Poniedziałek, 23 stycznia 2017

imieniny: Ildefonsa, Rajmunda, Klemensa

RSS

Mord na Głubczyckiej: Zabierzcie ich stąd. Nie dają nam żyć [FILM]

11.12.2016 17:57 | 5 komentarzy | acz

– Proszę o interwencję, boję się, że mojemu synowi stanie się krzywda. Wyłamują nam drzwi, dewastują mieszkanie i usypują grób pod drzwiami – pisała do MZB zrozpaczona lokatorka, w sprawie rodziny S. Miesiąc później Denis S. zabił jej syna.

Mord na Głubczyckiej: Zabierzcie ich stąd. Nie dają nam żyć [FILM]
Wiesz coś więcej na ten temat? Napisz do nas

Materiał wideo:

Tydzień temu opisywaliśmy kulisy morderstwa inwalidy z ulicy Głubczyckiej w Raciborzu. Mężczyznę zdaniem prokuratury zamordował sąsiad ofiary – nastoletni Denis S. razem z kolegą Danielem C. Dotarliśmy do nowych, bulwersujących faktów w tej sprawie. Jak się okazuje, w sprawie doskonale zorientowany był Miejski Zarząd Budynków w Raciborzu. MZB uzyskało nawet informację od policji, która potwierdziła liczne interwencje w budynku przy Głubczyckiej. Ale po kolei.

Johan z okna

Jan K. mieszkał od lat w kamienicy przy ulicy Głubczyckiej w Raciborzu. Zajmował mieszkanie na parterze, gdzie mieszkał z siedemdziesięcioletnią matką. 51-letni mężczyzna w przeszłości był hydraulikiem W Miejskim Zarządzie Budynków. Ze względu na chorobę musiał zrezygnować z pracy. Miał niedowład nóg, zanik mięśni oraz bardzo słaby wzrok. Ludzi rozpoznawał w zasadzie po głosie i zarysie sylwetki. W ostatnich latach miał orzeczoną pierwszą grupę inwalidzką. Miał duże problemy z poruszaniem się. Po mieszkaniu przemieszczał się na zdezelowanym krześle biurowym. Całymi dniami przesiadywał w oknie. Dlatego „Johana” z parteru znała cała dzielnica. Dwa pietra wyżej mieszka Rodzina S. Matka i dwóch dorastających synów. Starszy z nich, to Denis S. Osiemnastoletni wyrostek, który przed laty trenował sztuki walki. Niedawno skończył zawodówkę w Rybniku. Nad pracę przekładał jednak imprezy z kolegami. Balangi urządzał w piwnicy i na strychu. Bywało też, że podchmielone towarzystwo przesiadywało na schodach dewastując klatkę schodową i naklejając kolejne nalepki Ruchu Chorzów. Denis S. chwalił się kolegom, że do mieszkania na parterze „wchodzi z buta”.

Wizyty na Kolejowej

Rodzina S. wprowadziła się do kamienicy przy Głubczyckiej kilka lat temu. Jak twierdzą sąsiedzi, samotna matka nie potrafiła sobie dać rady z dorastającymi nastolatkami. Bracia i ich koledzy zaczęli być coraz bardziej uciążliwi dla mieszkańców kamienicy. Upodobali sobie szczególnie 51-letniego inwalidę z parteru. Bezbronny mężczyzna wyraźnie obawiał się młodych mężczyzn. W bloku przy Głubczyckiej pojawiała się policja, młodzi ludzie nic sobie jednak z pouczeń mundurowych nie robili. – Brat ciągle się żalił, że znów będą się dobijać do drzwi, że zanim tam dojedzie na tym krześle, oni znów uciekną – mówi Krystyna Łabudek, siostra Jana K. Rodzina schorowanego mężczyzny zaczęła interweniować w Miejskim Zarządzie Budynku prosząc o pomoc w sprawie uciążliwej rodziny. – Dzwoniliśmy wielokrotnie, bywaliśmy też w MZB osobiście. W sprawie doskonale zorientowani byli zwłaszcza pracownicy Oddziału Gospodarki Mieszkaniowej przy ulicy Kolejowej. Wiedzieli, że w kamienicy sytuacja staje się poważna i brat się coraz bardziej boi – mówi pani Krystyna.