Sobota, 23 marca 2019

imieniny: Oktawiana, Pelagii, Zbisława

RSS

Procesja konna w Sudole z nowym krzyżem i księdzem profesorem

02.04.2018 17:05 | 2 komentarze | ma.w

Organizatorzy błagalnej procesji w dzielnicy Raciborza doliczyli się 86 koni w procesji wielkanocnej. Goszczący w parafii ksiądz profesor Janusz Czerski przypomniał, że obrzęd ma już ponad 500-letnią tradycję, a wywodzi się z Niemiec. - Tylko wy tutaj macie dziś chyba więcej koni niż jest bywa ich w Niemczech - uśmiechał się duchowny.

Procesja konna w Sudole z nowym krzyżem i księdzem profesorem
Tego konia wystraszył ministrant z zawieszonymi na plecach głośnikami. Dosiadająca go dżokejka szybko opanowała spłoszone zwierzę
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Procesja wyruszyła w objazd pól z nowym krzyżem. Wykonał go Manfred Duda. Poprzedni krzyż uległ uszkodzeniu przed rokiem.

Proboszcz sudolski Norbert Nowotny dotarł konno do trzech krzyży na trasie (pod Wojnowicami, przy Studziennej i na Topolowej). Do figury Urbanka pod Bieńkowicami zmienił go w siodle Jan Płaczek. Na czele procesji jechali jeszcze jego córka Kinga i Paweł Kuczera (z figurką Jezusa).

Z gości oficjalnych pojawili się w Sudole: wicestarosta raciborski Marek Kurpis, wiceprezydent Raciborza Irena Żylak i radni powiatowy Marceli Klimanek. Radny Jerzy Parys był jednym z organizatorów, pomagał m.in. Andrzejowi Plochowi i Albertowi Krzyżykowi ze Stowarzyszenia Miłośników Koni.

Swoich dawnych parafian odwiedził były proboszcz Sudoła Edward Gogolok. Brał udział we mszy poprzedzającej procesję. Ksiądz profesor Janusz Czerski, którzy także przyjął zaproszenie proboszcza Nowotnego, w 1960 roku odbywał w Sudole swoje pierwsze praktyki kapłańskie właśnie pod okiem J. Gogoloka. Nie pamięta z tamtych czasów procesji konnej w tej parafii. - Dziś wziąłem w niej udział po raz pierwszy - zaznaczył. Pojechał w bryczce państwa Kuhn z Rogowa. To już drugi raz jak ta bryczka wzięła udział w procesji. Została wyprodukowana przed dwoma laty w Gostyniu, jest typu wizawi. Woźnicy - Adamowi Kuhnowi towarzyszyła małżonka Patrycja. W zaprzęgu znalzły się klacz Waja i  ogier Max, konie rasy śląskiej.

Jedną z najmłodszych amazonek w procesji była Marta Ficoń, która z tatą Alojzym przyjechała z Grzegorzowic. To ośmiolatka, która pokonała trasę procesji w siodle (także w wyścigach) już drugi raz. - Córka czeka na tę procesję cały rok, żyje tym - podkreślał pan Alojzy. Dziewczynka jechała na huculce Biedronce, tato na klaczy Atenie.