Niedziela, 11 kwietnia 2021

imieniny: Filipa, Leona, Jaromira

RSS

Strajkujący górnik z Pszowa został odznaczony

25.03.2018 19:56 | 6 komentarzy | juk

– Z Polski wyjechałem praktycznie bez pieniędzy. Nie znając języka niemieckiego. Nie mając nawet potrzebnych dokumentów – wspomina Kazimierz Górny, współorganizator strajku górniczego w Pszowie podczas stanu wojennego.

Strajkujący górnik z Pszowa został odznaczony
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

21 lutego w Polskim Konsulacie Generalnym w Kolonii w Niemczech odbyła się uroczystość wręczenia odznaczeń państwowych - Krzyży Wolności i Solidarności. W zaszczytnym gronie odznaczonych znalazł się związany z Pszowem Kazimierz Górny.

Strajk w pszowskiej Annie

Kiedy ogłoszono w Polsce stan wojenny, nocą 13 grudnia 1981 r., w kopalni Anna w Pszowie zorganizowano strajk górników. Ponad tysiąc górników, zamiast normalnie pracować, zgromadziło się w budynku tzw. nowej łaźni. W ten sposób chcieli zmusić ówczesne władze Polski do natychmiastowego odwołania stanu wojennego oraz domagali się zwolnienia internowanych osób. Jednym ze współorganizatorów strajku był pszowianin Kazimierz Górny. - Kiedy dowiedzieliśmy się, że jadą do nas Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej, postanowiliśmy zjechać pod ziemię. Tam byliśmy bezpieczni - wspomina pan Kazimierz. Wyjaśnia, że ZOMO było powołane do „rozgromienia protestujących”. - Byli brutalni. Bili dotkliwie nie tylko mężczyzn, ale i kobiety - dodaje.

Protestujący ulokowali się w wyrobiskach pokładów 705 i 707 w partii rydułtowskiej na poziomie 700 metrów. Warunki tam panujące były bardzo trudne. - Nie widzieliśmy błękitu nieba ani blasku słońca. Tylko lampy oświetlały nasze twarze. Rozłąka z rodziną także doskwierała. Niektórzy koledzy nie wytrzymywali presji i rezygnowali z udziału w strajku. Ale wielu mi podobnych pozostało pod ziemią do samego końca protestu - wspomina. Po zapewnieniach ówczesnej władzy kopalni, że strajkującym zagwarantuje się bezpieczeństwo i nietykalność, 20 grudnia górnicy zakończyli protest i wyjechali na powierzchnię. Jak mówi pan Kazimierz, dane górnikom słowo nie zostało dotrzymane i w kolejnych dniach zatrzymano kilkoro ze strajkujących. - 23 grudnia osadzono mnie w Areszcie Śledczym w Raciborzu. Przebywałem w nim do 30 grudnia - mówi. Następnego dnia Wojskowa Prokuratura Garnizonowa w Gliwicach wszczęła śledztwo w sprawie organizacji strajku w kopalni Anna. Zakończyło się ono postawieniem panu Górnemu zarzutu zorganizowania oraz kierowania strajkiem. - Ponownie osadzono mnie w areszcie - wspomina. 21 stycznia 1982 r. wrocławski Sąd Śląskiego Okręgu Wojskowego umorzył postępowanie wobec pana Kazimierza i zwrócono mu wolność.