Sobota, 19 października 2019

imieniny: Piotra, Pawła, Ziemowita

RSS

Istna szopka ze słynnymi szopkami z Michejdy

11.08.2017 07:00 | 2 komentarze | ma.w

Opowieść o paru przydomowych komórkach, nazwanych przez miejscowych szopkami, może posłużyć za scenariusz tragikomedii. Jej „aktorom” jednak wcale nie jest do śmiechu.

Istna szopka ze słynnymi szopkami z Michejdy
Radny Janusz Loch z mieszkańcami kamienicy (w środku Maria Moskal, z prawej Artur Rydz) doprowadzili do wymiany dachu nad ciągiem przydomowych komórek. Loch liczy, że na tym inwestycje miejskie w tym miejscu się nie skończą.
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Zimą 2015 roku Maria Moskal wszczęła z Miejskim Zarządem Budynków batalię o szopki przy kamienicy przy Michejdy (budynek obok nowego ronda na Mariańskiej). MZB chciało je wyburzyć, lokatorzy prosili by ocalały. Trzymali w nich opał, rowery i narzędzia. Urzędnicy wskazywali na piwnice w kamienicy, mówiąc mieszkańcom: tam przenieście swoje rzeczy. – W piwnicy mamy wilgoć, każdy rower tam pozostawiony od razu rdzewieje, a opał pokrywa się pleśnią – opowiadali nam wtedy lokatorzy.

Artykuły w Nowinach i zaangażowanie w sprawę trzech radnych: Leszka Szczasnego, Janusza Locha i Jana Wiechy powstrzymało MZB przed wysłaniem buldożera na szopki. Zaczęto szukać kompromisu. Najbardziej w sprawę zaangażował się Loch, pozostał z mieszkańcami do samego końca sprawy czyli do chwili obecnej, w której szopki nadal stoją i mają nowy dach. Wcześniej MZB argumentowało, że to z powodu starego dachu szopki trzeba burzyć bo się rozsypią.

Czy miejscowi powinni być szczęśliwi i wdzięczni urzędnikom za szopki ocalone spod buldożera? Na razie trudno im celebrować tę radość, bo od paru tygodni szopki są pod kłódką i zaplombowane. – Piszemy pisma do urzędu, ale decyzji o otwarciu wciąż nie ma – narzeka Maria Moskal. Jej sąsiad Artur Rydz sam zaproponował MZB, jak należy wyremontować szopki. To budowlaniec z przeszłością w pracy na zagranicznych budowach. Na spotkaniach organizowanych w magistracie słyszał, że jego pomysły są akceptowane. Liczył na 7 tys. zł zaangażowania finansowego samorządu, a prezydent Lenk zapowiedział, że będzie to 10 tys. zł. Niestety efekt końcowy rozczarował pana Artura. Szopki pozostały nieotynkowane, część z nich wyburzono, a rynna wychodzi na plac, zamiast być odprowadzona do kratki ściekowej. – Nawet nie wiemy jak szopki wyglądają w środku bo są wciąż zamknięte. Rowery trzymamy na podwórku, bo do piwnicy nie ma sensu ich wkładać. Od razu rdza się rzuci – twierdzi Rydz.

Wspólnie z radnym Lochem mieszkańcy opracowali listę 9 postulatów, których domagają się jeszcze od MZB. Jest wśród nich m.in. podwórkowy trzepak, którego instalację przyrzeczono radnemu na piśmie, w odpowiedzi prezydenta na interpelację. – Jeszcze ławkę tu trzeba postawić – dopowiada Janusz Loch. Chce przekonać Mirosława Lenka do kolejnego spotkania z lokatorami z Michejdy, bo sprawę szopek załatwiono, ale nie w stu procentach.

(ma.w)


Materiał powstał we współpracy z Radiem Vanessa. Reportaż Justyny Marszałek-Świtlik na 100.3 FM.

Ludzie:

Jan  Wiecha

Jan Wiecha

Radny Gminy Racibórz.

Janusz Loch

Janusz Loch

Radny Gminy Racibórz

Leszek Szczasny

Leszek Szczasny

Podróżnik, były radny Gminy Racibórz.

Mirosław Lenk

Mirosław Lenk

Radny Miasta Racibórz, były prezydent.