środa, 26 czerwca 2019

imieniny: Jana, Pawła, Miromira

RSS

Spór o szpital nadal trwa. Marek Labus kontra Ryszard Rudnik - wymiana argumentów

02.09.2015 11:21 | 4 komentarze | ma.w

Marek Labus, specjalista w dziedzinie zdrowia publicznego vs Ryszard Rudnik, dyrektor Szpitala Rejonowego w Raciborzu.

Spór o szpital nadal trwa. Marek Labus kontra Ryszard Rudnik - wymiana argumentów
Od lewej: Marek Labus, Ryszard Rudnik
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Ryszard Rudnik - dyrektor raciborskiego szpitala

Sektor usług medycznych jest w stanie permanentnych zmian. Rzeczywistość zarządzania szpitalem wiąże się z restrukturyzacjami i innym sposobem finansowania zmian. Zadaniem dyrektora szpitala jest stworzenie warunków aby medycyna mogła się rozwijać. Rozwój ten ma służyć pacjentom - końcowemu beneficjentowi tych zmian. To wszystko co robimy, to wszystko powinno być zwrócone na tego końcowego odbiorcę. Na prawidłowe funkcjonowanie szpitala składają się: kompetencje, organizacja, narzędzie, finansowanie. Jako zarządzający powinienem zagwarantować ich kompletność.

Problemem wszystkich szpitali jest poziom ich finansowania. Sytuacji, w której inwestujemy, kupujemy sprzęt pewnie się długo nie doczekamy.

Szpitale są zmuszone do poszukiwania pewnych rozwiązań. Muszą zwiększyć efektywność działania i zadbać o koszty. Nie da się tego inaczej zrobić. Budżety nie pozwolą na więcej.

Szukanie rozwiązań w sferze organizacyjnej

Obserwując majątek zaangażowany do udzielania świadczeń zdrowotnych to jest on duży. Każdy szpital patrząc na wartość majątku ruchomego - sprzętu medycznego to gdyby go zsumować wyjdą pokaźne kwoty, dochodzące do 100 mln zł. Biorąc pod uwagę okres użytkowania sprzętu to taki szpital jak nasz, po to by utrzymywać bardzo wysoki poziom jakości tego sprzętu, musiałby od 8 mln zł do 10 mln zł inwestować rocznie. Zakładając 10-letni okres zwrotu inwestycji. Na to nie mogą sobie pozwolić nawet duże szpitale.

Kto może wydzierżawić ZDiT?

W SIWZ przetargu będą określone warunki. To co tam będzie zastrzeżone, znajdzie się również w umowie z dzierżawcą. Zastrzeżemy sobie określony pułap cenowy. Nie szukamy "każdego za wszelką cenę". Szukamy kogoś kto nam to wykona łącznie z inwestycjami. Aby ktoś mógł przygotować ofertę musi znać warunki na jakich chcemy współpracować. Nie podejmowaliśmy żadnych prób z konkretnymi firmami.

Istnieje plan rozwoju szpitala

Co roku analizujemy sytuację szpitala. W przeglądzie zarządzania jest jeden z punktów pod nazwą plan strategiczny na okres 3-letni. Tam są założenia ogólne odnośnie rozwoju szpitala. Co roku omawiane są wyniki wobec obranych wskaźników. To pozwala nam ocenić czy zmierzamy w dobrą stronę. To procedura przeglądu zarządzania, w której uczestniczy cała kadra. System zarządzania jakością jest w to włączony. Nie przedstawiam tych dokumentów radzie powiatu bo dotąd nie było z jej strony takich oczekiwań.

Outsourcing

To nic nowego. Wiele sfer działalności oddaliśmy już w tej formie podmiotom zewnętrznym. Myślę, że były to rozwiązania bardzo korzystne dla szpitala. Nie mówimy tutaj o likwidacji czegoś ale o przekazaniu czy innej formie prowadzenia.

Dzierżawca zostanie wyłoniony w drodze postępowania o zamówienia publiczne. Od SIWZ zależy jaka będzie cena tego badania. Możemy sobie życzyć i ktoś nam to spełni ale musi to sobie wkalkulować w cenę.

Dlaczego szpital nie zarabia na ZDiT?

Zakład diagnostyki nie jest zakładem komercyjnym wykonującym świadczenia na zewnątrz. Mamy duży kontrakt z NFZ, w ZDiT  związany z tomografem komputerowym na ok. 800 tys. zł. Skierowany do pacjentów szpitala, poradni, z innych ośrodków i z zewnątrz. Kontrakt zostaje po stronie szpitala.

Pozostała część zakładu diagnostyki to funkcja usługowa na rzecz pacjentów szpitalnych i poradnianych. Jest to ujęte w warunkach kontraktowania. Tam jest ujęty obowiązek posiadania zakładu diagnostyki. W miejscu. Kontraktując większość oddziałów szpitalnych musimy mieć diagnostykę u siebie. Nie ma opcji by szpital nie posiadał u siebie diagnostyki. Musi on być pod tym samym adresem. W warunkach kontraktowania albo wskazujemy podwykonawcę albo wykonujemy sami te świadczenia. To jest normalna procedura.

Wykonujemy część badań komercyjnie ale trzeba wziąć pod uwagę, że ZDiT nie jest nastawiony szeroko na wykonywanie tych badań bo rynek tak dużych potrzeb nie ma. Niektóre badania są drogie i mała jest grupa ludzi chętnie korzystających ze świadczeń komercyjnych. Ma zabezpieczać potrzeby diagnostyczne dla pacjentów szpitala. Kadra jest również dopasowana do tych celów. Wykonujemy badania na zewnątrz "w ramach luzu" ale to nie jest znacząca pozycja. Nie jesteśmy w stanie zapewnić kadrowo większej liczby tych badań bo ogranicza nas dostęp do personelu lekarskiego. Dziś wszystkie badania rtg albo tk wymagają opisu radiologa, a to zajmuje czas ale inaczej jest nieważne. To absorbuje nasz personel. Na rynku komercyjnym trzeba byłoby zwiększyć personel oraz inaczej go zorganizować.

Pojawiły się wątpliwości dot. przejęcia, wydzierżawienia

To są kwestie związane z procedurami postępowania. Ich cel jest jeden: skąd wziąć pieniądze na inwestycje.

Ten zakład nie przynosi nam straty. Główna część przychodów to sprzedaż wewnętrzna. Cennik komercyjny stosowany na rynku mamy taki sam do stosowania wewnątrz.

Mamy system budżetowania każdej komórki organizacyjnej by móc ocenić jej efektywność.

ZDiT jest dochodowy czy niedochodowy?

Zakład się bilansuje. Nie ma przymusu, że musimy go zlikwidować bo zakład przynosi duży deficyt. Patrząc na koszty jakie ponosimy prowadząc ten zakład to jesteśmy taniej kupić usługi komercyjnie w ośrodku, który je prowadzi. Ujemny wynik ZDiT? Pracownie rentgena są wyjątkowo deficytowe. TK jest pracownią dochodową. Łącząc to wszystko zakład się bilansuje na poziomie 3,3 mln zł - 3,4 mln zł rocznie.

Nie obawiam się, że ktoś inwestując w ten zakład, w tych kosztach jest nam w stanie sprzedać taką samą liczbę badań, które w tej chwili mamy.

Motorem zmian nie są oszczędności. Szukamy rozwiązań bo zakład wymaga inwestycji - co do tego nie ma wątpliwości ani moich ani pracowników tego zakładu. Trzeba je zrobić kompleksowo. Sprzęt dochodzi do tego okresu użytkowania, w którym wymiana jest już naprawdę konieczna. Inwestowanie w sprzęt w wieku pow. 10 lat jest wydatkiem nieracjonalnym. Wydatkujemy na serwis i naprawy i to nie kosztuje parę złotych. Sprzęt musi być w odpowiednim stanie technicznym.

Rolą dyrektora jest przewidywanie określonych sytuacji i wiem, że tam czekają nas duże inwestycje. Przedstawiałem zarządowi powiatu jakie kwoty wchodzą w grę bo to nie są jedyne wydatki na inwestycje.

Dlaczego prywatny zrobi to lepiej od publicznego?

Skąd to się bierze, że ośrodki są w stanie zaoferować nam cenę po takim koszcie jaki dziś ponosimy i jeszcze zainwestować? To są normalne mechanizmy rynkowe. Patrząc na outsourcing u siebie - pranie, sprzątanie i żywienie to już zeń korzystamy. Nie znam firmy małej, która jest w stanie żywić naszych pacjentów za te pieniądze co dziś.

Ceny w sklepiku osiedlowym nigdy nie będą takie jak w markecie. Nie łudźmy się, że jesteśmy sami w stanie inwestować. To efekt działania globalnego, zupełnie innych warunków inwestowania. To podmioty większe z zupełnie innymi możliwościami inwestowania i dostępem do kadry oraz zasadami współpracy z tą kadrą.

Co z pracownikami?

Nie ma większej obawy, że stracą pracę. To jest przejęcie części przedsiębiorstwa i oni nie mogą zostać pominięci. Z przepisów tzw. artykułu 23 ze znaczkiem 1 (kiedyś prim) stają się automatycznie pracownikami firmy przejmującej. Tego się nie da inaczej rozwiązać. Kiedy skończy się współpraca z tą firmą ci pracownicy mają prawo wrócić do szpitala.

Wcześniej inwestowano w publiczny, żeby prywatny zyskał

Pogląd radnej Dutkiewicz, że wcześniej wystąpiłem o dotację, a później chcę oddać zakład w ręce prywatne jest nietrafiony. Pracownia endoskopii od ponad roku jest podporządkowana pod oddział wewnętrzny drugi. Inwestycja dot. gastroskopów dotyczyła pracowni endoskopii. Ona nie jest w strukturze organizacyjnej ZDiT. Jest to uwzględnione w naszych dokumentach statutowych i rejestrowych.

Rada społeczna to ciało doradcze. Materiały dla rady upubliczniono w sposób jednostronny i wyrywkowy. Rada społeczna mi służy, to nie jest moja rada nadzorcza. To było forum do wypracowania stanowiska. Konsultuję się z nimi w sprawach ważnych.

Podatnik płacił za wyszkolenie lekarzy

Szkolimy kadrę w każdym miesjcu, głównie lekarską. Dwóch specjalistów ZDiT szkoliło się u nas za mojej kadencji. Dziś już nie ma możliwości zobowiązać wyszkolonych do pracy u nas. Wyszło nowe rozporządzenie i na drugi dzień po uzyskaniu tytułu specjalisty może nas on pożegnać. Jest możliwość żądania zwrotu dojazdów ale nie wynagrodzenia za czas szkolenia.

Co ze sprzętem?

Z chwilą przejęcia przez firmę albo go wycofujemy i likwidujemy albo odsprzedajemy. Rtg można już wykasować, usg mamy w dość dobrym stanie i TK - nastąpi wycena przez rzeczoznawcę; potem wydzierżawienie albo sprzedaż. Pomieszczenia są do wydzierżawienia.

Naruszenia statutu i ust. o działalności leczniczej

Wykreślenie ze statutu działalności wynika z przepisów. To żaden manewr. Oczywiście, że nie ma naruszenia. Jak ma się do ustawy o działalności leczniczej - nie postępujemy niezgodnie wobec niej ani z umowami podpisanymi z NFZ. To nie są nasze pierwsze takie rozwiązania i nie pojawiają się tylko u nas. Robią to nawet podmioty prywatne, którym nie opłaca się tworzyć własnych struktur diagnostycznych.

Alternatywne rozwiązania

1. Zasilenie nas pieniędzmi przez starostwo - nie wchodzi w grę

2. Środki unijne - daleka przyszłość. Będziemy aplikować ale na wszystko na pewno nie dostaniemy.

Można było wcześniej inwestować?

Inwestowaliśmy. Tomograf kupiliśmy ze środków szpitala, 5 lat minęło i za 2 lata trzeba kupić następny. Z inwestycjami trzeba się spieszyć.

Strona www szpitala

Nie jesteśmy ośrodkiem nastawionym na komercję. Większość świadczeń jest zakontraktowanych z NFZ. Tam gdzie mamy możliwości wykonywania dodatkowych badań to robimy. Laboratorium analityczne w zeszłym roku wykonało ich za ponad milion zł. Brakuje zasobów i brakuje rynku. Konkurencja jest duża; kadrę trzeba byłoby zwiększyć, a chętnych nie byłoby wielu. Trzeba byłoby dołożyć do tego. Poza tym kadry za dużo na rynku nie ma. Dostęp do niej nie jest prosty. Strona internetowa jest w przebudowie, ktoś nie zaktualizował, wszystko będzie naprawione.

Brak konsultacji z załogą

Idźmy po kolei, bo procedurę przewrócono do góry nogami. Miałem propozycje do rady społecznej, nie wyprzedzam pewnych rzeczy. Nie mogę wcześniej rozmawiać niż nie mam ustalonych kwestii z radą społeczną i właścicielem. Jeszcze nie było czego konsultować; emocje są niepotrzebne. Nigdy nie pomijałem związków zawodowych, traktuję wszystkie poważnie.


Marek Labus - specjalista w dziedzinie zdrowia publicznego

Raciborski szpital to największy samorządowy zakład pracy na terenie powiatu i gminy. To nieustający powód do zadowolenia i  dumy lokalnych władz samorządowych, kiedy trzeba pochwalić się osiągnięciami w obszarze ochrony zdrowia lub przyznawać nagrody. Ale ta sama lecznica to również powód do troski z tytułu jej fatalnej sytuacji. To drugie ma miejsce – kiedy trzeba przyznać szpitalowi dotację, udzielać i następnie darowywać zwrot pożyczek czy też łaskawie cyklicznie umarzać podatek od nieruchomości.

Ostatnio argument o słabych szpitalnych finansach jest używany w celu usprawiedliwienia likwidacji ze struktury szpitala jednej z jego kluczowych komórek organizacyjnych.

Mimo, że szpital jest firmą ze szczególna misją – to jednak zasady ekonomii obowiązują go tak samo, jak każde inne przedsiębiorstwo a stan jego finansów i kondycji nie może być dowolnie interpretowany w zależności od potrzeb politycznych czy też woli wprowadzenia zmian.

Jak dotychczas głosy wzywające do realnej oceny szpitala były przez lokalny samorząd  przyjmowane z dużym niezadowoleniem oraz niezwykle skutecznie torpedowane.

Według najnowszych trendów każdy szpital aby osiągnąć sukces musi być maksymalnie zorientowany na pacjenta. Czy likwidacja ze struktur szpitalnych Zakładu Diagnostyki i Terapii odbędzie się bez żadnych ujemnych skutków dla potencjalnych pacjentów?

Wydaje się, że Dyrekcja Szpitala ani Samorząd Powiatowy nie są w stanie tego zapewnić z uwagi na obowiązujące obecnie przepisy. Niewątpliwie w każdym szpitalu  są usługi, od zapewnienia których zależy cały kontrakt z NFZ. Należy do nich np. diagnostyka obrazowa – tak więc Zakład Diagnostyki i Terapii to jedna z kluczowych komórek diagnostycznych, której usługi Szpital musi zapewnić w swoim budynku leczonym pacjentom - bo inaczej utraci kontrakt z NFZ na wszystkie oddziały szpitalne.

Zdecydowanie jest dla szpitala bezpieczniej, jeśli taka komórka diagnostyczna jest własnością Szpitala i jest w jego strukturze organizacyjnej uwidoczniona w Regulaminie Organizacyjnym oraz w Rejestrze Wojewody - bo tylko wtedy Szpital ma nad tą działalnością odpowiednią kontrolę i nie jest uzależniony od firmy zewnętrznej.

Na razie Szpital Raciborski posiada w zakresie Tomografii Komputerowej  kontrakt na około 800 000 zł rocznie. To pozwala przynajmniej niektórym pacjentom wykonać tomografię ambulatoryjnie bez pobierania od nich opłat. Obecnie nie ma żadnych regulacji prawnych, które gwarantują, iż NFZ zezwoli na przekazanie tego kontraktu zewnętrznej firmie, która przejmie te usługi. Boleśnie przekonał się o tym ostatnio Sejmik Śląski.

W bardzo podobnej sytuacji radni uchwalili zgodę na likwidację usług jednego z oddziałów z zamiarem przekazania kontraktu na bliźniaczy oddział w innym szpitalu. Odpowiedź NFZ była jednoznaczna iż nie ma takich możliwości prawnych. Ostateczna likwidacja Zakładu Diagnostyki i Terapii musi zaowocować utratą kontraktu przez Raciborski Szpital na badania tomografu komputerowego. To czy firma zewnętrzna będzie ten kontrakt mogła przejąć - w żadnej mierze nie zależy od Dyrekcji Szpitala i władz samorządowych – więc likwidując tę komórkę podejmuje się poważne ryzyko, że dostęp do bezpłatnych badań TK w Raciborskim Szpitalu może być znacznie utrudniony.

Tak poważna decyzja jak likwidacja w strukturze szpitala komórki zajmującej się diagnostyką obrazową powinna być uwzględniona w wieloletnim planie strategicznym szpitala i przeanalizowana dokładnie ze wszystkimi skutkami. Z zupełnym zaskoczeniem można dowiedzieć się od Dyrekcji Szpitala iż takie plany strategiczne są robione – jednak samorząd powiatowy, który daje dotacje i umarza pożyczki, wydaje zgody na zakupy sprzętu medycznego, samorząd   który powinien z mocy ustawy sprawować nadzór nad Szpitalem - nigdy nie chciał się z tymi planami zapoznać. Wydaje się, że Dyrekcja Szpitala taki długofalowy plan strategiczny powinna  ujawnić samorządowi powiatowemu nie tylko do wiadomości ale raczej do zatwierdzenia w formie stosownej uchwały. Powstaje uzasadnione pytanie czy w tych planach Szpitala od dawna była likwidacja ze struktur szpitalnych Zakładu Diagnostyki i Terapii?

Również zastanawiające jest to, że Prezydent Miasta regularnie umarzający Szpitalowi podatek od nieruchomości (co najmniej 500 000 zł rocznie) też nigdy się nie interesował długofalową strategią Szpitala.

Duże wątpliwości musi budzić sama procedura wprowadzania tej zmiany, tj. dzierżawy, która w efekcie ma doprowadzić do likwidacji komórki ze struktury Szpitala. Zasady efektywnego i skutecznego zarządzania nakazują poprzedzanie zmian w zakładzie – rzetelną dyskusją przede wszystkim z  pracownikami, celem wypracowania uzgodnionej linii ewentualnego postępowania oraz  z samorządowym właścicielem – a tutaj próbuje się to robić  z zaskoczenia. Potwierdza to reakcja Starosty i Przewodniczącego Rady Powiatu na ostatnią interpelację radnej Katarzyny Dudkiewicz, którą  pierwszy posądził o chęć  wywołania sensacji w mediach a drugi zganił, że wychodzi niepotrzebnie przed szereg. Również wyjaśnienia Dyrekcji Szpitala w tej sprawie nie mogą budzić  zaufania. Porównywanie ze sobą outsourcingu takich czynności jak pranie, sprzątanie czy też żywienie z outsourcingiem usług medycznych jest po prostu niedorzeczne – bo to dwa  zupełnie różne obszary i zupełnie inna waga zagadnienia zarówno dla szpitala jak i dla samorządu. Pierwsze to sfera działalności dodatkowej szpitala a drugie to obszar działalności podstawowej.

Najważniejsze jednak w tym wszystkim jest to, że w obecnym stanie prawnym jakakolwiek procedura na majątku trwałym Raciborskiego Szpitala np. dzierżawa powierzchni czy też sprzętu szpitalnego, prowadząca w efekcie do likwidacji komórki działalności medycznej szpitala – narusza prawo.

Wydzierżawianie czy też sprzedaż majątku trwałego każdego samorządowego szpitala, prowadzonego w formie spzoz reguluje Ustawa o działalności leczniczej, która to Ustawa w art. 54 stwierdza:

2. Zbycie aktywów trwałych samodzielnego publicznego zakładu opieki zdrowotnej, oddanie ich w dzierżawę, najem, użytkowanie oraz użyczenie może nastąpić wyłącznie na zasadach określonych przez podmiot tworzący.

3. Zasady, o których mowa w ust. 2, polegają w szczególności na ustanowieniu wymogu uzyskania zgody podmiotu tworzącego na zbycie, wydzierżawienie, wynajęcie, oddanie w użytkowanie oraz użyczenie aktywów trwałych.

Z takich ustawowych zapisów wynika, że dla  Raciborskiego Szpitala te zasady powinny być ustalone Radę Powiatu Raciborskiego.

Ze stosownej uchwały Rady Powiatu Raciborskiego z 28 lutego 2012 roku możemy się dowiedzieć, że w sprawie dzierżawy powierzchni szpitala do lat trzech – Dyrektor Szpitala nie musi pytać o zgodę ani opinię żadnego organu, zaś w sprawie dzierżawy powierzchni szpitala na okres powyżej lat trzech - Zarząd Powiatu został upoważniony każdorazowo do wydania zgody Dyrekcji Szpitala na tę procedurę Wydzierżawianie mienia ruchomego (wyposażania szpitala) wymaga zgody Zarządu Powiatu. Rada Powiatu Raciborskiego mocą swojej uchwały pozbawiła się jakiegokolwiek wpływu na proces dzierżawy majątku szpitala. Z tej procedury (zgody na dzierżawę) została też wyłączona Rada Społeczna Szpitala – bo uchwała Rady Powiatu ani Statut Szpitala nie nakładają na Radę Społeczną takiego obowiązku - więc dziwić musi ostatnia inicjatywa Dyrekcji, która domagała się w sprawie dzierżawy opinii Rady Społecznej.

Omawiana uchwała Rady Powiatu określa warunki dzierżawy powierzchni szpitala lub wyposażenia – jednak nie wspomina nic o zasadach dzierżawy tzw. zorganizowanej części przedsiębiorstwa - czyli np. całej komórki organizacyjnej szpitala. Skoro podmiot tworzący tych zasad nie uchwalił – to procedura ta jest niemożliwa do przeprowadzenia zgodnie z ustawą o Działalności Leczniczej.

Ponadto w zasadach uchwalonych przez Radę Powiatu w 2012 roku można wyczytać:

Zbywanie, wydzierżawianie, użyczanie, wynajmowanie majątku trwałego Zakładu nie może ograniczać możliwości realizacji jego zadań statutowych oraz wpływać negatywnie na warunki udzielania świadczeń zdrowotnych

Powyższy zapis powoduje, że jakikolwiek manewr na majątku trwałym Szpitala, który może doprowadzić do ograniczania realizacji zadań statutowych jest niedozwolony – co automatycznie powoduje, że zgoda i wydzierżawienie majątku Szpitala, prowadzące do likwidacji komórki, której działalność jest umieszczona w Statucie Szpitala będzie naruszeniem w obecnym stanie prawnym przez Zarząd Powiatu i Dyrektora Szpitala zapisów Ustawy o działalności leczniczej. Dowodem na to, że wydzierżawienie Zakładu Diagnostyki i Terapii w zamyśle Dyrekcji Szpitala ma doprowadzić do skreślenia tej komórki ze struktury szpitala jest zwrócenie się o opinię do Rady Społecznej w tej sprawie. Nie powinno się robić żadnych przekształceń w samorządowym szpitalu obchodząc lub łamiąc prawo.

Dodatkowo w stosownej uchwale Rady Powiatu z roku 2012 można wyczytać:

Zbywanie, wydzierżawienie, użyczanie, wynajmowanie majątku trwałego Zakładu może być dokonane jedynie zgodnie z zasadami prawidłowej i efektywnej gospodarki oraz winno być poprzedzone odpowiednimi analizami.

Członkowie Rady Społecznej otrzymali materiały (trudno je nazwać analizami), które pokazywały ilości badań i zestawienia kosztów oraz przychodów Zakładu Diagnostyki i Terapii. Nawet pobieżna analiza tych danych pozwala wysnuć wniosek iż ten Zakład jest kluczowy dla Szpitala, mogący przy odpowiednim zarządzaniu generować zyski. Z tych materiałóow wynika, że Zakład diagnostyki i terapii nawet obecnie nie przynosi strat co potwierdza Dyrekcja Szpitala. Członkowie rady społecznej nie otrzymali żadnego materiału dotyczącego symulacji możliwych skutków likwidacji ze struktury Szpitala Zakładu Diagnostyki i Terapii. Pomijając zupełny absurd tej planowanej procedury (przecież nie można wydzierżawić nikomu czegoś co jest zlikwidowane) należy zauważyć, że większość materiału zaprezentowanego na ostatnim posiedzeniu Rady Społecznej można by raczej uznać za dane mocno zachęcające zewnętrzny podmiot do dzierżawy, niż za materiał dla członków Rady Społecznej do wydania pozytywnej opinii o konieczności likwidacji tej komórki.

Nie można uznać za przestrzeganie zasad efektywnej gospodarki zamiaru likwidacji komórki sukcesywnie od lat wyposażanej za publiczne środki, zorganizowanej i zatrudniającej lekarzy i techników wyszkolonych na koszt szpitala. Nawet pobieżna analiza wyników finansowych Zakładu wskazuje na to, że wynik Zakładu  jest mocno obciążony tzw. kosztami pośrednimi, tj. kosztami dyrekcji, administracji apteki i innych komórek szpitala – na co Zakład Diagnostyki i Terapii nie ma wpływu. Zakład zostaje również systematycznie obciążany częściowymi kosztami podatku od nieruchomości – który to podatek jest przecież Szpitalowi umarzany.

Osobnym zagadnieniem jest  też to, że przychody Zakładu mogłyby zwiększyć odpłatne zlecenia zewnętrzne – których jest bardzo mało. Niestety strona internetowa Szpitala pod względem marketingu jest poniżej standardu (nie ma żadnej czytelnej i zachęcającej oferty – cennik  badań jest  mocno ukryty dla odwiedzających stronę, a podczas poszukiwań można wyczytać, że  Zakład chwali się  tomografem komputerowym z roku 2002! Podczas kiedy jest tam nowszy, 16-to rzędowy tomograf zakupiony w 2009roku). W taki sposób nie zapewni się dodatkowych przychodów. Powstaje pytanie dlaczego Raciborski Szpital, od lat posiadający odpowiednią kadrę i dobrze wyposażony Zakład Diagnostyki i Terapii, w którego otoczeniu działa przecież tyle innych podmiotów leczniczych - nie prowadzi rzetelnej i skutecznej marketingowo akcji w celu zapewnienia odpłatnych zleceń zewnętrznych. Dlaczego Szpitalowi wyrasta tak poważna konkurencja w tym zakresie na ulicy Bema? (wystarczy porównać strony internetowe)

Problemem w prowadzeniu komórek diagnostyki obrazowej  jest przede wszystkim stan kadry medycznej, stan pomieszczeń oraz umiejętność zarządzania taką działalnością. Zaopatrzenie w sprzęt ma znaczenie drugorzędne –ponieważ najłatwiej go pozyskać np. biorąc w leasing i spłacając z zysków z tej działalności. Dyrekcja Raciborskiego Szpitala z kolei na plan pierwszy wysuwa problem inwestycji w sprzęt, marginalizując zupełnie inne atuty Zakładu Diagnostyki i Terapii.

Ze stanu faktycznego, strategii budowania potencjału i całej dotychczasowej koncepcji działania Zakładu diagnostyki i Terapii wynika, że wydzierżawienie, prowadzące do jego likwidacji będzie miało wszelkie cechy nieprawidłowej i nieefektywnej gospodarki zasobami Szpitala.

Wobec powyższych faktów dziwić mocno musi pozytywna opinia w tej sprawie większej części członków Rady Społecznej Szpitala. Zastanawiające jest również to, że Rada Społeczna zdecydowała się wydawać opinię w sprawie do której nie była ustawowo obligowana i upoważniona. Wręcz niewiarygodne jest to, że jednak wydano pozytywną opinię w sprawie wydzierżawienia całej komórki organizacyjnej Szpitala z zamiarem jej późniejszego skreślenia ze struktury szpitalnej – co jest oczywistym naruszeniem uchwalonych przez Radę Powiatu zasad a w efekcie może prowadzić do naruszenia zapisów Ustawy o działalności leczniczej. Nieprawdopodobne jest również wydanie pozytywnej opinii w świetle obowiązujących przepisów oraz materiałów dostarczonych Radzie Społecznej.

Zastanawiający jest również rozkład głosów na ostatnim posiedzeniu Rady Społecznej. Częśc jej członków, jeśli zapoznała się rzetelnie z dostarczonymi materiałami, to zachowała się tak jakby lobbowała za firmą zewnętrzną wbrew przedstawionym wynikom  Zakładu Diagnostyki i Terapii. Według doniesień prasowych za pozytywną opinią opowiedział się Starosta i inni doświadczeni samorządowcy, a jeśli doniesienia prasowe nie kłamią przeciwny był m.in. przedstawiciel Wojewody – co też powinno dać mocno do myślenia – przede wszystkim Wojewodzie. Jeżeli dodać  do tego fakt, iż jeden z członków Rady Społecznej prowadzi działalność  gospodarczą polegającą na doradztwu dla podmiotów gospodarczych i zarazem podobno głosował za wydaniem pozytywnej opinii w sprawie dzierżawy -  to odruchowo muszą się nasuwać:

- wątpliwości dotyczące ewentualnego konfliktu interesów

- konieczność doprecyzowania procedury powoływania członków Rady Społecznej.

Zastanawiający jest dotychczasowy brak reakcji ze strony samorządów Powiatu Raciborskiego na tę całą tak szeroko opisywaną przez lokalne media sprawę.

Wydaje się, że Radni Powiatowi powinni wnikliwie przyjrzeć się zasadom wydzierżawiania, sprzedawania majątku Szpitala – bo obecnie zasady te np. wykluczają Radę Powiatu z procedury dzierżawy majątku oraz dają bardzo duże uprawnienia Zarządowi Powiatu. Przy okazji Radni powinni przyjrzeć  się też ponownie Statutowi Szpitala (wg niektórych poglądów prawnych dokument ten jest miejscami niezgodny z obowiązująca Ustawą o działalności leczniczej). Osobnej uwadze radnych należy też polecić coroczne sprawozdanie finansowe Szpitala  Raciborskiego, w którym znajdują się   oświadczenia Dyrekcji Szpitala, podważające znajomość elementarnych przepisów Ustawy o działalności leczniczej.

Sprawozdanie to jest każdorazowo analizowane  przez biegłego rewidenta, Radę Społeczną, Zarząd Powiatu a na koniec przyjmowane uchwałą Rady Powiatu – rok w rok z tymi samymi informacjami, stojącymi w jawnej sprzeczności z Ustawą o działalności leczniczej i Statutem Szpitala.

Przekształcanie publicznych szpitali, posługiwanie się firmami zewnętrznymi do wykonywania niektórych zadań nie musi być z definicji czymś złym. Powinno się to jednak odbywać według profesjonalnych zasad zarządzania, z poszanowaniem przepisów prawa oraz z troską o mienie publiczne. Nie powinno się w takich sprawach pomijać debaty w gronie uprawnionych stron.

Wydaje się iż próba oddania firmie zewnętrznej kolejnej komórki Szpitala nie jest najlepszym rozwiązaniem dla Szpitala i samorządu. Jeśli jeszcze procedura ta może mieć cechy omijania lub naruszania obowiązujących przepisów – to powinna być przedmiotem co najmniej ponownej, rzetelnej analizy. Może lepiej zdecydować się na poważną dyskusję, porównanie alternatywnych strategii, ze wskazaniem na te zapewniające największe bezpieczeństwo funkcjonowania Szpitala oraz ścisłe przestrzeganie obowiązującego prawa niż skazywać się na całkiem realną perspektywę płaczu nad rozlanym mlekiem.