Poniedziałek, 21 października 2019

imieniny: Urszuli, Hilarego, Celiny

RSS

Kultura

Jak Górny Śląsk spłynął krwią (część 1)

17.08.2018 06:50 | 0 komentarzy | żet

W tym tygodniu przypadają 99. rocznica wybuchu I powstania śląskiego i 98. rocznica wybuchu II powstania śląskiego. Z tego powodu robimy wyłom w cyklu „100 lat temu w Nowinach”, a za cel naszej podróży w czasie obieramy gorące sierpniowe dni 1919 i 1920 roku...

Jak Górny Śląsk spłynął krwią (część 1)
Oddział uczestników I powstania śląskiego. Źródło: Muzeum Czynu Powstańczego.
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Przyczyny zaburzeń na G. Śląsku

Z kół światlejszych naszych robotników piszą nam: Ciężkie Górny Śląsk przeżywa obecnie chwile. Krew, która się obficie polała, powinna tak rząd niemiecki jak i wszystkich nieuprzedzonych ludzi pobić do głębszego zastanowienia się nad przyczynami, jakie spowodowały pożałowania godne wypadki ostatniej chwili (...)

Aby dociec źródła złego, trzeba nam sięgnąć do początków rewolucyi. Po obaleniu reakcyjnych rządów w Niemczech ujęli socyaliści władzę w swoje ręce, przyrzekając narodowi prawdziwą wolność, o którą oni sami przez dziesiątki lat zacięcie walczyli. Wiemy wszyscy, iż przyrzeczenia tego socyaliści nie dotrzymali (...) Zaraz w pierwszych dniach po rewolucyi uszczęśliwili możnowładcy socyalistyczni i to dla błahych powodów naszą dzielnicę stanem oblężenia, który do dziś dnia nie został zniesiony. Gdyby jeszcze ta ustawa kagańcowa była obowiązującą dla wszystkich, byłoby pół biedy. Tymczasem, jakże ją stosowano? Niemcom wolno było urządzać zebrania i pochody publiczne, na których popisywano się ohydnemi transparentami, podburzając okrzykami itd. – podczas gdy polskie zebrania i pochody były surowo wzbronione (...)

Wszelkie upominania po stronie polskiej o zniesienie tej ustawy kagańcowej zbywano milczeniem, a jakby na urągowisko, powierzono nadzór nad przestrzeganiem przepisów ustawy o stanie oblężenia grenzszucowi, czyli że się wyrazimy przysłowiowo: zrobiono kozła ogrodnikiem (...)

A to, co się u nas działo za panowania wszechwładnego grenzszucu – mamy wszyscy w żywej pamięci i kiedyś stanowić będzie osobny rozdział w historyi męczeństwa ludu górnośląskiego. Dość wspomnieć o tych aresztowaniach bez liku obywateli polskich, często pod błahemi pozorami, bezustannych a bezcelowych rewizyach domowych za bronią itd. (...)

Przyczyna największa to brak żywności. Szeroko o tem rozpisywać się nie potrzeba, bo rzecz to chyba aż nadto dobrze znana. Wskażmy tylko, jak ją sobie lud przedstawia. Otóż lud tak rozumuje: Socyaliści obalili dawniejsze rządy reakcyjne, aby zakończyć wojnę, zawrzeć jak najspieszniej pokój i zaopatrzyć naród w potrzebne zapasy żywności. Tymczasem wojna od blisko 9 miesięcy skończona, pokój zawarty, a tu żywności jak nie widać, tak nie widać i pasek od pięciu lat ściągany, dalej przyciągać trzeba.


Racibórz • piątek 22 sierpnia 1919 r.

Pisaliśmy w poprzednim numerze, iż gazety niemieckie święcą prawdziwe orgie, zapełniając całe łamy wiadomościami, pełnemi przesady i rozwydrzenia, z „pola walk” na Górnym śląsku. Że nasz zarzut przesady w tych iście tatarskich wiadomościach jest słuszny, dowodzi tego oświadczenie, jakie złożył na wtorkowem posiedzeniu parlamentu (...) kanclerz Rzeszy i prezydent ministrów Bauer. Omawając położenie na Górnym Śląsku, wywodził kanclerz:

Polskie próby „puczu” nie mają tego znaczenia, jakie im się częstokroć wskutek alarmujących wiadomości w opinii publicznej nadaje. Regularne wojska polskie nie brały w „puczu” udziału, chodzi tylko o machinacye polskich agitatorów, poparte przez garstkę legionistów, którzy działali na własną rękę.

Tak mówił w parlamencie kanclerz, który tem samem stwierdził, iż wiadomość gazet niemieckich o współudziale wojsk polskich w rozruchach była kłamstwem.