środa, 19 czerwca 2019

imieniny: Gerwazego, Protazego, Borzysława

RSS

Patrol

Komenda straży pożarnej do wyburzenia

04.02.2016 07:10 | 0 komentarzy | żet

Z komendantem powiatowym Państwowej Straży Pożarnej w Raciborzu st. bryg. Janem Pawnikiem o pękających zabudowaniach komendy, ciasnocie w garażach oraz strażackich marzeniach rozmawia Wojtek Żołneczko.

Komenda straży pożarnej do wyburzenia
Komendant Jan Pawnik wskazuje na spękania budynku komendy straży pożarnej. Z roku na rok jest ich coraz więcej.
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

– Staracie się o rozbudowę komendy. Co jest nie tak z tymi budynkami?

– Ten budynek (biurowy – red.) został zbudowany w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku i jest w bardzo złym stanie technicznym – w pewnym momencie zaczął pękać i rozwarstwiać się. Spękania z roku na rok są coraz większe. „Pomogła” tutaj na pewno powódź z 1997 roku a także sąsiedztwo odrostrady. Teraz droga jest w dobrym stanie, ale wcześniej, gdy były wertepy, przy dużym natężeniu ruchu wszystko się tutaj trzęsło. Ten obiekt po prostu nadaje się do wyburzenia.

– Czy problem dotyczy tylko biurowca, czy również pozostałych zabudowań?

– Spękania na tym budynku to jedno, stan garaży to drugie. W tej chwili nie spełniają one wymogów rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych i administracji w sprawie warunków BHP w strażach pożarnych. Garaże są ciasne, samochody stoją na styk. Teraz przy wyjeździe na akcję kierowca musi najpierw wyjechać z garażu, żeby strażacy mogli wejść do wozu, bo w środku nie da się drzwi otworzyć. Z powodu ciasnoty strażacy nie korzystają z ześlizgu, bo grozi to poważnymi uszkodzeniami ciała. Muszą zejść po schodach, ubrać się na placu i dopiero wsiadać do auta. Nie stwarza to komfortu służby.

– Jak powinno to wyglądać?

– Zależy mi na tym, żeby garaże były przestronne, tak aby spokojnie można było pomieścić cały nasz sprzęt. Dlatego mamy koncepcję budowy nowego budynku Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej, w którym na dole będą garaże, a na górze pomieszczenia służby strażaków JRG. Wtedy nie dość, że będzie funkcjonalnie i bezpiecznie, to jeszcze skróceniu ulegnie czas prowadzenia akcji.

– W takim razie jak wygląda koncepcja przebudowy/rozbudowy/budowy komendy?

– Chcemy wybudować nowy budynek JRG, a biura przenieść do następnego – patrząc w kierunku ul. Chopina – obiektu. Mamy to rozpisane w „Koncepcji rozbudowy i zmiany sposobu użytkowania budynków komendy PSP w Raciborzu”, którą za czasów starosty Adama Hajduka sfinansowało nam starostwo. To był projekt wyjściowy do rozmów w komendach wojewódzkiej i głównej PSP oraz w ministerstwie.

Jaki los czeka charakterystyczną ceglaną wieżę, która stoi przy Reymonta?

To jest wspinalnia. Kiedyś spełniała ona funkcje ćwiczebne - w czasach, gdy do gaszenia pożarów używano jeszcze drabin hakowych. Choć nie figuruje w rejestrze zabytków, nie może zostać wyburzona, bo to specyficzny obiekt. Drugiej takiej wieży nie ma w powiecie, więc będzie stać tam, gdzie stoi. Trzeba ją tylko zrewitalizować.

– Nie planujecie przeprowadzki do innej części Raciborza?

– To miejsce jest dobre. Czasem korkuje się odrostrada, ale tak jest wszędzie. Stąd mamy bliski dojazd do DK 45, Markowic, Brzezia, gminy Kornowac i Pietrowice. Miejsce jest dobre, trzeba po prostu dobry projekt zrobić i potem pilnować, żeby zostało to należycie wykonane.

– W takim razie kiedy powstanie projekt architektoniczno-budowlany?

– Chcielibyśmy, żeby to był ten rok i liczymy na wsparcie samorządów gminnych i powiatu raciborskiego w jego sfinansowaniu. To opracowanie będzie kosztować, ale potrzebujemy go do dalszych rozmów, bo dopiero wówczas będzie można określić ile rozbudowa komendy będzie kosztować. Wstępnie szacujemy, że będzie to kilkanaście milionów złotych.

– Skoro w tym roku będziecie mieć dokumentację, to kiedy ruszą pierwsze prace przy rozbudowie komendy?

– Nie ma konkretnej daty. W tej chwili w komendzie wojewódzkiej jesteśmy na trzecim miejscu w kolejce. Pierwsi są strażacy z Bytomia, gdzie budynek komendy ucierpiał na skutek szkód górniczych tak bardzo, że mają problem z wyjazdem z garażu. Drugi jest Cieszyn. Tam strażacy w ogóle nie mają swojej komendy i korzystają z pomieszczeń fabryki farb. Poza tym zmieniła się ekipa rządząca, podobno ma zostać przyjęta jakaś ustawa modernizacyjna... Możliwe, że będą pieniądze unijne na tego typu projekty. Jeśli będą pieniążki, to mając dokumentację od razu będziemy mogli brać się za prace. Mam nadzieję, że nastąpi to prędzej niż później, bo chciałbym aby strażacy mieli odpowiednie warunki do codziennego pełnienia służby. To ważne.

– Nie znużyły pana jeszcze te ciągłe zabiegi o coś, co jest Wam przecież niezbędne do pracy?

– Trzeba się pogodzić z tym, że tak to wygląda. Być może kiedyś rządzący dojdą do wniosku, że strażaków trzeba dofinansować. Póki co trzeba chodzić, pukać, żądać, prosić, wymagać. Po to jestem komendantem, żeby zapewniać skuteczność działań ratowniczo-gaśniczych w powiecie i tak rozumiem tę służbę. Moim marzeniem jest, że to się w końcu uda zrobić – mnie lub mojemu następcy.

Jakie są oczekiwania strażaków na ten rok?

Oby nie było gorzej niż w zeszłym roku, kiedy wyjeżdżaliśmy do akcji 1210 razy. To było więcej niż rok i dwa lata temu (mniej niż tysiąc wyjazdów rocznie - red.). Rok był specyficzny, bo były upały i w związku z tym dużo pożarów. Największe obawy miałem w sierpniu, że mogą nam lasy płonąć, tym bardziej, że ktoś te lasy podpalał. Wypada się cieszyć, że nie doszło do takiej tragedii jak w 1992 roku. Mam nadzieję, że nie będzie źle, ale my po to jesteśmy, żeby w razie potrzeby prowadzić akcje ratowniczo-gaśnicze.

Nie wszystkie interwencje strażaków to gaszenie pożarów i pomoc przy wypadkach drogowych...

Bywa różnie. Czasem trzeba kota z drzewa ściągnąć, innym razem zaskrońca przepędzić. W zeszłym roku jechaliśmy nawet do nietoperza, który wleciał komuś do domu. Tłumaczymy to sobie zaufaniem ludzi do straży pożarnej: gdy spotyka ich nietypowa sytuacja - dzwonią do nas. Ten wachlarz działań poszerza się z roku na rok. Kiedyś to było nie do pomyślenia, żebyśmy np. usuwali gniazda os czy szerszeni. Teraz wiosną i latem jest to na porządku dziennym. Oprócz tego strażacy udzielają pierwszej pomocy, zabezpieczają miejsca wypadków, katastrof budowlanych, usuwają skutki wichur i podtopień... Pamiętam jak lata temu zastanawialiśmy się na początku grudnia, czy dobijemy 100 wyjazdów w roku, a teraz było ich dwanaście razy więcej...

Pomagają Wam ochotnicy. W minionym tygodniu opublikowaliśmy krótką rozmowę ze Stefanem Kapturem, prezesem zarządu powiatowego i raciborskiego związku OSP. Mówił, że rok 2015 był jednym z najlepszych w historii OSP...

Cieszę się, że jednostki OSP są coraz lepiej wyposażone, a strażacy coraz lepiej wyszkoleni. To jest duży plus naszego powiatu. Ci ochotnicy to są ludzie, którzy nie pytają, kto im zapłaci i ile tej zapłaty będzie, tylko niosą pomoc. Bez OSP byśmy niewiele zdziałali, bo tych strażaków tutaj w komendzie nie jest aż tylu, żeby wszystkie te działania byli w stanie załatwiać i obsługiwać.