Poniedziałek, 18 marca 2019

imieniny: Cyryla, Edwarda, Boguchwała

RSS

Antysemityzm pod przykrywką patriotyzmu Ruchu Narodowego

10.11.2014 08:58 | 7 komentarzy | (q)

W związku z planowanym konwentem organizacji politycznej o nazwie Ruch Narodowy pragniemy jako mieszkańcy Raciborza i członkowie Federacji Anarchistycznej zamieścić krótki zarys historyczny Ruchu Narodowego jak i poglądy propagowane przez ten ruch - pisze Federacja Anarchistyczna.

Antysemityzm pod przykrywką patriotyzmu Ruchu Narodowego
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Działacze Obozu Narodowo Radykalnego, ultraprawicowego ugrupowania politycznego funkcjonującego w ramach Ruchu Narodowego, od niedawna próbują swoich sił w wyborczych szrankach. Debiutowali w wyborach do Europarlamentu, aktualnie chcieliby zasiąść w ławach samorządowych. Jest to o tyle ciekawe, że próbując dostać się do instytucji demokratycznych, tak naprawdę z demokracją nie mają nic wspólnego. Totalitarny charakter ideologii ONR jest obecnie złagodzony, lecz w przeszłości organizacja ta inspirowała się europejskimi ruchami faszystowskimi. W walce politycznej ONR posługiwał się agresją, zwalczając wszystkich, których uznał za „wrogów narodu”. Spójrzmy więc, jakich czynów dopuszczali się ich historyczni kamraci.

ONR powstał w kwietniu 1934 r. w jego kierownictwie znaleźli się Jan Mosdorf, Wojciech Wasiutyński i Henryk Rossman. Prezentował on jawnie totalitarny program polityczny, nawiązujący do włoskiego faszyzmu, a nawet elementów ideologii nazistowskiej. Władze widząc w nim zagrożenie dla spokoju publicznego, po dwóch miesiącach zdelegalizowały go. Nie przeszkodziło to jednak w dalszej działalności ugrupowania. Jesienią 1934 r. w ONR doszło do rozłamu na ONR-ABC kierowanego przez H. Rossmana oraz radykalniejszego Ruchu Narodowo-Radykalnego zwanego popularnie ONR-Falangą. Na jego czele stanął niespełna dwudziestoletni Bolesław Piasecki. Falangiści w zasadniczej części przejęli antysemicki program narodowych demokratów, wzmocnili jednak jego totalitarny charakter. Społeczeństwo dzielili na trzy kategorie: rdzennie polskich „obywateli”; następnie ,,członków organizacji politycznej narodu”, czyli działaczy jedynej dozwolonej partii narodowej, oraz najniższej grupy społecznej tzw. ,,przynależnych do państwa nieobywateli” czyli Żydów. Ci ostatni mieli zostać osadzeni w gettach, a w dalszej perspektywie zmuszeni do emigracji. Zalecano deportacje Żydów do Palestyny, choć nie wszystkim ten pomysł się podobał, gdyż część radykałów uważała, iż Żydzi sprofanowaliby swoją obecnością ziemię po której stąpał Jezus(!). Proponowano więc zesłanie ich na tereny niecywilizowane takie jak Madagaskar, miejsce często przewijające się w publicystyce nacjonalistycznej. Znaczną część nacjonalistów w ogóle nie obchodziło dokąd Żydzi z Polski zostaną wypędzeni.

W kontekście walki z Żydami zdarzały w prasie nacjonalistycznej głosy pochwalające antysemicką politykę Adolfa Hitlera. Chyba najdalej w fascynacji III Rzeszą poszedł Michał Howorka. Ten fanatyczny narodowiec współpracujący z ONR, w 1934 r. na łamach swojej pracy W walce o Wielką Polskę stwierdzał: „Możemy uważać Hitlerowców za wrogów społeczeństwa polskiego, ale nie mniej musimy sobie przyswajać ten hitlerowski sposób myślenia na kwestie żydowską. Hitleryzm to nie wybicie temu, czy innemu Żydkowi zębów, to nie zamkniecie tego czy innego Żydka do obozu koncentracyjnego, ale to jest uświadomienie sobie własnej wyższości rasowej, to poczucie pogardy w stosunku do rasy żydowskiej (…)”. Trudno o bardziej obrazowy przykład opinii narodowców na temat nazizmu.

Polem do walki z Żydami oprócz ulic, był teren polskich uniwersytetów. Palmę pierwszeństwa w akcjach antysemickich dzierżyła powstała w 1922 r. Młodzież Wszechpolska. Domagała się ona wprowadzenia tzw. numerus clasus, czyli radykalnego ograniczenia ilości studiujących osób pochodzenia żydowskiego. Plany te próbowano wprowadzać przemocą, która wybuchła silnie w latach 30. XX w. W efekcie dochodziło do krwawych napadów i zamieszek. Celował w nich zwłaszcza ONR, celowo podżegając do awantur. Wystarczy spojrzeć na teść ulotki z 1936 r. rozprowadzanej przez nacjonalistycznych studentów: „Wzdrygniesz się, tylu na jednego. (…) nie przejmuj się widokiem krwi – bij, bij zawsze i wszędzie, bij tym co pod rękę wpadnie, bij, czym się najlepiej bije”. W kolejnej, wydanej rok później 26 stycznia 1937 r. podawano następujący instruktarz: ,,A to wstrętne pałkarstwo, przed którym się wzdragasz, to w rzeczywistości piękna walka o uwolnienie narodu z żydowskich więzów. Pomyśl tylko: spotykasz żyda czy komunistę w ciemnym miejscu. Walisz! Walisz żelazem prosto w zęby! Tylko się mamin synku nie cofnij!,,. Władze  szkół wyższych ulegały terrorowi nacjonalistów, wprowadzając tzw. getto ławkowe (jako pierwsza w 1935 r. uczyniła to Politechnika Lwowska). Przemoc fizyczna w stosunku do Żydów stała się powszechna. Z inicjatywy ONR Falanga powstała nawet organizacja terrorystyczna Narodowa Organizacja Bojowa ,,Życie i Śmierć dla Narodu” kierowana przez Zygmunta Przetakiewicza, która „wsławiła” się atakami z bronią na lewicowe demonstracje oraz dokonywaniem zamachów bombowych. Skala antysemickiej przemocy mroziła krew w żyłach. Jedynie od maja do września 1935 r. doszło w Polsce do ok. 150 antyżydowskich wystąpień zbiorowych, w których poszkodowanych zostało prawie 2000 osób i mogło zginąć nawet 30.

W czasie okupacji niemieckiej część oenerowców uczestniczyła w tzw. Pogromie Wielkanocnym. Rozruchy wybuchły w Wielką Sobotę 23 marca 1940 r., trwały przez cały tydzień, do 30 marca. Efekt: zniszczone sklepy i mieszkania żydowskie, prawdopodobnie 1 ofiara śmiertelna oraz kilkanaście, jeżeli nie kilkadziesiąt, rannych po obydwu stronach. Ten tragiczny epizod został całkowicie wyparty ze świadomości polskiego społeczeństwa. Wspomniane wydarzenia długo czekały, by stać się przedmiotem naukowej refleksji. Jedynym Polakiem, który zmierzył się z tym tematem, okazał się Tomasz Szarota – autor wydanej w 2000 r. pracy „U progu zagłady. Zajścia antyżydowskie i pogromy w okupowanej Europie. Warszawa, Paryż, Amsterdam, Antwerpia, Kowno”, będącej niezwykle rzetelną syntezą zbrodniczych skutków europejskiego antysemityzmu. Próbując rozwikłać zagadkę organizatorów  i  uczestników pogromu, autor natrafił na więcej pytań, niż odpowiedzi. Z informacji źródłowych wynikało, że bezpośrednim organizatorem zamieszek było polskie stowarzyszenie Atak posługujące się symbolem Krzyżtopora ze skrótem G.O.J. (Gospodarczą Organizujmy Jedność). Znakiem tym miały być oznaczone chrześcijańskie sklepy i domy, o czym wspominał w swojej kronice L. Landau. Tomasz Szarota zastanawiając się nad znaczeniem Krzyżtopora, natrafił na przedwojenne pismo „Krak”  Stanisława Szukalskiego – kontrowersyjnego rzeźbiarza i malarza, przywódcy grupy artystycznej Szczep Rogate Serce. Formacja ta, związana z pogańsko – nacjonalistyczną grupą Zadruga Jana Stachniuka, dążyła do powrotu  religii starożytnych Słowian i rzekomych prawdziwych wartości słowiańskich, mających w totalitarnej formule służyć scementowaniu państwa polskiego. W zadrużańskiej wizji ojczyzny nie było miejsca zarówno dla kleru katolickiego, jak i mniejszości żydowskiej. Symbol Topokrzyża/Krzyżtopora stał się znakiem rozpoznawczym pogromowców oraz organizacji Topór i Krzyż propagującej walkę z mniejszością żydowską w Polsce poprzez wprowadzenie segregacji rasowej. Niestety, ze względu na brak precyzyjnych źródeł, nie można ustalić personaliów kierownictwa i działaczy tej organizacji. Nie ulega jednak wątpliwości, ze wywodzili się oni ze środowisk przedwojennej polskiej skrajnej prawicy. O wiele więcej wiadomo na temat innej grupy zaangażowanej w organizację burd antysemickich – Narodowej Organizacji Radykalnej. Ugrupowanie to wyraźnie skłaniające się ku ideologii narodowo – socjalistycznej w polskim wydaniu, założone zostało z inspiracji hitlerowskich władz okupacyjnych. Konspiracyjny „Biuletyn Informacyjny” – organ prasowy Związku Walki Zbrojnej, odnosił się do NOR negatywnie, informując iż trzon ugrupowania tworzyli członkowie przedwojennego faszystowskiego Obozu Narodowo Radykalnego „Falanga”. Do kierownictwa NOR należeli: Andrzej Świetlicki, ks. Stanisław Trzeciak oraz prof. Zygmunt Cybichowski. Trudno było wówczas wśród polskich środowisk politycznych znaleźć bardziej zajadłych antysemitów.

Na czele NOR stał A. Świetlicki, przywódca warszawskiego oddziału ONR „Falanga” i jego bojówek werbowanych z marginesu społecznego. To talent organizacyjny Świetlickiego doprowadził do utworzenia NOR, która w jego zamyśle miała pomóc siłom Wermachtu pozbyć się społeczności żydowskiej z terenów Polski. Świetlicki przeliczył się jednak w swoich planach. Okupant, najprawdopodobniej chcąc pozbyć się kompromitującego świadka, aresztował go i rozstrzelał w kwietniu 1940 r.

Kolejną osobowością „establishmentu” NOR był ks. Stanisław Trzeciak, czołowy ideolog przedwojennego antysemityzmu, popularny publicysta i „ekspert” od judaizmu Sejmu II Rzeczypospolitej. Ksiądz Trzeciak będąc wielbicielem Adolfa Hitlera, żądał całkowitego pozbawienia Żydów praw publicznych i obywatelskich, odebrania im majątków oraz bezwarunkową deportację z Polski. W przeddzień wybuchu II wojny światowej w 1939 r. wsławił się propozycją wprowadzenia specjalnych oznakowań Starozakonnych wraz z przymusowym zamykaniem ich w gettach. Jednak przerażające sceny Pogromu Wielkanocnego uzmysłowiły księdzu, do jakich skutków doprowadziła jego obsesyjna propaganda. Zerwał więc z NOR i wycofał się z życia politycznego. Zginął podczas walk Powstania Warszawskiego w 1944 r.

Listę kierownictwa NOR zamykał prof. Zygmunt Cybichowski, utytułowany specjalista z zakresu prawa międzynarodowego, wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego. Znany z germanofilskich zamiłowań kolega Hansa Franka (Generalnego Gubernatora) jeszcze z czasów studenckich, w 1939 r. opublikował „Na szlakach nacjonalizmu”, gdzie dowodził konieczności separacji mniejszości żydowskiej od ludności polskiej. W pierwszych miesiącach okupacji, powołując się na młodzieńczą znajomość z H. Frankiem, proponował hitlerowcom stworzenie namiastki władz polskich jawnie kolaborujących z okupantem. Po wydarzeniach marca 1940 r. został aresztowany przez Niemców, którzy nie chcieli skorzystać z proponowanej przez niego oferty. Zygmunt Cybichowski zmarł w 1946 r. uciekając tym samym od odpowiedzialności karnej za swoją zdradę. Aktywnym członkiem NOR był także syn Z. Cybichowskiego – Jerzy, przedwojenny bojówkarz z kręgów oenerowskich, poległy w 1943 r. podczas akcji przeciwko okupantowi hitlerowskiemu.

Poza przygotowaniem pogromu, NOR prowadziła akcję propagandową, próbując jednocześnie nawiązać współpracę z władzami okupacyjnymi. Do jawnej kolaboracji jednak nie doszło.  Tomasz Szarota dowodził, że niepowodzenie w negocjacjach wynikało z niechęci strony niemieckiej. Inicjatywa wyraźnie wyszła do strony polskich nacjonalistów. Okupantowi najwyraźniej zależało na stworzeniu warunków polskim antysemickim zbirom do wykonania „brudnej roboty”, czyli pogromu. W przekazach źródłowych zachowały się informacje o transporcie bojówkarzy na miejsce rozruchów oraz filmowaniu i fotografowaniu zamieszek. Zwraca uwagę fakt, że przytłaczającą większość napastników stanowili chłopcy w wieku od 15 do 19 lat. Zachowały się także informacje, że inspiratorzy zamieszek, czyli Niemcy, płacili chuliganom od 2 do 5 zł, za „dzień pracy”. W efekcie pałkarzy zmobilizował A. Świetlicki, natomiast fundusze pochodziły z hitlerowskiej kasy. Pogrom wielkanocny był więc rezultatem współpracy pomiędzy totalitarną częścią polskiej skrajnej prawicy z niemieckim okupantem.

Biorąc pod uwagę powyższe przykłady, mieszkańcy Raciborza powinni zadać sobie pytanie, czy chcą aby ich reprezentowali ludzie nie działający w takich organizacjach? Pamiętajmy bowiem, że dzisiejszy ONR nigdy nie kwestionował swojej antysemickiej przeszłości. Więcej nawet, kilka lat temu jego były przywódca Holocher w wywiadzie dla portalu „Fronda” bez zająknięcia stwierdził, że antysemityzm w jego organizacji jest taki sam jak przed wojną. Powinno to raciborskim wyborcom dać do myślenia.

Federacja Anarchistyczna