Niedziela, 7 marca 2021

imieniny: Pawła, Tomasza, Felicyty

RSS

Mieszkańcy Rybnika kontra spółka Bapro. Z niepotrzebną sesją rady miasta w tle [ZDJĘCIA]

25.11.2016 12:40 | 4 komentarze | pm

Niewiele wyniknęło z sesji, na której dyskutowano o budowie kompleksu energetyczno-wydobywczego. Bo wyniknąć nie mogło.

Mieszkańcy Rybnika kontra spółka Bapro. Z niepotrzebną sesją rady miasta w tle [ZDJĘCIA]
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Protestujący ze wsparciem
Mieszkańcy sześciu rybnickich dzielnic, od kilku tygodni głośno protestują, przeciwko planom budowy kompleksu energetyczno-wydobywczego w okolicach rybnickiej elektrowni. Ich argumenty w dużej mierze podziela prezydent Piotr Kuczera i cała rada miasta. Prezydent w specjalnym liście, który był odpowiedzią na pismo protestujących, napisał m.in.: „wyrażam poparcie dla protestujących rybniczan, których domom zagrażają plany wydobycia złoża Paruszowiec. Chciałbym jednak podkreślić, że złoże które stało się przedmiotem dyskusji jest własnością Skarbu Państwa, a to oznacza, że to Minister Środowiska wyda ostateczną decyzję o tym, czy powinno ono być wydobywane”.
Protestujących wsparli również radni Rybnika, przyjmując 17 listopada specjalną uchwałę, której pierwszy paragraf brzmi: „Działając w interesie mieszkańców miasta Rybnik, podzielając ich obawy, w duchu solidarności stanowczo sprzeciwić się przedsięwzięciu polegającemu na udostępnieniu i zagospodarowaniu złoża węgla kamiennego „Paruszowiec” na terenie gminy Rybnik”.

Zjeść żabę
Mimo to, przewodniczący Rady – Jan Mura, na wniosek części radnych, zwołał na 24 listopada nadzwyczajną sesję. Po co? Nie wszyscy radni byli w stanie jasno odpowiedzieć na to pytanie. – Po co jest ta sesja? Trudne pytanie. W sensie merytorycznym jest wielkim nieporozumieniem. Została zwołana przez radnych opozycyjnych i ma wymiar tylko polityczny. Prezydent przedstawił już swoje stanowisko, rada miasta przyjęła uchwałę. Sesja jest więc bezprzedmiotowa. Miasto nie może nic więcej w tym temacie zrobić – stwierdził Łukasz Kłosek radny z PO. Z nieco innej perspektywy patrzy na całą sprawę Łukasz Dwornik (PiS). – Wniosek, aby zwołać tę sesję złożyliśmy w momencie, gdy dowiedzieliśmy się, że komitet protestacyjny wystąpił z taką inicjatywą. Po czym prezydent nas uprzedził, przedstawiając nam uchwałę dotyczącą stanowiska rady miasta, która ostatecznie została przyjęta – tłumaczy Dwornik i dodaje: – Ja nie wierzę w tego typu inwestycję w Rybniku. Mam wrażenie, że jest to tylko zagrywka PR władz miasta. Zastanawiam się tylko, po co wzbudzać niepotrzebne protesty mieszkańców miasta? Wracając do pytania, po co jest ta sesja. Być może po to, aby przekonać pana prezydenta do zmiany kierunku działania. Żeby skupiał się na działaniach pragmatycznych, a nie PR – kończy rybnicki radny.
Zadowolony ze zwołania nadzwyczajnej sesji był Adam Fudali, który winą za całe zamieszanie obarcza Piotra Kuczerę. – Tutaj najwięcej namieszał prezydent. Po tym wszystkim boję się, czy jeszcze jacykolwiek inwestorzy przyjadą do Rybnika, czy będą nas mijali szerokim łukiem. Frekwencja na sesji, pomimo przyjętej już uchwały w tej sprawie, świadczy o tym, że prezydent stracił zaufanie. Moim zdaniem Piotr Kuczera strzelił sobie w stopę, najpierw ogłosił, że pojawił się inwestor, a potem, że Miasto go nie chce. I teraz trzeba tę żabę zjeść – powiedział były prezydent. Andrzej Wojaczek, były przewodniczący rady dodał: – Tej sesji nie musiało być, gdyby na ostatnich obradach radnych Rybnika, nie zakneblowano nam buzi, wszystko wtedy byłoby wyjaśnione – stwierdził radny.

Mało realna inwestycja?
Większość radych pytana czy wierzy, że inwestycja, którą przedstawiła spółka Bapro jest realna do zrealizowania, wyrażała bardzo duże wątpliwości. – Radni to tej pory nie mieli okazji zapoznać się z całością projektu i mogą mieć takie wątpliwości, ponieważ rzeczywiście projekt jest duży. Inwestycja którą przewidujemy jest jedną z największych w południowej Polsce. Naszym zadaniem jest przekonać do tego, że posiadamy możliwości, aby ją zrealizować, że fundusze na nią się znajdą – stwierdził Tomasz Skóra, członek zarządu firmy Bapro, który rozumie również niepokoje mieszkańców. – To jest naturalne, że mieszkańcy niepokoją się o swój dobytek, swoje nieruchomości. My jesteśmy tutaj po to, aby zaprezentować ten projekt i wyjaśnić wszystkie wątpliwości, rozwiać wszystkie obawy. Jestem przekonany, że wyjdziemy z tej sali zgodni, że warto taki projekt zrealizować. Trzeba go tylko zrobić tak, żeby był jak najmniej inwazyjny dla mieszkańców – powiedział Tomasz Skóra, odnosząc się zarazem do zarzutu, że Bapro wykazując kapitał zakładowy w wysokości 10 tys. zł jest mało wiarygodna. – Kapitał zakładowy to nie jest jedyna forma, w oparciu o którą spółka prowadzi swoją działalność. Nasza firma jest silna nie tylko tym kapitałem, bo on rzeczywiście jest niewielki, mamy poważnych wspólników branżowych , którzy swoimi środkami pozwalają wierzyć w realizację całego przedsięwzięcia – dodaje członek zarządu Bapro.

Mieszkam w lesie
Mieszkańcy dzielnic Paruszowca-Piasków, Północy, Wielopola, Golejowa, Rybnickiej Kuźni i Kamienia, którzy o planowanej inwestycji dowiedzieli się z mediów, od początku są przeciwni budowania kopalni. Boją się, że inwestycja doprowadzi do dalszego zanieczyszczenia powietrza smogiem, zniszczenia domów, hal produkcyjnych, dróg, linii kolejowych i lasów na terenach objętych eksploatacją. Na sesję przyszli wyposażeni w transparenty: „To jest BAśń nie PROjekt", „Potrzebujemy powietrza nie kopalni", „Stop degradacji". W ich imieniu głos na sesji zabrała Katarzyna Suder-Mączyńska, która na początku stwierdziła, że skoro radni podjęli uchwałę przeciw inwestycji, sesja nadzwyczajna nie była do końca potrzebna. Zaapelowała także, aby dyskusja odnośnie całej sprawy, dotyczyła istniejących dokumentów, a nie deklaracji. – Prawda jest taka, że nie powinniśmy mówić o koncernie energetycznym, tylko o budowie kopalni, bo na to są dokumenty – stwierdziła „szefowa” protestujących. Wskazywała również na wiele nieścisłości czy nawet przekłamań w dokumentach przygotowanych przez Bapro. – Mapy, w oparciu których przygotowane zostały dokumenty pochodzą z lat 90-tych. Wg nich ja mieszkam w lesie – powiedziała Katarzyna Suder-Mączyńska. Mieszkańcy bardzo sceptycznie podchodzili do wszystkich tłumaczeń firmy Bapro, zrzucając jej przedstawicielom jedynie chęć zarobienia pieniędzy.

Co dalej?
Obecnie Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Katowicach analizuje raport oddziaływania na środowisko, który przygotowała spółka Bapro w związku z ubieganiem się o koncesję na wydobycie złoża Paruszowiec. Przedstawiciele inwestora zapowiedzieli także, że są otwarci na negocjacje i rozmowy z mieszkańcami. Czy ci przez to mogą się czuć spokojniejsi? Trudno odpowiedzieć. Mieszkańcy bardziej powinni liczyć, że ten projekt podzieli losy innych, których żywot skończył się na etapie planów, dokumentów i wizualizacji – jak chociażby legendarna już budowa toru dla kłusaków. Bo jeżeli faktycznie znalazłby się inwestor, skłonny wyłożyć 8 mld zł, stworzyć 12 tys. miejsc pracy i wzbogacać budżet Rybnika kwotą 25 mln zł rocznie – bo takie liczby podał członek zarządu firmy Bapro – rada miasta i prezydent będą musieli spojrzeć na całość z innej perspektywy, która nie musi być zbieżna z wolą protestujących mieszkańców.

Ludzie:

Adam Fudali

Adam Fudali

Przewodniczący Rady Miasta Rybnika

Piotr Kuczera Rybnik

Piotr Kuczera Rybnik

Prezydent Rybnika