Piątek, 16 listopada 2018

imieniny: Edmunda, Marii, Gertrudy

RSS

Dania „sercem” przyprawiane

06.06.2018 09:57 | 0 komentarzy | EK

Już rozchodzą się wieści o bardzo dobrym jedzeniu w Wodzisławiu. Lokal nieduży, osiedlowy a dania wielkie.

Dania „sercem” przyprawiane
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Historia powstania nowej restauracji, a raczej pomysł otwarcia własnego lokalu z własną kuchnią pojawił się w mojej głowie już za czasów szkolnych – jakieś 15 lat temu. Na spełnienie tego marzenia warto było czekać i do niego się przygotowywać. Od czasów dzieciństwa większość czasu spędzałam w kuchni z mamą, a w wakacje także z babcią, która idealnie lepiła pierogi i zawsze wykorzystywała całe ciasto pierogowe oraz farsz, co było wielką sztuką kulinarną. Pamiętam, kiedy zapytałam babcię dlaczego soli wodę na pierogi, babcia z uśmiechem odpowiedziała, że bez soli pieróg nie byłby nic wart. Wówczas bardzo mi zaimponowała, a zdanie to bardzo mocno utkwiło w mojej pamięci. Od tamtej pory wiedziałam, że moje miejsce jest w kuchni.

Po ukończeniu Technikum Gastronomicznego rozpoczęłam pracę w najlepszej na ówczesne czasy pizzerii w Wodzisławiu Śląskim. Byłam z niej zadowolona, szczególnie podobało mi się szybkie tempo pracy oraz zgrana ekipa w kuchni, klasa! Po sześciu miesiącach intensywnej nauki postanowiłam podjąć pracę w nowo otwieranej restauracji. Rekrutacja kandydatów była bardzo trudna – ponad 50 osób na jedno miejsce, ale udało się i zostałam wybrana. Po nie całym roku zatrudnienia w owej restauracji potrzebowałam czegoś więcej i wylądowałam w Szkocji, dokładnie w Edynburgu, gdzie pierwszym moim zajęciem było sprzątanie pokoi hotelowych. Z trudem wytrzymałam kilka miesięcy, po czym prosiłam siostrę żeby popytała znajomych o pracę dla mnie w kuchni – obojętnie jakiej, byle w kuchni. I udało się, trafiłam na zmywak. Łał! Ale była radość. Bezcennym było móc obserwować kucharzy, jak gotują. Małymi kroczkami zbliżałam się, aby zostać kucharzem w bardzo, ale to bardzo dobrej francuskiej restauracji. Cud się stał, ponieważ znajoma Polka odchodziła ze stanowiska deserów i wskoczyłam na jej miejsce. Kolejne marzenie się spełniło. Dodatkowo pracowałam jeszcze w sąsiedniej restauracji, także o wysokim poziomie, jednak nie dorównującym tej pierwszej. Gdy przyszedł czas awansu okazało się, że jestem w ciąży i kariera legła w gruzach, ale to, jakie doświadczenie udało mi się zdobyć, to moje. Wróciłam do Polski z rodziną: dwójką dzieci i mężem, który również pracował jako kucharz w Edynburgu. O rany, jak ciężko było z pracą! Najbardziej sensowna okazała się restauracja w Bielsku-Białej w dużym centrum handlowym. Wytrzymałam trzy miesiące i porażka – niski poziom, same mrożonki. Dramat. Kręciłam się po okolicach Żywca i Podbeskidzia, już myślałam, że nigdy nie znajdę pracy na poziomie, aż w końcu udało się nowa restauracja w Żywcu. Pracowałam tam przez 5 lat, a ostatnie pół roku jako szef kuchni w najlepszej restauracji w okolicy. Osiągnęłam wszystko i przyszedł czas na zmiany. Powróciłam w rodzinne strony Wodzisławia Śląskiego. Historia się powtórzyła – szukanie pracy, niezadowolenie z miejsc, w których pracowałam. Pozostało mi tylko jedno wyjście, spełnienie prawdziwego największego marzenia o własnej restauracji. Wszystko albo nic.

Chcę, aby osoby, które skosztują moich dań czuły ile serca wkładam w przygotowanie każdego z nich. Nie używam niczego co nie jest przyprawą i ziołem, tylko naturalne składniki. To dopiero początek. Szukam najlepszych produktów z górnej półki, sama robię codziennie rano zakupy, żeby wszystko było świeże i smaczne. Mięsa marynuję naturalnie, co czuć i widać. Pragnę podziękować wszystkim, którzy pomogli mi spełnić największe moje marzenie. W pierwszej kolejności należy się ono mojej przyjaciółce, która w ciężkich chwilach bardzo mnie wspierała i robi to nadal. Na jej wsparcie mogę liczyć – tą osobą jest Dorota Janka. Bardzo Ci dziękuję. Kolejne osoby to moi rodzice, przyjaciele, którym również bardzo dziękuję i oczywiście osoby, które ze mną pracują. Dziękuję Wam wszystkim. Zapraszam wszystkich, którzy cenią sobie jakość. Pozdrawiam Agnieszka Umińska.

Restauracja Bistro Pawilon 1

ul. Jana Pawła II, Wodzisław Śląski,

tel. 883 990 187

Zapraszamy na FB - bistropawilon1

Tekst sponsorowany