Wtorek, 17 października 2017

imieniny: Małgorzaty, Ryszarda, Gabrieli

RSS

O szpitalu, czarodziejskiej różdżce i frakcji głubczyckiej

21.09.2017 07:00 | 4 komentarze | web

Są takie tematy że choćby człowiek na głowie stanął żeby było śmiesznie zawsze na końcu wychodzi nie do śmiechu. Tak jest na przykład z naszym szpitalem. No ale tak całkiem się nie poddam i zacznę od starego żydowskiego dowcipu.

O szpitalu, czarodziejskiej różdżce i frakcji głubczyckiej
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Złośliwy komentarz tygodnia Bożydara Nosacza

Są takie tematy że choćby człowiek na głowie stanął żeby było śmiesznie zawsze na końcu wychodzi nie do śmiechu. Tak jest na przykład z naszym szpitalem. No ale tak całkiem się nie poddam i zacznę od starego żydowskiego dowcipu.

Chaim który prowadzi interes handlowy dzwoni z pytaniem do bardziej doświadczonego przyjaciela.

– Mosze ile to jest dwa razy dwa?

Rozmówca zamyślił się i odpowiedział pytaniem.

– A kupujesz czy sprzedajesz?

Tak mi się jakoś widzi że podobnie jest z naszym szpitalem czyli jak jest potrzeba to trąby sukcesu dmą jak pod Grunwaldem a za chwilę ktoś machnie czarodziejską różdżką i lecznica nagle staje nad przepaścią. W praktyce wygląda to tak że raz czytam w gazetach że są same sukcesy: a to szpital dostał drugą grupę w sieci szpitali (czyli będzie finansowe eldorado) a to będzie tworzył szpitalny oddział ratunkowy za wiele milionów to znów (za jeszcze więcej milionów) zamontuje pompy ciepła i panele fotowoltaiczne żeby produkować własny prąd. Ale jeszcze się człowiek nie zdąży tym dobrze nacieszyć i pstryk – zmiana o 180 stopni. Zapowiadają ograniczenia przyjęć pacjentów wstrzymanie operacji a dyrektor pomstuje na cały świat i puka do starosty z prośbą o umorzenie kolejnej pożyczki.

Jakby tak człowiek był słabego serca to z samych tylko tych zwrotów akcji można by zawału dostać. Choć te ostatnie to akurat chyba leczy nie szpital tylko jakaś prywatna firma która umościła się w szpitalu więc może pacjent miałby większe szanse. No więc że pacjenci w strachu to nie dziwota. Ale ostatnio przeczytałem (patrz nowiny.pl) że nawet lekarzom robi się nerwowo. Jeden doktor (Stanisław Płonka) szczerze wyznał w komentarzu: „Miałem zamiar coś napisać o tej reformie (dot. sieci szpitali – red) która będzie miała skutki Irmy ale wymazałem tekst. Już mi się nie chce. Trzeba robić swoje i czekać na lepsze czasy. Ale obawiam się że nie dożyję”. Do tego dyrektor raciborskiego szpitala zapowiada:

„Będziemy musieli unikać pacjentów żeby przeżyć”. Chodzi mu głównie o niechciany najazd pacjentów z Głubczyc ale samo to że szpital ma „unikać pacjentów” to przecież normalnemu człowiekowi nie mieści się w głowie i odbiera to jak jakiś horror.

Dlatego dla dobra wszystkich raciborzan zdrowych (jeszcze) i chorych apeluję by ktoś wreszcie jasno odpowiedział na pytanie jak to naprawdę jest z tym szpitalem? A pacjentów z głubczyckiego uspokajam: w Raciborzu frakcja głubczycka tzw. OGL wciąż trzyma się nieźle więc nikt wam raczej krzywdy nie zrobi.

Zobacz pozostałe teksty Bożydara


Masz informację, która nadawałaby się do tej rubryki i chcesz się nią podzielić? Napisz: bozydar.nosacz@outlook.com