środa, 24 lipca 2019

imieniny: Kingi, Krystyny, Antoniego

RSS

Mieszkają w klitce, płacą jak za pałac

31.07.2014 12:15 | 0 komentarzy | ma.w

Przed rokiem dostali zwroty za niezużytą energię cieplną, a w tym zarządca każe im dopłacić nawet 2,4 tys. zł do już poniesionych kosztów. Lokatorzy kamienic nie rozumieją jak mogło dojść do takich różnic w rozliczeniach za ogrzewanie.

Mieszkają w klitce, płacą jak za pałac
Tomasz Kuryłowicz, jeden z lokatorów z ul. Czekoladowej, który dostał wysoki rachunek za ogrzewanie.
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

– Podwyżki są kolosalne – narzekają przy Czekoladowej. Muszą co miesiąc płacić wyższe o 200 zł zaliczki i uregulować rachunki za już zużyte ciepło. A dopłaty sięgają nawet 2,4 tys. zł!

Z rachunkami za ogrzewanie jest jak z huśtawką – trzy lata temu zaliczka wynosiła 200 zł, potem spadła o połowę by teraz sięgać 300 zł. W przypadku Tomasza Kuryłowicza, który w kamienicy mieszka trzeci rok, sprawa jest absurdalna. – Mieszkanie ogrzewam kominkiem i z grzejników prawie wcale nie korzystam. Nie wiem dlaczego mam tyle płacić – rozkłada ręce raciborzanin. Jest zły na urzędników z MZB, bo gros należności ma zapłacić za możliwość skorzystania z ciepła, którego nie zużył (za 300 zł zużył ciepła ale 1800 zł kosztuje go tzw. dostarczenie energii do kaloryferów, których nie uruchamiał).

Zimne żeberka

Zdaniem mieszkańców grzejniki w ich lokalach są z reguły zimne. – Ustawiając na piątkę są ledwie letnie. Obiecywano zwiększenie mocy ale ta wzrosła tylko na rachunkach – kpią sąsiedzi Kuryłowicza.

Kamienice przy Czekoladowej są podłączone do sieci razem z urzędem miasta. Nasi rozmówcy dziwią się, że w magistracie zawsze jest ciepło a u nich nie. Na dodatek osiedle jest pełne wolnych mieszkań i protestujący podejrzewają, że płacą za innych. – Bo jak inaczej wytłumaczyć, że przy chłodnych kaloryferach wychodzą tak duże opłaty? Pracujemy, oszczędzamy, dopiero wieczorami grzejemy. To niemożliwe byśmy tyle zużyli – żalą się nam mieszkańcy.

Regulują rachunki wg poprzednich stawek, podjęli taką decyzję wspólnie. Zrobili tak bo w relacjach z MZB zdarzyło się już, że zarząd źle naliczył należności i trzeba było zwracać mu pieniądze. To utwierdza lokatorów w omylności urzędników co do rozliczeń za ciepło.

Gaz byłby tańszy

– Nie wiemy skąd wzięły się tak wysokie kwoty. Chcielibyśmy uniknąć rachunków, które rujnują nasze domowe budżety – zauważa Marek Mansz, który mieszka tu z żoną i małym dzieckiem. Jedna z sąsiadek nie czekała co zrobi MZB i zdecydowała się na instalację gazową. Inwestycja obroniła ją przed wysokimi opłatami. – Wyliczono jej 7 tys. zł za sezon grzewczy. Za te pieniądze można ogrzać duży dom. Za gaz płaci mniej niż połowę tej kwoty – wylicza Tomasz Kuryłowicz.

Mansz mówi, że lokatorzy z centrum chcą opłat jak reszta raciborzan czyli w rozsądnych stawkach. – Bo na razie płacimy dwa razy więcej – zauważa. Sąsiedzi rzucają przykładami z miasta – 2 lub 3 zł za m kw. ogrzewanej powierzchni, a pod magistratem nawet 6 zł! Pan Marek dodaje, że te wysokie stawki zastosowano przy wyjątkowo łagodnej zimie, więc co będzie gdy przyjdą uciążliwe mrozy?

Na Czekoladowej są zdeterminowani, wynajmą prawnika, by dochodzić swych racji przed sądem. – Wysokość dopłat, z którymi się nie zgadzamy jest taka, że taniej wyjdzie honorarium adwokata – uważają lokatorzy.

To nie był błąd

Dyrektor MZB Andrzej Migus przyznaje, że problem z Czekoladowej i okolic jest wyjątkiem w zasobie miejskim. Służby mu podległe przeanalizowały sprawę i wiadomo co trzeba zrobić. Ale na redukcję zaliczek czy anulowanie dopłat nie ma co liczyć. – Zapłaciliśmy już za to ciepło, teraz ściągamy należność od lokatorów. Jeśli nie zapłacą będą mieli dług, który będziemy egzekwować – wyjaśnia szef komunalki.

Wystosował do mieszkańców z Czekoladowej odpowiedź wyjaśniając, że opłata za ogrzewanie obliczana jest w systemie 50/50 gdzie bierze się pod uwagę powierzchnię do ogrzania i wskazania podzielników ciepła. – To pozwala lepiej chronić budynek przed chorobami i niszczeniem. W obiektach, gdzie w 100% rozliczenie opiera się na podzielnikach ludzie oszczędzają jak się da, co prowadzi do pojawienia się grzyba i degradacji budynku – tłumaczy Migus.

– Nie ma mowy o ludzkim błędzie. W 2013 roku były mrozy i ludzie dogrzewali mieszkania. Rozliczenia jakie rozesłaliśmy są poprawne i ostateczne – podkreśla dyrektor.

Nadzieja w styropianie

MZB szuka oszczędności gdzie się da. Na klatkach schodowych zdjął kaloryfery, bo nieszczelne pomieszczenia pozwalały uciekać ciepłu. Zredukowano zamówienie mocy cieplnej w Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej i przyszłe koszty powinny być niższe. Instalacja dostarczająca ciepło do kamienic zostanie zmodernizowana, a każdy z budynków wyposażony w odrębny podlicznik. – Rozliczenie ciepła już za drugą połowę 2014 roku będzie następowało oddzielnie – zapowiada Andrzej Migus.

Rozwiązaniem będzie termomodernizacja kamienic. Takową planuje się w ciągu 2 – 3 lat.

Mariusz Weidner


Identyczny problem odnotowano w kamienicy przy ul. Solnej. Rachunki skoczyły w górę, a dopłata jest zdaniem lokatorów horrendalnie wysoka. Tyle, że w tamtej kamienicy decyduje wspólnota, a MZB ma jedynie jeden głos w głosowaniu nad ustaleniami. Licznik mierzący zużycie energii cieplnej jest wspólny dla całego budynku i w poszczególnych mieszkaniach nie wiadomo ile wynosi bieżące zużycie. Dyrektor Migus wskazuje, że obiekt przy Solnej jest niedocieplony i narożny, stąd straty ciepła ma wysokie. Tłumaczy, że płacono tam za niskie zaliczki w stosunku do realnych kosztów ogrzewania. Teraz wspólnota zdecydowała o zaliczce 6 zł za m kw. (w stosunku do 3,55 zł w 2013 r.) i MZB wystąpił do niej o jej obniżenie, bo zdaniem dyrektora wydaje się przeszacowana. – Podjęliśmy też czynności by opomiarować instalację by precyzyjnie rozliczać koszty – nadmienia Andrzej Migus.