Niedziela, 25 sierpnia 2019

imieniny: Ludwika, Luizy, Patrycji

RSS

Od stażysty do wiceburmistrza

12.12.2014 16:34 | 0 komentarzy | mak

Marcin Połomski, nowy wiceburmistrz Rydułtów, ma swój plan na najbliższe cztery lata: - Być dobrym szefem, nadal dobrze współpracować z ludźmi i tak realizować zadania, by były zwieńczone sukcesem

Od stażysty do wiceburmistrza
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Marcin Połomski

33 lata, żonaty, mieszkaniec Rydułtów. Absolwent budownictwa oraz architektury i urbanistyki na Politechnice Śląskiej w Gliwicach. Od 2005 r. pracuje w rydułtowskim urzędzie miasta. Zaczynał jako stażysta. Doświadczenie zdobywał w kilku komórkach urzędu, związanych z urbanistyką i architekturą, ochroną środowiska i inwestycjami. Od 1 października 2008 roku zatrudniony na stanowisku inspektora w Referacie Urbanistyki i Architektury rydułtowskiego urzędu. Twórca m.in. koncepcji budowy Ścieżek Powstań Śląskich w Rydułtowach. Od 1 grudnia 2014 roku pełni funkcję zastępcy burmistrza Rydułtów.


Już po przeprowadzce z parteru na pierwsze piętro? Z biura w referacie urbanistyki i architektury do gabinetu wiceburmistrza?

W ubiegły poniedziałek oficjalnie objąłem stanowisko zastępcy burmistrza. Jeszcze nie tak dawno przychodziłem do tego gabinetu w innej roli. Albo dlatego, że poprzedni wiceburmistrz mnie wezwał, albo wtedy, gdy chciałem omówić z nim jakiś temat. Sytuacja się zmieniła. Nie ukrywam, że dla mnie to duże wyróżnienie, ale przede wszystkim ogromna odpowiedzialność i praca do wykonania.

W nowym gabinecie nie widzę jeszcze zdjęć, osobistych elementów wystroju wnętrza.

Postaram się tak zorganizować tu przestrzeń, by czuć się swobodnie i móc kreatywnie myśleć. Znajdą się tu „kawałki mnie”, a więc i zdjęcia, bo fotografia to moja pasja. Będą zdjęcia Rydułtów, będą fotografie przestrzeni industrialnej, która mnie inspiruje. No i zdjęcie mojej żony na biurku, żeby być bliżej niej. Chociaż z drugiej strony, jeśli tego zdjęcia nie będzie, każdego dnia zatęsknię jeszcze bardziej.

Panie wiceburmistrzu, wyobrażam sobie sytuację, że pewnego dnia przyszła do pana burmistrz Kornelia Newy i powiedziała: „chciałabym, żeby został pan moim zastępcą”. Jaka była pańska reakcja? Jakich argumentów użyła pani burmistrz?

Rozmowa na ten temat odbyła się stosunkowo niedawno. Zaskoczenie było ogromne, bo propozycja wiązała się z dużym wyróżnieniem i zaufaniem ze strony pani burmistrz. Cieszyłem się, że zostałem zauważony, że moja dotychczasowa praca w urzędzie została tak doceniona. Teraz pozostaje mi jeszcze bardziej wykazywać się przy różnych zadaniach, bo przede mną większy zakres obowiązków. Oczywiście pani burmistrz nie chciała odpowiedzi od razu. To nie była prosta decyzja. Musiałem ją przemyśleć, przedyskutować z żoną.

Panie wiceburmistrzu, zadanie przed panem niełatwe. Do tej pory był pan pracownikiem urzędu, dla wielu osób podwładnym. Nagle stał się pan przełożonym. Czy w tej sytuacji ustalał pan z pozostałymi warunki współpracy, by układała się ona jak najlepiej?

Zgadzam się, że jest to trudne, ale zauważam, że każdy rozumie i akceptuje to, co się stało. Relacje na pewno się zmienią, ponieważ przyjmując stanowisko zastępcy burmistrza stałem się zwierzchnikiem, który musi egzekwować. Ale to nie znaczy, że będę innym człowiekiem niż dotychczas. Ufam, że nadal będziemy dobrze współpracować i przy tej współpracy czuć się równi. Współpraca to coś bardzo ważnego. Jeśli jedno ogniwo w łańcuchu jest słabe, to cały łańcuch jest słaby. Praca każdego tutaj jest osobnym wkładem do ogólnego sukcesu urzędu, do ogólnego sukcesu miasta. Wiem, że każdy tutaj jest wartościowym pracownikiem, każdy robi to, co do niego należy i stara się wykonywać swoje zadania najlepiej, jak potrafi. 

Druga kwestia - awansując objął pan bardzo eksponowane stanowisko. Pierwsze oficjalne wyjście już za panem?

Oficjalne wyjście to może za dużo powiedziane, ale za mną oficjalne powitanie na stanowisku i spotkanie ze wszystkimi współpracownikami, już w nowej roli.

Jaki będzie podział kompetencji między panem, a panią burmistrz?

Będzie miał podobny kształt, jak funkcjonowało to do tej pory. Będę pełnił rolę zwierzchnika do spraw technicznych, odpowiadał za sprawy związane z inwestycjami, ochroną środkowiska, mieniem komunalnym, architekturą i urbanistyką, funduszami zewnętrznymi i Stanowiskiem ds. Obrony Cywilnej i Zarządzania Kryzysowego. W tej chwili zapoznaję się ze wszystkimi zadaniami, które obecnie prowadzą poszczególne komórki.

Jaki jest pański plan na te najbliższe cztery lata?

Być dobrym szefem, nadal dobrze współpracować z ludźmi i tak realizować zadania, by były zwieńczone sukcesem.

Panie burmistrzu, z wykształcenia jest pan architektem, a my jeszcze nie tak dawno rozmawialiśmy tylko przy okazji spraw związanych właśnie z architekturą i urbanistyką miasta, kiedy potrzebowałam informacji do artykułów. Zawsze sprawiał pan wrażenie osoby, dla której praca jest również pasją.

Kiedy jeszcze uczyłem się w podstawówce, pasją zaraził mnie mój o 9 lat starszy brat. To u niego po raz pierwszy zobaczyłem rapidograf, kalkę, stół szklany na którym wykonywał rysunki. To wszystko bardzo mi się spodobało. Więc już w podstawówce miałem marzenie, by zostać architektem. Udało mi się ten cel zrealizować. Jednak dopiero tutaj, w urzędzie, poznałem fach z trochę innej strony, od strony planowania przestrzennego. Na studiach trudno poczuć ten temat. To jest tak, że jeśli zaprojektujemy budynek, a później go zrealizujemy, to po roku czy dwóch widzimy efekt naszej pracy. Inaczej jest w przypadku urbanistyki i planowania przestrzeni, to wiąże się z długim procesem kształtowania i często pierwsze zmiany można zobaczyć dopiero po kilkudziesięciu latach. W naszym referacie architektury i urbanistki, gdzie pracowałem, staraliśmy się jak najbardziej kierunkować przestrzeń pod potrzeby mieszkańców Rydułtów. Chcę, by było tak nadal.

Pani burmistrz powiedziała o panu „młody, wykształcony, fachowiec, a być może za 4 lata kandydat na urząd burmistrza”.

Być może. Czas pokaże.

Rozmawiała: Magdalena Kulok