para trzymała się za ręce. Adrian P. niósł w ręku butelkę z piwem, a Alicja brązową torebkę. Trzymała ją za uchwyty, a pasek na ramię zwisał swobodnie. To ważny szczegół, na który potem śledczy zwrócą uwagę. O godzinie 5.09 para przeszła przez pasaż przy Rynku, a o godzinie 5.23 zarejestrowały ją kamery w pobliżu budynku zespołu szkół technicznych przy Kościuszki. Adrian i Alicja około 30 minut przebywali w parku przy rybnickiej bazylice. W tym miejscu Alicja zostawiła chustę, którą miała na szyi. Policja odnajdzie ją w tym miejscu dopiero 4 lutego. Po godzinie 6.00 para przeszła przez teren pobliskiej ZSP. Chcieli usiąść na schodach pod szkołą, ale spłoszyło ich reagujące na ruch oświetlenie. Z terenu szkoły wyszli boczną furtką i szli ulicą Staiera. Adrian nadal niósł swoją butelkę i torebkę Alicji. Ostatni raz para była widoczna w zasięgu kamer o godzinie 6.07 i 50 sek. Zarejestrowała ich prywatna kamera z posesji przy ulicy Łokietka. Para skręciła następnie w kierunku garaży.