Wtorek, 15 października 2019

imieniny: Jadwigi, Teresy, Zoriana

RSS

09.06.2017 07:00 | 0 komentarzy | (q)

Tylko dwie gminy opowiedziały się przeciw likwidacji głównego przewoźnika Międzygminnego Związku Komunikacji (MZK). Reszta chce likwidacji a następnie odbudowy Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej (PKM).

Rozbieżne wizje członków MZK względem PKM
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Przyszłość PKM była głównym tematem Zgromadzenia Delegatów MZK, które odbyło się 31 maja. Właścicielem spółki jest dziesięć gmin wchodzących w skład Związku. Dzisiaj jej kondycja finansowa jest kiepska, głównie ze względu na przejęcie części zadań przez firmę Warbus i spadające wartości stawek. Jeszcze w 2015 r. PKM woził pasażerów za nieco ponad 5,30 zł za wozokilometr. Obecnie jest to 4,99 zł i już wiadomo, że w roku 2018 stawka ta wyniesie 4,86 zł. To efekt zastosowania współczynnika wpisanego w umowę, który uwzględnia m.in. ceny paliw z dwóch lat wstecz.

Stanisław Słowiński, prezes PKM podkreśla, że firma, którą on kieruje przedstawiana jest jako twór wymagający ciągłej reanimacji, co nie jest zgodne z prawdą. Przedstawił dane z których wynika, że w latach 2000-2002 spółka generowała spory zysk, a korzystne dla PKM umowy były renegocjowane na jej niekorzyść przez właściciela PKM – Międzygminny Związek Komunikacyjny w celu ratowania trudniej sytuacji finansowej MZK. Łącznie przedsiębiorstwo straciło na tych operacjach ok. 6 mln zł. Ten fakt podkreśla także Janusz Buda, wiceprezydent Jastrzębia-Zdroju – Ciągle słyszymy jakim to obciążeniem jest PKM, a tymczasem bardzo łatwo zapominamy, że w trudnych czasach to spółka ratowała Związek, który w późniejszych latach raczej utrudniał funkcjonowanie PKM, a nie mu sprzyjał. Pozbawienie przedsiębiorstwa usług na 10 lat było szaleństwem i skrajną nieodpowiedzialnością – uważa Janusz Buda, przewodniczący Zarządu MZK.

Ludzie:

Dawid  Topol

Dawid Topol

Były wiceburmistrz Pszowa