Wtorek, 20 kwietnia 2021

imieniny: Agnieszki, Czesława, Amalii

RSS

Kultura

Najcieplejsze Miejsce na Ziemi 2018 – TABU nie pozostawiło złudzeń…

29.07.2018 16:48 | 10 komentarzy | kanio

„O jak dobrze Cię widzieć, O jak dobrze Cię słyszeć” – śpiewało kilka tysięcy osób na stadionie miejskim w Wodzisławiu Śląskim, a pozytywna energia odczuwalna była zapewne aż w kosmosie. Nie sposób opisać słowami tego co działo się podczas koncertu TABU w ramach 15., jubileuszowego festiwalu Najcieplejsze Miejsce na Ziemi.

Najcieplejsze Miejsce na Ziemi 2018 – TABU nie pozostawiło złudzeń…
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Niezwykły festiwal, niezwykły klimat, niezwykli ludzi, a to wszystko dlatego, iż gospodarzem festiwalu jest także ktoś kogo szarym, zwykłym człowiekiem nazwać byłoby trudno. Rafał Karwot, lider zespołu TABU dba o to, aby każdy kto zechce uczestniczyć w tym wydarzeniu czuł się jak najlepiej. Coroczne koncerty TABU odbywające się w Wodzisławiu, w ramach wydarzenia przechodzą do historii i są czymś szczególnym - tak też było tym razem. Entuzjazm z jakim fani zespołu śpiewają chwytliwe teksty i bawią się pod sceną byłby w stanie zarazić niejednego sztywniaka.

Ważnym punktem programu drugiego dnia festiwalu Najcieplejsze Miejsce na Ziemi był występ muzyka, który mocno zaznaczył swoją obecność w świecie reggae – Damian Syjonfam. Artysta rozbujał zgromadzoną pod sceną publikę, a krótki występ z synem na pewno pozostanie w pamięci niejednego wrażliwca. „Kiedy trzymałem Cię na rękach, czułem, że cud się dokonał, Dawid znów Goliata pokonał,..” wyśpiewał muzyk, a fanom trudno było ukryć łzy wzruszenia.

Na scenie wystąpili również Roots Soldiers, The Djangos, David Lion, a jako ostatni Etna Kontrabande – szkoda tylko, iż z reguły na ostatnich występach zostaje tak skromna publiczność.

Niestety wszystko co dobre szybko się kończy, a nam pozostaje czekać na kolejną edycję festiwalu Najcieplejsze Miejsce na Ziemi. Z niecierpliwością czekamy również na nową płytę TABU.

Wszystkiego najlepszego z okazji 15. rocznicy i do zobaczenia za rok.

Maciej Kanik | nowiny.pl