Niedziela, 21 kwietnia 2019

imieniny: Anzelma, Bartosza, Konrada

RSS

Pieniędzy na pomoc społeczną nie brakuje

21.08.2015 01:05 | 0 komentarzy | KP

Z Jerzym Kajzerkiem, dyrektorem rybnickiego Ośrodka Pomocy Społecznej, rozmawiamy m.in. o możliwych formach pomocy, zmieniającej się liczbie klientów oraz wyzwaniami, przed jakimi stoi współczesna pomoc społeczna.

Pieniędzy na pomoc społeczną nie brakuje
Jerzy Kajzerek - dyrektor OPS w Rybniku
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Kuba Pochwyt: Ilu rybniczanom pomaga Ośrodek Pomocy Społecznej i jacy ludzie są głównie waszymi klientami?

Jerzy Kajzerek: Ta liczba jest dość spora. Mamy 2486 rodzin, co daje w sumie 6193 osoby. Głównymi naszymi klientami są osoby bezrobotne, niepełnosprawne, rodziny niewydolne wychowawczo. Zgodnie z ustawą o pomocy społecznej, istnieje bardzo wiele warunków, które muszą zostać spełnione, by otrzymać pomoc materialną. My staramy się pomóc przede wszystkim bezrobotnym, przeciwdziałając w temacie ich wykluczenia w społeczeństwie.

Jakie zatem trzeba spełnić najważniejsze warunki, aby otrzymać pomoc i jaka jest jej forma?

Zaczynamy dążyć do tego, żeby ta pomoc materialna nie była elementem najważniejszym w pomocy społecznej, a jedynie uzupełniającym. Głównie chodzi o to, by pracować z klientem, pomagać w wychodzeniu z trudnej sytuacji. Wachlarz naszej pomocy jest dość szeroki. Jeżeli ktoś nie ma uprawnień z ubezpieczenia społecznego, to pomoc społeczna domyka to świadczeniem w postaci zasiłku stałego. Jest ono przyznawane osobom, które mają co najmniej umiarkowany stopień niepełnosprawności, a nie nabyły praw do renty inwalidzkiej. Wtedy taka osoba otrzymuje zasiłek stały, który wynosi 529 złotych. Przy przyznawaniu świadczeń pieniężnych w pomocy społecznej są też ustalone pewne progi. Progiem dla rodziny jest dochód nieprzekraczający na osobę 456 złotych, zaś dla osoby samotnie gospodarującej wynosi on 540 złotych.

W jaki sposób można ubiegać się o pomoc z OPS?

Nasi klienci kontaktują się z nami samodzielnie, poprzez nasze punkty, które działają w poszczególnych dzielnicach. Osoby są też zgłaszane przez instytucje, jak np. szkoły lub przez inne osoby, które alarmują nas, że rodzina żyje w niedostatku. My sami jako ośrodek nie mamy takiej możliwości, żeby pójść ot tak do rodziny i wkraczać w jej intymność.

Jak na przestrzeni lat zmienia się liczba osób korzystających z pomocy społecznej?

Liczba w sumie się nie zmienia. Jest raczej stały poziom. Zmieniają się natomiast ludzie, z którymi pracujemy i którym pomagamy. Są osoby, które wychodzą z kryzysu, stają się samodzielne i nie muszą już z naszej pomocy korzystać. Dzieje się tak dzięki dobrej pracy wykonywanej przez pracowników socjalnych, ale również dzięki projektom, które realizujemy praktycznie od 2008 roku. Te systemowe projekty wspomagają społeczeństwo w zdobyciu nowych umiejętności, nowego zawodu. Pomoc była także dla osób niepełnosprawnych. W sumie zaangażowaliśmy w to wszystko prawie 7 milionów złotych, pochodzących ze środków unijnych. To były pieniądze przeznaczone na pracę ze społecznością, która była niewydolna i której groziło wykluczenie.

Czy są rodziny, gdzie korzystanie z pomocy społecznej przechodzi z pokolenia na pokolenie i stało się niejako sposobem na życie?


Takie przypadki występują, natomiast ja bym nie generalizował i nie mówił, że tak się dzieje zawsze. Bardziej skupiłbym się na sukcesach w tej pracy, które umożliwiły nam wspomniane już wcześniej projekty. Mogę potwierdzić, że są natomiast osoby, które mogłyby korzystać z naszej pomocy, a tego nie robią. Obraz tego dała nam karta dużej rodziny. Ubiegało się o nią bardzo wiele osób i okazuje się, ze zaledwie dwadzieścia procent rodzin z całości wnioskujących, korzysta z naszej pomocy. Pozostałe to zupełnie nowe osoby, stanowiące na przykład rodziny wielodzietne, które korzystają z karty dużej rodziny, a my nie mieliśmy wcześniej pojęcia, że taka rodzina mogłaby też korzystać z pomocy społecznej. Często jest to dla takiej rodziny krępujące i ona robi wszystko, żeby samodzielnie egzystować i dobrze wychowywać dzieci.

Aktualnie przyjmujecie wnioski jeśli chodzi o świadczenia rodzinne. W następnej kolejności będzie fundusz alimentacyjny. Proszę powiedzieć coś więcej na ten temat.

Te świadczenia są u nas przypisane w jednym dziale i jest to agenda Ośrodka Pomocy Społecznej na ulicy Raciborskiej. Jeśli chodzi o zasiłek rodzinny, to są do niego jeszcze różne dodatki, w zależności od uprawnień. Są to też świadczenia dla osób niepełnosprawnych, np. zasiłek pielęgnacyjny. Fundusz alimentacyjny działa natomiast zastępczo w momencie, gdy rodzice uchylają się od płatności na dziecko. Wtedy my te środki wypłacamy, ale później pieniądze są ściągane od ojca czy matki, którzy powinni te alimenty płacić.

Z jakimi największymi problemami boryka się wasza instytucja?

Większych problemów nie ma. Jeśli chodzi o środki pomocowe, to te sprawy są dobrze oszacowane. Środków pieniężnych na pomoc społeczną w mieści nie brakowało i w dalszym ciągu nie brakuje. Gorzej sytuacja przedstawia się z możliwością zatrudnienia pracowników socjalnych, których ciągle jest za mało. Ustawa narzuca pewne rygory, ale z pustego się nie naleje i z dnia na dzień nie da się zatrudnić tyle osób, żeby procent klientów przypadających na jednego pracownika w terenie był niższy. Oprócz tego, że ośrodek pracuje w oparciu o ustawę o pomocy społecznej to jest jeszcze ustawa o wspieraniu rodzinnej pieczy zastępczej, za którą idzie cały wachlarz obowiązków dla pracownika socjalnego, a także nowego zawodu, który wszedł w pomoc społeczną, a więc asystenta rodziny.

Zatem kim jest asystent rodziny?

Asystent jest wskazywany przez pracownika socjalnego do objęcia asystentury danej rodziny. Taka osoba jest bardzo blisko tej rodziny, wręcz wchodzi jakby wewnątrz. Przychodzi do mieszkania. Oczywiście musi to być przez tą rodzinę akceptowane, musi ona wyrazić zgodę na to, że można ją wspomagać, instruować, czy to w sprawach opiekuńczo-wychowawczych, budżetowych, czy innych umiejętności, choćby kulinarnych.

Na zakończenie powiedzmy, że pomoc socjalna stoi u progu pewnych zmian.

Jesteśmy przed nowelizacją ustawy dotyczącej pomocy społecznej. Jest wiele do zrobienia, między innymi jeżeli chodzi o płatność za pobyt w domach pomocy. Chodzi o to, że żeby rodzina poczuła się do odpowiedzialności, jeśli dysponuje środkami. Na razie jest tak, że jak ktoś ma mało, to chętnie dopłaca do tego miejsca, jeśli bliski jest w domu pomocy społecznej. Natomiast ci, którzy naprawdę dysponują dużymi środkami, to walczą z nami, żeby nie zapłacić, chociaż dokumenty wskazują na to, że mają dochód i powinni dopłacać. Ustawa musi zatem wprowadzić obowiązek dopłaty w przypadku odpowiednich dochodów, żeby nie było proszenia, negocjowania. Dobrze byłoby także rozdzielić pracę socjalną od pracy związanej z przygotowaniem do uprawnienia wypłacenia jakiegoś świadczenia pieniężnego, a więc działaniami administracyjnymi.