środa, 22 maja 2019

imieniny: Heleny, Wiesławy, Romy

RSS

Ksiądz Jan Szywalski wspomina farorza górala z Modzurowa

23.07.2017 05:31 | 0 komentarzy | red

„Kocham góry, ale najbardziej ukochałem moje owieczki z Modzurowa i starałem się dla nich być dobrym bacą” – wyznał pod koniec życia o sobie ks. Józef Krzeptowski (na zdj.), były proboszcz parafii Trójcy Świętej w Modzurowie.

Ksiądz Jan Szywalski wspomina farorza górala z Modzurowa
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Świadectwo parafianina

Polecono mi do rozmowy o zmarłym proboszczu Leonarda Siwonia z Modzurowa, który był ongiś czynnym, a teraz honorowym członkiem rady parafialnej. Był przez wiele lat bliskim pomocnikiem ks. Krzeptowskiego. Pytam:

– Co po księdzu Radcy Józefie pozostało jako trwały pomnik?

–To przede wszystkim salka parafialna. Nad nią miał swe mieszkanie jako emeryt; nowe ogrodzenie cmentarza; wieża kościelna, która odzyskała swój przedwojenny wygląd; nowe dzwony, które w niej zawisły i zmienione pokrycie dachu kościoła. Dużo było przy tym pracy społecznej. Dawniej się „załatwiało” nie budowało.

– Jak układało się współżycie z parafianami?

– Nie pamiętam żadnej scysji z księdzem. Owszem, było w nim trochę upartości góralskiej, ale starał się żyć w zgodzie z ludźmi; umiał ich wciągnąć do pracy przy kościele.

– Czy był samotnikiem?

– Przez długie lata mieszkała z nim jego matka. Traktował ją prawie jak królową. Zmarła w 1996 r. w wieku ponad 90 lat. Potem dochodziła z pomocą Maria Stanienda. Obiady ostatnio przywoziła stacja Caritas z Raciborza. Nigdy nie stronił od ludzi, przyjmował wszystkich o każdej porze. Wykorzystywali to niektórzy tzw. bezdomni. Sam żył bardzo skromnie.