środa, 20 lutego 2019

imieniny: Leona, Ludomiła, Lubomira

RSS

Życzliwy przegląd miesiąca Bożydara Nosacza

24.12.2015 09:49 | 0 komentarzy | web

Z okazji nadchodzących świąt Bożydar Nosacz złośliwy przemienia się w życzliwego i prawie mu się to udaje. Dlatego tym razem składa życzenia wielu bohaterom swoich comiesięcznych drwin (na wszelki wypadek w porządku alfabetycznym).

Życzliwy przegląd miesiąca Bożydara Nosacza
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Jakby ktoś do tej pory nie słyszał to Andrzej Chroboczek jest członkiem zarządu powiatu raciborskiego. I tu od razu z życzeniami wchodzimy na minę. Bo właściwie należałoby człowiekowi życzyć, żeby sobie wreszcie znalazł jakąś robotę poza starostwem (jak to ponoć obiecał kolegom na początku kadencji), przez co Powiatowi byłoby lżej finansowo. No, ale z drugiej strony wiadomo, że lepiej płatnej fuchy (za porównywalną robotę) raczej łatwo nie znajdzie, więc te pierwsze życzenia wyszły jakieś takie…chyba słabe.

W okresie Wigilii dzieją się różne cuda, zatem wójt Annie Iskale życzymy znalezienia pod choinką jakiegoś fajnego prezentu od radnego Juliana Skwierczyńskiego. I tylko proszę się nie zastrzegać, że jedyny prezent, jaki pani od niego przyjmie to pisemna rezygnacja z funkcji radnego.

Radnemu i społecznikowi Piotrowi Klimie życzymy, aby nie ustawał w niesieniu pomocy bliźnim i działaniu dla dobra ukochanego miasta Raciborza. Bardzo to wszyscy doceniamy! Jednocześnie, ale dopiero w drugiej kolejności, życzymy mu, aby uwierzył, że są takie sprawy (choć oczywiście nieliczne), w których nie musi się wypowiadać, spory (rzecz jasna całkiem sporadyczne), w których nie musi uczestniczyć i zagadnienia (fakt, to absolutna rzadkość), na których nie musi się znać.

Wiceprezydentowi Raciborza Wojciechowi Krzyżekowi, jakkolwiek by to niezręcznie zabrzmiało, przede wszystkim życzymy powodzenia na odcinku śmieciowo-ściekowym. Bo przecież nasze śmieci w pana rękach, panie prezydencie. Dodatkowo, na stanowcze żądanie jednej czytelniczki, przekazujemy w bonusie życzenie następujące (cyt.): „i żeby choć raz, raz jedyny, przyznał, że się w czymś pomylił”!”. Wie ktoś o co może kobicie chodzić.

Markowi Kurpisowi – wicestaroście raciborskiemu – życzymy udanego startu w jakimś prestiżowym maratonie. W porównaniu z łączeniem szkół i użeraniem się ze sfrustrowanymi nauczycielami takie pląsanie na słoneczku przez 42 kilometry to przecież pikuś. Na początek mógłby być bieg w Berlinie. Przy okazji wygarnęłoby się Angeli za tych uchodźców.

Wieloletni szef OSiR-u Jerzy Kwaśny wkrótce przechodzi na emeryturę, na której chce się ponoć zająć szkoleniem dzieci na kopaczy piłki nożnej. Życzymy mu, aby piłkarskie talenty wyczuwał i łowił z (co najmniej) równą skutecznością, jak pijanych księży za kierownicą.

Po Ocicach wałęsa się ponoć jakieś wredne yeti, więc osiedlonemu tam prezydentowi Mirosławowi Lenkowi radzimy, żeby jednak wymienił psa na groźniejszy model. Przy okazji życzymy też włodarzowi Raciborza, aby powiodła się dokonana ostatnio substytucja rzecznika prasowego. Wymieniony został rzecznik nie mówiący prawie w ogóle na mówiącego za dwóch. Niby czysty zysk, bo pensję pobiera tylko jedną, ale co będzie, jak zagada kogoś na śmierć.

Ewie Lewandowskiej – dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących Mistrzostwa Sportowego życzymy sukcesów na pedagogiczno-sportowym froncie (terminologia wojenna absolutnie zamierzona). No i, przede wszystkim, żeby się nie dała! Już ona najlepiej wie komu…

Tak jakoś czujemy, że Januszowi Lochowi w radzie miejskiej Raciborza brakuje tylko jednego: aKLIMAtyzacji! No to niech nastąpi jak najszybciej!

Dla burmistrza Pawła Machy życzenia nie mogą brzmieć inaczej: żeby Kuźnia Raciborska zdobyła wreszcie dostęp do morza, obojętnie jakiego.

Wejść w buty Tadeusza Wojnara to nie jest proste zadanie. W każdym razie na pewno dużo trudniejsze niż wejść na głowę jego następcy – szefowi raciborskiej rady Henrykowi Mainuszowi. Dlatego życzymy panu przewodniczącemu, albo żeby zapisał się na kickboxing, albo poprosił o fachową pomoc jakiegoś profesjonalistę od prześladowań. Może radny Mandrysz by się zgodził.

A skoro już mowa o tym ostatnim, to przypomniały nam się stare, dobre czasy, kiedy radny miejski Franciszek Mandrysz zajmował się sprawami ważnymi, mówił z sensem, a na sesjach reprezentował wyłącznie siebie lub mieszkańców, którzy go wybrali na rajcowski stołek. Dlatego życzymy panu radnemu szybkiego „powrotu do przeszłości”.

Piotrowi Olendrowi, członkowi zarządu powiatu raciborskiego i szefowi klubu radnych Platformy Obywatelskiej, w obecnej sytuacji należałoby chyba życzyć, żeby jego partia wyszła z kryzysu. No, ale jak mawiała pewna wróżka: „ja tu wróżę na poważnie, a prośby o cuda przyjmują na parafii”. A całkiem na poważnie, to może zacznie pan więcej pisać?  Ten felietonik o patriotyzmie, jak na naukowca, był naprawdę niezły.

Annie Ronin życzymy wreszcie upragnionej wygranej… najlepiej w Lotto, ale jak się nie uda, to może być w „Tańcu z gwiazdami”, w konkursie kulinarnym, w półmaratonie, w melorecytacji poezji Eichendorffa, w czymkolwiek.

Dyrektorowi szpitala Ryszardowi Rudnikowi życzymy więcej uśmiechu na co dzień. No dobra, nie musi być nawet na co dzień. Wystarczy, żeby podczas spotkań z dziennikarzami (czyli raz w miesiącu) dyrektor nauczył się robić jakieś takie pozytywne miny, z których wynikałoby coś innego niż „nie chce mi się z wami gadać, ale mi kazali”. No i jeszcze życzymy, żeby szefostwo czyli zarząd powiatu zdążyło się nauczyć przyznawać dyrektorowi nagrody roczne zgodnie z przepisami i w lepszym stylu niż dotąd. Najlepiej zanim wyżej wymieniony przejdzie na emeryturę.

Dobrze pamiętamy, że 25 października br. „Przebudzenie Mocy” (Platformy Obywatelskiej) jednak nie nastąpiło, czego najbliższą nam geograficznie ofiarą padł Henryk Siedlaczek, który nie dostał się do sejmu. Zważywszy na wcześniejsze zaangażowanie posła w „promocję” „Gwiezdnych wojen” (o czym szeroko pisały media) nie pozostaje nam nic innego, jak wziąć do ręki miecz świetlny i zakrzyknąć: Henryku, niech moc będzie z tobą!

Nie chcemy rozdrapywać przyschniętych ran, dlatego Andrzejowi Strzedulli – burmistrzowi podupadłych finansowo Krzanowic nie będziemy życzyć szybkiej poprawy sytuacji budżetowej. Co najwyżej możemy publicznie zaapelować do starosty Winiarskiego, żeby coś odpalił Krzanowicom, jak już znajdzie ten pociąg z poniemieckim złotem. To opcja maksimum. W wersji minimum można by chociaż podjąć próbę zaktywizowania poprzedniego burmistrza Manfreda Abrahamczyka poprzez bezpłatny wolontariat na rzecz gminy.

W ramach życzeń świątecznych dla wójta Krzyżanowic Grzegorza Utrackiego pragniemy mu przypomnieć, że choć Achilles jest naprawdę wredny, to da się go pokonać. Może to zaświadczyć niejaki Parys, ten od Heleny, który załatwił go na cacy zwykłą strzałą z łuku. Jak uczy literatura starożytna, dużo groźniejszy jest koń trojański. No, ale tego to na pewno znany z przenikliwości wójt pod swój dach nie wpuści.

Ponieważ w Dawidzie Wacławczyku drzemie zarówno Dr Jekyll, jak i Mr Hyde to i życzenia będą osobne dla każdego. Doktorowi Jekyllowi, sprawnemu i kreatywnemu organizatorowi ogólnopolskiej imprezy podróżniczej, czyli „Wiatraków”, życzymy tłumu sponsorów, a na dokładkę pozyskania do współpracy Reinholda Messnera, Bear’a Gryllsa i kogo tam jeszcze sobie wymarzy. Panu Hyde’owi czyli politykowi życzymy, aby wreszcie zdecydował się kim naprawdę chce być tak na poważnie. Bo mamy wciąż nadzieję, że nie tylko wiecznym, wesołym tropicielem yeti…

Duetowi: wójt Andrzej Wawrzynek & sekretarz Adam Wajda (równocześnie przewodniczący rady powiatu) życzymy zawsze szczelnych rur w przydomowych oczyszczalniach ścieków, tudzież niezwalniania tempa w dokładaniu do pietrowickiego gospodarczego pieca. A gdyby tak udało się ściągnąć do gminy jeszcze jedne takie Eko-Okna, a na występ na Ekowystawie namówić Shakirę to sami zawnioskujemy, żeby w podręcznikach do geografii teraz pisało się „w Raciborzu koło Pietrowic Wielkich”.

Staroście Ryszardowi Winiarskiemu doraźnie życzymy dobrej formy i żeby nie przeszedł na ciemną stronę mocy, czyli za bardzo nie zurzędniczał. A strategicznie to należy chyba życzyć pilnego odkrycia pociągu z jakimś poniemieckim złotem czy inną Bursztynową Komnatą (gdziekolwiek, byle na terenie powiatu). Bo chyba tylko to mogłoby rozwiązać wszystkie finansowe problemy starostwa.

Odkąd w Urzędzie Miasta Raciborza za przedsiębiorczość wzięły się dwie panie, jest nie tylko ładniej, ale i skuteczniej. A są tacy, którzy twierdzą nawet, że urzędnicy zaczynają gadać do przedsiębiorców ludzkim głosem. Dlatego wiceprezydent Irenie Żylak i kierowniczce referatu przedsiębiorczości.

Annie Kobierskiej-Mróz życzymy: TAK (się) TRZYMAĆ!